0 obserwujących
51 notek
24k odsłony
157 odsłon

Czy Tuska wywiozą na taczce ?

Wykop Skomentuj4

Pytanie to coraz częściej sobie zadaję, obserwując co dzieje się w naszej polityce. I nie chodzi tu jedynie o Słońce Peru, lecz również jego marionetkę zajmującą fotel prezydenta oraz faceta odpowiedzilnego za palikotyzację i tak już sięgającej dna debaty na najwyższych szczeblach władzy. Popatrzmy jakie są fakty :

 

1. Ten najmniej problematyczny, polegający na sprawowaniu nieudolnych rządów. Najmniej problematyczny, ponieważ Polacy przywykli już do tego, że tzw. "klasa rządząca" permanentnie pozostaje głucha na ich rzeczywiste potrzeby, w zamian zajmując się prowadzeniem nic nieznaczących sporów światopoglądowych, walką o stołki oraz pensje. To robił każdy nasz rząd, bo tak funkcjonuje demokracja. Tutaj lub gdziekolwiek indziej, jeśli popatrzymy na to, co wyprawiają politycy, zobaczymy, że w tym względzie daleko od zachodu nie odbiegamy ( vide pijarowskie skorzystanie z "tacierzyńskiego" urlopu ministra Wielkiej Brytanii albo głośne swego czasu seksualne życie rodziny aktualnego prezydenta Francji ). Chcieliśmy demokracji, więc mamy. Mam jednak wrażenie, że rząd PO poszedł dalej, niźli pozostałe rządy, nie wyłączając SLD, które swój okres świetności wykorzystywało właściwnie na dokończenie procesu uwłaszczenia nomenklatury i zacieranie dowodów kumania się części "Solidarności" z ostatnimi władcami Ubekistanu. Dlaczego wspomniałem o SLD ? Ponieważ nawet ta partia miała jakiś pomysł na Polskę. Z mojej pozycji, człowieka o poglądach konserwatywnych, był to pomysł zły i należało wszelkimi środkami przeciwdziałać wprowadzeniu go w życie. Ale był. Tymczasem PO żadnego pomysłu na Polskę nie ma, toczy się tylko siłą rozpędu po ścieżce przygotowanej przez grające na społecznych fobiach media ( działające w zgodzie z zasadą "wszystko lepsze od PiS" ) i speców od wizerunku. Tymczasem gospodarka leży odłogiem, kwestie natury światopoglądowej również, ponieważ rząd Tuska jest tak indyferentny, że boi się kiwnąć palcem w jakąkolwiek stronę w obawie przed spadkiem słupków poparcia. Narazie przynosi to efekty, jednak jak się okazuje - zaledwie połowiczne.

2. Nieporadnie prowadzone smoleńskie śledztwo. "Nieporadnie" to eufemizm, ponieważ w istocie mamy tu do czynienia z zaniechaniem obowiązków, które powinien wypełniać każdy rząd sprawujący władzę w swoim kraju. Abstrahuję tutaj od wszelkich dywagacji na temat, czy katastrofa z 10 kwietnia była wynikiem zamachu, warunków pogodowych, sprzętu, pilotów, obsługi i stanu lotniska. Faktem jest, że rząd nie robi nic lub prawie nic, aby tę zagadkę wyjaśnić. Każdy normalny rząd niezawisłego kraju dołożyłby wszelkich starań w celu jej rozwiązania, tymczasem co robi Tusk ? Bez zająknięcia inicjatywę oddaje Rosji, doprowadzając w rezultacie do sytuacji, w której dosłownie dostajemy ochłapy z pańskiego stołu. Co nam łaskawie MAK podaruje, tym dysponujemy. Czy wykorzystano wszelkie możliwości prawne w celu poprowadzenia śledztwa inaczej ? Nie, a nawet jeśli tak zrobiono, to niewystarczająco poinformowano o tym społeczeństwo, co stanowi kolejny zarzut wobec aktualnie rządzącej ekipy. Przeżyliśmy jedną z największych tragedii w wielowiekowej naszej historii i co ? I nic ! Społeczeństwo pozostawiono niedoinformowane, rzucając mu od czasu do czasu jakieś ochłapy informacji, które raczej stanowią pożywkę dla najbardziej kuriozalnych teorii spiskowych, niż stanowią wyjaśnienie problemu.

3. Palikotyzacja polityki. Już dawno temu poziom politycznej debaty w tym kraju sięgnął dna. Okazało się jednak, że dno to można pogłębić, a mistrzem w tym fachu jest Janusz Palikot. Nie chodzi mi tutaj o wprowadzenie do politycznego dyskursu wibratora. To akurat jest najmniej oburzające. Palikot przekroczył granicę zwyczajnego chamstwa i prostactwa, kiedy tuż po tragedii smoleńskiej zaczął sugerować, że ś.p Lech Kaczyński był pijany, zmuszał pilotów do określonych zachowań, czy co tam jeszcze ulęgło się w tej chorej głowie posła z Lublina. Wyobraźcie sobie jak musiał czuć się wówczas Jarosław Kaczyński. Parę dni po śmierci swojego brata, usłyszał, że był on zidiociałym pijakiem. Jakbyście czuli się, postawieni w takiej sytuacji ? Nie należę do fanatycznych zwolenników PiS, ale sądzę, że brat ś.p Lecha wykazał się ogromną klasą, nie idąc z Palikotem do sądu. Ja bym chyba nie wytrzymał i zwyczajnie temu bydlakowi wpierd***ł. Oczywiste jest, że Palikot w rzeczywistości tak wielkim idiotą nie jest, i że gra jedynie. Kto mu jednak na tę grę pozwala ? Kto ją toleruje ? Donald Tusk. Jedynie Jarosław Gowin pokazuje tutaj swój kręgosłup moralny. Zresztą zawsze tego faceta szanowałem.

4. Nowy prezydent Polski. Bronisław Komorowski został prezydentem polski tylko dlatego, żeby nie został nim Jarosław Kaczyński. Gdyby nie medialna ofensywa, uderzająca w znajomy ton rozbudzania społecznych fobii przed widmem "kaczyzmu", ten marny polityk i człowiek bez właściwości przegrałby z kretesem. zwycięztwo zapewniły mu przyjazne media oraz "autorytety" III RP, które przy okazji udzielenia poparcia, pokazały swoją prawdziwą twarz. Mamy więc Komorowskiego za prezydenta i jaki jest tego efekt ? Mówca kiepski, o wiele gorszy od Lecha Kaczyńskiego, któremu stara się nieudolnie dorównać m.in poprzez nie czytanie swoich przemówień, nawiasem mówiąc przypominających szkolną wypowiedź ucznia szkoły podstawowej. Prezydenta, który robi wszystko, co rozkaże mu Premier, zachowując jednocześnie pozory niezależności. Człowieka, którego rękami wprowadzono do polityki ludzi już politycznie skompromitowanych : Belkę, Kwaśniewskiego, z którego zrobił "mędrca" oraz paru innych prominentnych aparatczyków SLD i postkomunistów, z których naród już dawno - zdawałoby się - zrezygnował. Innymi słowy "wraca nowe".

 

Jeszcze parę rzeczy mógłbym tu wymienić, myślę jednak, że wystarczy, tym bardziej, że skupiłem się na tych moim zdaniem bardziej istotnych. Działania rządu Słońca Peru, które powyżej opisałem, dały rezultat taki, że pogłębiły społeczne podziały. I tak Polska dzieli się mniej więcej fifty-fifty , czego dowodem ostatnie wybory, na ludzi omammionych przez media oraz tych, którym podobnie jak mi, rządy PO nie pasują. I stąd takie sytuacje, jak ta pod Pałacem Prezydenckim, która jest nie tylko sprawą polityczną, ale przede wszystkim ma sens głebszy, pokazuje powiem wspomniany przeze mnie podział. I stąd gwizdy podczas przemówień Tuska oraz innych polityków PO podczas obchodów 30-lecia "Solidarności". Stąd wreszcie akcja zbierania podpisów pod petycją o skierowanie rządu PO przed Trybunał Stanu, którą podpisywano podczas mszy dziękczynnej.

Sytuacja wygląda tak, że z wierzchu wydaje się być wszystko w porządku. PO jest górą w sondażach, podobnie sam Tusk i Komorowski, PiS strzela sobie w stopę przy pomocy Migalskiego, który rzuca partię Kaczyńskiego mediom na żer. Gdzieś tam jednak, pod powierzchnią tych medialnych sukcesów gromadzi się siła ludzi niezadowolonych z rządów obecnej ekipy. Siła ta rośnie przy każdym nieudolnym posunięciu PO, kolejnym infantylnym przemówieniu Komorowskiego i dowodem umysłowego ograniczenia Palikota. Jeśli nie zostanie w jakiś sposób skanalizowana, może dojsć do swoistej eksplozji niezadowolenia. A wówczas, podczas kolejnego przemówienia, rozsierdzony tłum wedrze się na mówinicę i wywiezie Komorowskiego na taczce wprost do Budy Ruskiej. Takie odnoszę wrażenie.

Wykop Skomentuj4
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale