" Satyra zabija , nie obraża .
Swoje odsłużyłem, lecz wrócę jeśli zajdzie potrzeba
36 obserwujących
403 notki
517k odsłon
2133 odsłony

Klub Poszukiwaczy Sprzeczności, czyli jak hartowała się stal.

IPN
IPN
Wykop Skomentuj104

UWAGA! Notka zawiera treści drastyczne o charakterze ideologicznym.

Przeglądając dziś serwisy internetowe, moją uwagę przykuł na Interii tekst Romana Graczyka  o Adamie Michniku i jego kolegach.

Dlaczego ? O tym za chwilę.

Oto on :

"​Klub Poszukiwaczy Sprzeczności. Tu zaczynali m.in. Adam Michnik, Jan Tomasz Gross i Marek Borowski

Środowisko, które w 1962 r. założy Klub Poszukiwaczy Sprzeczności, to młodzież, która wcześniej często należała do "czerwonego harcerstwa" Jacka Kuronia. Rodzinnie - to przeważnie dzieci byłych lub obecnych wysokich funkcjonariuszy PZPR i PRL, często żydowskiego pochodzenia. Politycznie - młodzi marksiści. Intelektualnie - ludzie, którzy mają swoich ulubionych bohaterów radykalnie zmieniających świat, ale nie boją się konfrontacji z innymi bohaterami, takimi którzy chcieliby świat zakonserwować w obecnej, albo nawet przywrócić do dawnej postaci. Metrykalnie - nastolatkowie urodzeni tuż po wojnie, mający więc w 1962 r. 16 - 17 lat, uczniowie warszawskich liceów.

W 1961 r. Adam Michnik po raz pierwszy bierze udział w spotkaniu Klubu Krzywego Koła, gdzie aktywni są ludzie starsi od niego co najmniej o pokolenie. KKK jest tworem rewizjonistów, czyli marksistów zawiedzionych sposobem realizacji wizji Marksa w Polsce po 1944 r., ale wierzących, że oczyszczenie doktryny z rozmaitych szkodliwych wpływów przywróci jej pierwotną czystość i siłę moralną. Panuje też w KKK specyficzna kultura intelektualna: skłonność do spierania się z przedstawicielami innych zgoła poglądów. Dość powiedzieć, że na kilku spotkaniach KKK, środowiska zdeklarowanych lewicowców, był obecny Wiesław Chrzanowski - człowiek najdalszy od lewicowych poglądów. Nie będzie przesadą stwierdzić, że dla młodego Michnika i jego środowiska ten styl debaty był atrakcyjny.

W 1962 r. Adam Michnik i jego szkolni przyjaciele - Jan Gross, Włodzimierz Kofman i Aleksander Perski - zakładają klub dyskusyjny. Aby zabezpieczyć się przed spodziewaną ingerencją władz szkolnych w program klubu, afiliują go przy Wydziale Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego. Michnik rozmawia o tym z prof. Adamem Schaffem, ten zgadza się dać taką ochronę, przy czym poparcia tej inicjatywie udziela też uczelniana organizacja Związku Młodzieży Socjalistycznej. Klub ma przychylność osób wpływowych na Uniwersytecie i w Partii. Opiekunem KPS jest Stanisław Manutrzewski, socjolog, znajomy Jacka Kuronia, dobrze wówczas "ustosunkowany" w kręgach władzy. Członkami klubu są m. in.: Andrzej Titkow, syn I sekretarza KW PZPR w Warszawie - Walentego Titkowa oraz Ewa Zarzycka, córka przewodniczącego Rady Narodowej Warszawy - Janusza Zarzyckiego. 

Pierwsze spotkania klubu obywają się na Uniwersytecie, ale potem przenoszą się do Staromiejskiego Domu Kultury - co także jest wynikiem życzliwości znajomych, dobrze osadzonych we władzach. Klub dostaje nawet dotację finansową od ZMS-u.

Poszukiwacze Sprzeczności mają więc jak u Pana Boga za piecem. Ale tylko przez krótki czas. Już w kwietniu 1963 r. Departament III MSW alarmuje, że Staromiejskim Domu Kultury dzieją się zjawiska niepokojące. Czytamy tam: W grudniu 1962 r. do tow. Babiejczuka [kierownika SDK - RG] przyszli Michnik, Gross i dwóch innych członków Zarządu Klubu. Pytani o kierunek i plan zamierzonej działalności stwierdzili, że chcą poznać różne kierunki ideologiczne i systemy światopoglądowe. Oświadczyli również [...], że działalność w ZMS im nie odpowiada, ponieważ Związek ten skompromitował się. Autor tej analizy pisał w konkluzji: Posiadane informacje wskazują, że dotychczasowa działalność dyskusyjnego Klubu "Poszukiwaczy Sprzeczności" wywiera nieodpowiedni wpływ na młodzież. Uważamy, że należałoby zmienić opiekunów Klubu i zagwarantować odpowiednią polityczną opiekę i kierownictwo.

Jak widać, policja polityczna już po kilku miesiącach działania klubu dostrzegła niepokojące jego - z punktu widzenia władz - cechy. Wszelako zdecydowano się tolerować tę działalność i dalej obserwować ją z bliska. Taryfa ulgowa skończyła się, gdy w lecie 1963 r. I sekretarz KC PZPR Władysław Gomułka, podczas Plenum KC poświęconego kulturze, skrytykował działalność klubu, wymieniając wprost z nazwiska Michnika. To - naturalnie - oznaczało koniec działalności Poszukiwaczy Sprzeczności, później nazywanych także złośliwie Raczkującymi Rewizjonistami.  

Poszukiwacze Sprzeczności byli zagorzałymi dyskutantami. Stąd po każdym wykładzie przeprowadzano dyskusję. Wykładowcami byli m. in.: Bronisław Baczko (który mówił na temat "Historia i jednostka"), Zygmunt Bauman ("Co to jest społeczeństwo?"), Włodzimierz Brus ("Ideały gospodarcze socjalizmu"), Bronisław Minc ("O warstwach i klasach"), Witold Dąbrowski (">>Nowa fala<< w Związku Radzieckim"), Janusz Kuczyński ("Sens życia w chrześcijaństwie"), Andrzej Walicki ("Społeczeństwo i jednostka"), a także: Jacek Kuroń, Stanisław Manturzewski i Karol Modzelewski. Można rzec - marksistowscy rewizjoniści, zajmujący się wyszukiwaniem różnic między pismami młodego Marksa, a pismami starego Marksa. Ale gośćmi KPS byli także ludzie, których nie sposób było posądzić o jakiekolwiek związki z marksizmem: ks. Bronisław Dembowski (kapelan warszawskiego Klubu Inteligencji Katolickiej), Stefan Kisielewski (felietonista "Tygodnika Powszechnego" i poseł Koła Poselskiego "Znak") i Janusz Zabłocki (działacz KIK-u, zastępcę redaktora naczelnego "Więzi"). Zachowane relacje z tych spotkań potwierdzają, że dyskusja - a więc wyszukiwanie sprzeczności - było żywiołem tej młodzieży. A także jej kompetencją. Nie przez przypadek niejeden z tych chłopców i niejedna z dziewcząt potem zaznaczy się w polskim - a po 1968 r. także, chociaż zwykle wbrew woli - międzynarodowym życiu naukowym czy artystycznym.

Młodzież obecna na tych spotkaniach miała skłonność do stawiania pytań. Nawet więc, jeśli miała ona sentyment do Marksa (chociaż raczej do Młodego, niż do późnego) ta jej umysłowa predylekcja mogła ją zaprowadzić na polityczne manowce. I tak się często działo. W ten sposób z podpory "władzy ludowej" stawała się ta młodzież stopniowo tej władzy zbiorowym kontestatorem. Nie działo się to z dnia na dzień, ale działo się nieuchronnie, ponieważ ustrój komunistyczny opierał się na systemie dogmatów. Każde myślenie - zatem - mu zagrażało. Potwierdzą to dalsze losy tej grupki młodzieży, która stanie się zarzewiem kontestacji studenckiej przed Marcem.

Poszukiwaczami sprzeczności byli - oprócz wymienionych już Michnika, Grossa (znanego później jako Jan Tomasz Gross), Koffmana, Perskiego, Titkowa i Zarzyckiej - także między innymi: Marek Borowski, Seweryn Blumsztajn, Józef Dajczgewand, Helena Góralska, Irena Grudzińska, Elżbieta Hűbner, Stanisław Jędrzejewski, Michał Kleiber, Jan Lityński, Jerzy Mink, Sławomir Petelicki, Krzysztof Pszenicki, Andrzej Rapaczyński, Barbara Toruńczyk i Krystyna Weitraub.

Poszukiwaczy Sprzeczności rozgoniono po wystąpieniu Gomułki. Ale skrzykną się znowu, głównie na Uniwersytecie Warszawskim, po aresztowaniu Kuronia i Modzelewskiego w 1965 roku.

Roman Graczyk"

Teraz parę słów wyjaśnienia. 

Zacytowałem ten artykuł, nie po to by przybliżać powszechnie znane postaci, głównych bohaterów.

Bynajmniej. 

Poruszyła mnie jedna rzecz. Cywilna odwaga Panów Michnika, Grossa czy Borowskiego, wystawiających się na straszliwe ryzyko płynące z krytyki ich poczynań przez I sekretarza KC PZPR Władysława Gomułki.

No szacun.

I jeszcze ta utrata miejscówki przy Wydziale Filozofii UW ( chyba marksistowskiej )

Obiecuję, że od dziś będę spoglądał na tych Panów z dużo większym szacunkiem. Graniczącym z podziwem. I gdybym tylko mógł, wystąpiłbym Prezydenta RP o nadanie im statusu Bojownika o Wolność i Demokrację, lub chociaż weterana tegoż.

Ale nie mogę.

Dlaczego ?

Bo w czasie kiedy owi Panowie kolaborowali z komuną udając podziemnych patriotów czasu " Solidarności " , byłem wraz z moimi przyjaciółmi harcerzem. Nie czerwonym i nie Walterowcem. Choć mieliśmy po kilkanaście lat, pełniliśmy w kościołach " białą służbę", pod krzyżem harcerskim nosiliśmy naszyte prawdziwe, przedwojenne Prawo Harcerskie. Przyrzekaliśmy służyć Bogu i Polsce. I robiliśmy to najlepiej jak potrafiliśmy.Nie  bez ryzyka i nie bez konsekwencji.

To na zbiórce harcerskiej dowiedziałem się czym był Katyń.

A, kiedy ZOMO gazowało ludzi w czerwcu 82 roku na ulicach Wrocławia, razem z kumplami w harcerskich mundurach, przy dworcu Świebodzkim rzucaliśmy w milicję kamieniami. Wyłapali nas przy szkole nr 46 i przewieźli na komisariat kolejowy na dworcu głównym.

Lania milicyjnymi pałami, jakie wtedy dostałem, nie zapomnę nigdy.

Dlatego, sorry ale nie wzrusza mnie trudna młodość Michnika i jego czerwonych kolegów.

Bo w czasie kiedy oni " walczyli o wolność" .. Inni  walczyli naprawdę  i płacili własnym życiem, jak Jerzy Popiełuszko.

Teraz, jakby zaczynam lepiej rozumieć, kim jest i co robi Adam Michnik. I przede wszystkim dlaczego ...

W związku z powyższym, jak słyszę nazwisko Michnik czy Blumsztajn , użyte w kontekście środowisk wolnościowych, to zwyczajnie robi mi się niedobrze.

Ronin.



Wykop Skomentuj104
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka