0 obserwujących
1 notka
5618 odsłon
  5415   0

Czy to rzecznik atakowała dzieci?

image


Od 2008 roku pewna kobieta, nazywająca samą siebie „szefową dowodzenia” i „naczelną zamordystką” odnajdywała w internecie opowiadania dzieci, żeby je brutalnie wyśmiać. Swoją działalność nazwała analizami, swój blog – Niezatapialną Armadą Kolonasa Waazona. Jako swoje hobby podała „tropienie blogasków”.

Czy to możliwe,że kobietą tą jest Ryszarda Bańka, rzeczniczka lubuskiej Straży Miejskiej?
    W każdym razie mamy do czynienia z osobą o wielu pseudonimach – poza tymi wyżej wymienionymi, „naczelna zamordystka” znana jest także jako Gabriela Panika lub też po prostu Kura z biura (Kura).

Jak dorośli znęcali się nad dziećmi

    W komentarzach napisanych bezpośrednio przez Kurę lub przez nią zaakceptowanych wyrażono życzenie, żeby dziewczynkę dopadł seryjny morderca oraz zasugerowano, że dziecko jest niezdolnym do nauczenia się czegokolwiek „dnem i metrem mułu”. Kiedy jedna z dziewczynek (którą w „analizie” uznano za wystarczająco młodą, żeby wzbudzić zainteresowanie pedofila) napisała, że przeprasza i jest jej przykro; opisała siebie jako głupią i beznadziejną, komentarz brzmiał: „nastała chwila prawdy”. Tej samej dziewczynce zarzucono, że pisze w stanie seksualnego podniecenia. Jako argument podano literówki. Innej autorce bezpodstawnie zasugerowano, że pochodzący z wikipedii opis wbijania na pal przepisywała „z lubością, oblizując się”. „Ałtoreczka durnapalska brzmi wystarczająco królewsko?” szydzili komentatorzy, w większości mający 35 lat wzwyż.
    Kura była świadoma, w jakim wieku są autorzy. Jedną z ofiar uznała za trzynastolatkę, co do innej miała podejrzenia, że ma lat dwanaście.  Mimo to wyrażała obawy, że to dwunastoletnie dziecko nie zareaguje oburzeniem na analizę, tylko zamknie się w sobie (najprawdopodobniej jednym z celów analiz było sprowokowanie prób obrony; takie sytuacje bawiły 35-letnią Kurę oraz jej czytelników). Dziewczynka już wcześniej próbowała uciec od agresywnej krytyki jednej z koleżanek Kury, czterdziestoletniej Joanny D. W opinii Jodanny D. celem analizy było przekonanie dziewczynki, że „powinna zamienić się w kupkę zawstydzonego popiołu”.

Kurze zależało na tym, żeby ofiary i czytelnicy ofiar wiedzieli o analizie. Jeżeli w międzyczasie blog został usunięty, zastanawiała się nad innymi sposobami przekazania wiadomości.
    „Śpieszmy się analizować Milenkę, tak szybko kasuje... Pierwszego bloga (niebieskiego) już nie ma, drugiego (zielonego) też nie, został trzeci (czarny), a na nim trzy opowiadania. Hmmm... może by tak skopiować dwa pozostałe, zanim Milenka usunie i ten?” - komentowała rozwój sytuacji w przypadku jednej z bardzo młodych autorek. Zgodnie z zapowiedziami skopiowała jej twórczość i analizowała dalej.
    Z okazji opublikowania setnej analizy Kura pochwaliła się nawet, że na skutek jej działań ponad 50% ofiar wycofało się z swojego hobby. O czym pisały dzieci, które w jej opinii zasłużyły na takie potraktowanie? Zazwyczaj były to nieprawne, pierwsze opowiadania - fanowska twórczość.
    „Dorastałam w patologicznym środowisku. W tamtym okresie świat fantazji był dla mnie ucieczką od piekła, które miałam wokół siebie. Wykreowany świat był jedynym, w którym nikt mnie nie bił, nie poniżał, w którym ktoś stawał w mojej obronie i kochał. Może ktoś powie, że nie musiałam nic publikować, że sama się naraziłam na krytykę. Owszem, ale publikując te swoje głupoty mogłam poznać ludzi, z którymi łączyła mnie jakaś pasja” - pisze jedna z zaatakowanych autorek.

Szerokie skutki hobby szefowej dowodzenia

    Co najmniej w jednym przypadku internetowa zabawa Kury skończyła się prawdziwą tragedią czternastolatki, która swoje doświadczenie przedstawia w ten sposób: "Koleżanki z klasy wiedziały, że piszę a niedługo potem odkryły analizę. Śmiano się ze mnie przy całej klasie a wkrótce byłam popychana na korytarzach, wyśmiewana, wyrzucano mi rzeczy z plecaka na korytarzu i rzucano niewybredne cytaty z analizy. (...) Do dziś nie napisałam niczego i nigdy już nie napisze mimo ze wcześniej to było moje hobby i taki trochę eskapizm bo w domu było bardzo biednie a ja dużo chorowałam. Opowiadanie pisałam w szkolnej bibliotece po zajęciach bo w domu nie było takiego luksusu jak komputer. Nadal chce mi się płakać jak pomyślę o szkolnych latach (…) Nie może tak być żeby horda dorosłych bab osaczała nastolatki i na nie szczuła w imię jakiejś wymyślonej misji i edukacji kiedy wszyscy wiedza, ze to zupełnie nie o to chodzi tylko byle zgnoić przeciwnika.”.
    Kura ma grono około czterech tysięcy czytelników. Zdarzyło się, że niektórzy z nich, pomimo rozpaczliwych apeli koleżanki ofiary, atakowali zanalizowaną nastolatkę także na innych portalach. W innym przypadku jedna z czytelniczek nawoływała do zniszczenia autorki („A wiecie co, zniszczcie ałtorkę. I mówiąc "ałtorkę" mam na myśli właśnie to, nie to biedne, pokracznie wychowane dziewczę z krwi i kości (i pustki między uszami), które chowa się za ekranem komputerka wypisując brednie. AŁTORKĘ."). Agresywne komentarze pod analizami niemal nigdy nie spotykały się z krytyką ze strony Kury.
    W celu zrzeszania swoich fanów Kura założyła także forum, na którym – przy jej milczącym pozwoleniu – zastraszono piętnastolatkę i bawiono się jej kosztem. Podczas rozmowy z tą nastolatką jeden z dorosłych użytkowników forum znalazł personalia jej rodziców. Następnie przez dłuższy czas nabijano się z ofiary (która wprost mówiła, ze się boi). Doprowadzono ją do stanu, w którym zaczęła nazywać własne opowiadanie „gównem” w nadziei, że tym sposobem uchroni się przed wykorzystaniem personaliów jej rodziców w sposób, który mógłby zaszkodzić jej rodzinnym relacjom.
    „Jako przedstawicielka sfrustrowanych hejterów chciałam uprzejmie donieść, że my tu ciężko pracujemy, żeby bawić się mogli nasi czytelnicy. A jeśli przy okazji czegoś się nauczą, to tylko się cieszyć!” - komentowała swoją działalność Gabriela Panika.
   

Lubię to! Skomentuj5 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura