Serial "Ołowiane dzieci” i zarzuty o zdeformowanie historii
"Ołowiane dzieci”, oparte na książce Michała Jędryki, to opowieść o heroicznej postawie dr Jolanty Wadowskiej-Król, która w latach 70. odkryła epidemię ołowicy wśród dzieci w Katowicach-Szopienicach. Dzięki jej działaniom wielu małych pacjentów trafiło na leczenie, a sprawa skażenia środowiska zyskała rozgłos.
Produkcja z udziałem Joanny Kulig, Agaty Kuleszy, Mariana Dziędziela, Michała Żurawskiego i Kingi Preis zdobyła dużą popularność i znalazła się w czołówce najchętniej oglądanych tytułów na Netflixie. Jednak bliscy prof. Hager-Małeckiej są oburzeni, że serial pomija ich zdaniem istotną część prawdziwej historii. I są gotowi pójść do sądu - pisze "Gazeta Wyborcza".
Kim była prof. Hager-Małecka?
Profesor Bożena Hager-Małecka była pediatrą, która odegrała kluczową rolę w diagnozowaniu i leczeniu dzieci zatrutych ołowiem. To do jej kliniki trafiały przypadki kierowane przez dr Wadowską-Król.
Według rodziny to właśnie ona potwierdziła diagnozę ołowicy, współorganizowała leczenie dzieci, naciskała na władze, by podjęły działania, chroniła lekarzy przed naciskami politycznymi, jak i zabiegała o pomoc systemową i mieszkania dla rodzin.
W serialu postać inspirowana jej osobą występuje jednak jako profesor Krystyna Berger - w tej roli widzimy Agatę Kuleszę.
Zarzuty wobec Netflixa
Rodzina prof. Hager-Małeckiej twierdzi, że serial pomniejsza jej rolę w wydarzeniach, przedstawia ją w sposób niezgodny z rzeczywistością, a także tworzy postać o negatywnych cechach. Obraz lekarki wpływa na społeczne postrzeganie historii.
Jak argumentuje pełnomocnik rodziny, zmiana nazwiska w serialu nie eliminuje możliwości identyfikacji. W opinii publicznej postać "prof. Berger” jest jednoznacznie kojarzona z rzeczywistą lekarką z Szopienic. W wezwaniu podkreślono także, że Netflix promuje serial jako oparty na faktach, co dodatkowo wzmacnia przekonanie widzów o autentyczności przedstawionych wydarzeń.
Żądania wobec Netflixa są konkretne i obejmują min. dodania planszy informacyjnej przed każdym odcinkiem, publikację oficjalnego oświadczenia przywracającego prawdziwą rolę profesor. Rodzina domaga się zadośćuczynienia finansowego na rzecz fundacji jej imienia. Jeśli platforma nie odpowie na wezwanie w ciągu dwóch tygodni, sprawa może trafić do sądu – także w Stanach Zjednoczonych.
Nie wszyscy podzielają stanowisko rodziny. Część odbiorców i komentatorów zwraca uwagę, że "Ołowiane dzieci” to serial inspirowany prawdziwymi wydarzeniami, a nie dokument. Tak też hit zapowiadał reżyser Maciej Pieprzyca. Z drugiej strony pojawia się argument wśród krytyków, że jeśli większość postaci ma swoje realne odpowiedniki, to widz automatycznie zakłada, że również pozostałe zostały przedstawione zgodnie z prawdą.
Fot. "Ołowiane dzieci" - kadr z serialu
Red.





Komentarze
Pokaż komentarze (9)