rozum rozum
47
BLOG

Ćwiąkalski w układzie?

rozum rozum Polityka Obserwuj notkę 41

Profesor Andrzej Zybertowicz opublikował w tygodniku „Wprost” artykuł pod tytułem „Bezradność zaskórniaków”. Tezy w nim zawarte zasługują na należną atencję, albowiem ich autor twierdzi, iż obecny minister sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski znajduje się w konflikcie w typie uwikłań.

Cóż to jest ów konflikt typu uwikłań? Ano zdaniem pana profesora Zybertowicza, jest to uczestnictwo w układzie, które charakteryzuje się bezpośrednim lub pośrednim uwikłaniem w czyny „brudnej wspólnoty” przy jednoczesnym występowaniu konfliktu interesów.

W tym miejscu należy przytoczyć definicje wskazanych pojęć. Otóż zdaniem profesora „układ” to: „sieć nieformalnych, w istotnej mierze skrytych powiązań, dzięki którym jakaś grupa osób (interesów) uzyskuje nienależne korzyści”. Kolejnym pojęciem, które profesor Zybertowicz zdefiniował to „konflikt interesów”. Profesor pisze: „konflikt interesów zachodzi wtedy, gdy człowiek działa w warunkach podwójnej lojalności, czyli powinien realizować cele, których jednoczesne osiągnięcie w danej sytuacji jest niemożliwe. Na przykład gdy szef tajnej służby albo prokuratury ma dziś nadzorować postępowania wobec podmiotów, które wcześniej były jego materialnymi dobroczyńcami. I jeszcze jedno pojecie, a mianowicie „zaskórniak”. Według znakomitego autora to: „ktoś co ma coś za skórą. W strukturach obrosłych postagenturalnymi nieformalnymi powiązaniami, często utkanymi wokół zasobów komunistycznego państwa policyjnego, jakim była PRL, ludzie układów doskonale wiedzą, kto co ma za skórą. Przypomina się zasad umoczenia: na odpowiedzialne stanowiska nie mianuje się osób, na które nie ma haków. Oto jeden z mechanizmów tzw. układu”.

Konstatacja profesora Zybertowicza, jakoby minister Ćwiąkalski jest w konflikcie w typie uwikłań, to zatem teza daleko idąca i radykalna. Jak to być może, iż w demokratycznym państwie prawa minister sprawiedliwości w najlepszym przypadku jest zaskórniakiem. Niestety z artykułu się tego nie dowiadujemy, ponieważ autor poprzestał na samym stwierdzaniu konfliktu w typie uwikłań. Nie podał on argumentów potwierdzających jego zadnie, a może tylko przeświadczenie, a może chwile iluminacji twórczej. Czy posiadanie przez ministra Ćwiąkalskiego stopnia doktora habilitowanego nauk prawnych i tytułu profesora uniwersyteckiego ma świadczyć, iż jest on „uwikłany”? Myślę, iż Andrzej Zybertowicz, profesor socjologii UMK w Toruniu, nie ukuł by tak autoironicznej kreacji. Pozostaje zatem, uprzedni zawód ministra Ćwiąkalskiego, czyli wykonywanie zwodu adwokata. Jeżeli członek palestry w momencie nominacji staje w konflikcie interesów, o których pisze autor artykułu, to tym bardziej staje w nim każdy prokurator, ponieważ wcześniej prokuratura była jego materialnym dobroczyńcą. Więcej, może on wpływać – jak wiemy z praktyki nie tak odległej – na tok postępowań, których był gospodarzem, lub był familiarnie zainteresowany. Profesor Zybertowicz, nie przytoczył żadnego argumentu, mającego utwierdzić czytelnika w przekonaniu, iż znakomity adwokat i powszechnie szanowany akademik jest gorszym kandydatem na ministra sprawiedliwości niż były aplikant prokuratorski, być może wpisany już na listę adwokatów. Czy profesor dostrzegał konflikt interesów i nieformalność postępowania w naradach, w czasie których prokurator generalny ustalał z szefem rządu, czy i kiedy kogoś aresztować?

Profesor Zybertowicz nie wskazał żadnego czynu ministra Ćwiąkalskiego, który potwierdzał by jego przypuszczenia. Zresztą pisząc o konflikcie w typie uwikłań, autor pozostał niejednoznaczny, jakby nie do końca wierząc w silę swych twierdzeń. Na taką a nie inną formułę i treść artykułu profesora socjologii z pewnością nie miał wpływu nieformalnego fakt, iż jest on doradcą prezydenta RP ds. bezpieczeństwa. Na pewno.

Pozdrawiam.

rozum
O mnie rozum

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (41)

Inne tematy w dziale Polityka