Za sprawą relacji telewizyjnej z procesu dotyczącego władzy rodzicielskiej matki lesbijki na córką, rozgorzała ponownie dyskusja o adopcji dzieci przez pary homoseksualne.
Temat lekko przewałkowały, ale wydaje się, iż pewne truizmy nie są chwytywane przez umysły rodaków, a sprawa nabiera wymiaru wyłącznie ideologicznego. Dlatego w celu uporządkowania należy przypomnieć pewne zasadnicze kwestie.
Rodzina idealna wedle społecznego odbioru to mama, tato i gromada dzieci. Dodajmy do tego szczęście wewnętrzne ( brak nałogów i posiadanie pracy za wysokim wynagrodzeniem) i mamy obraz idealny. Takie rodziny oczywiście występują i całe szczęście. Nie zawsze jednak jest tak sielankowo, a skoro nie jest,to wówczas bardziej nachalnie lub łagodniej określone zachowania padają pod normy prawa stanowionego. Te normy przewidują określone sankcje wobec osób, których zachowanie wyczerpuje dyspozycje norm i za to spotyka je sankcja. W przypadku spraw rodzinnych najsurowszą sankcją jest pozbawienie władzy rodzicielskiej. Pozostańmy przy klasycznym modelu rodziny. Maż alkoholik, bije żonę molestuje córkę. Idylli brak. Oczywiście tzw. pomoc społeczna reaguje zwykle wtedy, kiedy jest już za późno i jedynie stara się swymi działaniami niwelować skutki. Jak się przedstawia sytuacja dzieci w takiej rodzinie? Tragicznie, w najlepszym przypadku ośrodek wychowawczy. W przypadku, kiedy mąż zabija żonę, a co za tym na dłuższy czas uda się do zakładu karnego los dzieci jest przesądzony. Recepta na taką sytuację? Rodzina zastępcza, która w jakimś stopniu może dziecko uwolnić od bezpośrednich niebezpieczeństw, ale także jest szansą na normalny jego rozwój.
Model 2 – 1, czyli jedno z rodziców ginie. Samotny rodzic wychowuje dziecko z osobą tej samej płci (mama z koleżanką lub partnerką, tato z kolegą lub partnerem). Wychowują własne dziecko, niepochodzące z adopcji. Oboje pracują, łożą na wychowanie dziecka, a ich opieka nie stwarza możliwości do stosowania sankcji. Jednak taki model nie jest idealny, ponieważ dziecko ma dwie mamy lub dwóch ojców, a jak twierdzą „specjaliści”, to prosta Dorota do skrzywienia psychiki dziecka. Mają w poważaniu ów pogląd chciałbym zwrócić uwagę, iż w społeczeństwie nierzadko zdarzają się sytuację, kiedy np. mąż emigruje za chlebem i nie ma go w domu 10 lat a dziecko jest wychowywane przez mamę i babkę, które niechybnie są dwoma kobietami. Czy takie dziecko ma równie duże szanse na skrzywienie? A co w sytuacji kiedy dwie babcie wychowywać będą mała pociechę, czy taka sytuacja nie spowoduje jeszcze większego zagrożenia dla psychiki dziecka? Konstelacji modelów nieidealnych można wskazać znacznie więcej, więcej każdy z osobna jest specyficzny i indywidualnie charakterystyczny. Każdy powie, iż zawsze na piedestale stać musi dobro dziecka, tylko że większość chce wpoić swoje pojmowanie szczęścia innym ludziom, którzy również swoje pociech kochają, choć znajdują się w innej, często trudniejszej, sytuacji życiowej. Jedno jest pewne, jeżeli matka kocha swe dziecko i obiektywnie nie wyrządza mu krzywdy, to ma prawo je wychować zgodnie z własnymi poglądami a państwu nic do tego. Nie dopuszczam do głowy możliwości wprowadzenia do obrotu przepisów pozwalających na zabór dziecka przez państwo rodzicowi w wyżej wskazanej sytuacji.
Dla jasności, jestem przeciwnikiem adoptowania dzieci przez pary homoseksualne. Piszę o sytuacji, w której rodzic miałby w sposób totalitarny pozbawiony prawa wychowywania swojego dziecka. W przedmiotowej sprawie sądowej, skład orzekł, iż pozbawiona wcześniej władzy rodzicielskiej matka jest mentalnie nieprzygotowana na podjęcie się opieki nad jej dzieckiem, a ponieważ babka sprawuje opiekę w sposób właściwy nie ma podstaw do zmiany poprzedniego rozstrzygnięcia. Przedmiotem – co podkreślał sąd – sprawy nie była seksualność matki, stosunek do dziecka, jak również poziom dojrzałości do macierzyństwa. Wykorzystywanie owej sprawy przez środowiska homoseksualne uważam za niegodziwe, mające na celu wyłącznie efekt medialny.
Sprawy tego rodzaju są praktycznie nierozwiązywalne. Dość powiedzieć, iż w mojej okolicy mieszka ojciec samotnie wychowujący córkę, a wiem iż jest on gejem. Wyglądają na szczęśliwych, ale może by tak jednak zabrać mu jego własną córkę i oddać od idealnej zastępczej rodziny? Pozdrawiam
Inne tematy w dziale Polityka