Choć z niejednego pieca jadłem już w życiu chleb
I choć wypiłem w życiu z pięć hektolitrów wódki
To jeszcze nigdy w życiu tak mnie nie bolał łeb
Targa mną kac odporny na wszystkie odtrutki
A przecież tylko whisky ze dwie szklaneczki z colą
No i do tego dżinu z tonikiem trzy drinki
Parę lufek tequili z lemonką i solą
I kilka browców jeszcze, tak ledwie z pół skrzynki
Żubrówka no i soczek jabłkowy – sztuk cztery
Ze dwa kieliszki wina, mocno wytrawnego
I psy też ze dwa wściekłe, ale chcąc być szczery
Nie bardzo już pamiętam, no ale cóż z tego
Kiedy i jak się skończył wieczór ten przemiły
To dla mnie tajemnica, nie wnikam w szczegóły
Dziś jedno wiem na pewno – brak mi jakoś siły
A słuch na wszystkie dźwięki mam wybitnie czuły
I leżąc tak bez czucia, zasłaniając uszy
Mrużąc oczy spuchnięte, czując w duszy zamęt
Słyszę nagle głos z niebios, co kamienie kruszy
„Jedenaste nie mieszaj! Rzekłem. Enter. Amen.”
46
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze