136 obserwujących
4487 notek
1900k odsłon
  36   0

Bojkot Igrzysk w Chinach? Bez szans

Coraz ostrzejsza rywalizacja polityczno-gospodarcza na linii Waszyngton-Pekin przeniosła się do świata sportu. Niestety, nie chodzi o ściganie się w liczbie medali na Igrzyskach Olimpijskich – to akurat jest sportowa norma. Chodzi o bojkot. Mówiąc precyzyjnie: bojkot nie tyle poprzez niewysłanie sportowców, ale zrezygnowanie z wysyłania dyplomatów. A wiec bojkot przez absencje oficjeli (polityków, dyplomatów). Taki bojkot zapoczątkowały Stany Zjednoczone, a błyskawicznie dołączyły Kanada, Wielka Brytania, Australia, Nowa Zelandia, Litwa i Kosowo. Z tych krajów tylko Nowa Zelandia uzasadniła to trwającą pandemią, reszta po prostu faktycznie solidaryzowała się z USA.

Chińskich Igrzysk nie zbojkotuje na pewno największa potęga w sportach zimowych czyli Norwegia. Oslo wygrywało klasyfikację medalową na trzech ostatnich ZIO (Zimowe Igrzyska Olimpijskie). I chce wygrać je po raz czwarty – a ma na to spore szanse. Inne kraje jednocześnie chcą zjeść ciastko i mieć ciastko. Szef MSZ Francji oświadcza publicznie, ze jest gotów rozmawiać z innymi krajami o bojkocie, a jednocześnie członek tego samego gabinetu, minister sportu oświadcza, że rząd francuski wyśle do Pekinu specjalnego delegata w randze ministra, zresztą wybitną niegdyś pływaczkę, która 21 lat temu na IO w Sydney wywalczyła srebrny medal olimpijski.

W niektórych krajach nastąpiła już publiczna kłótnia między częścią polityków a Narodowymi Komitetami Olimpijskimi. Tak jest np. na Litwie, gdzie starło się 17 posłów z koalicji rządowej z Litewskim Komitetem Olimpijskim. Po stronie ruchu olimpijskiego argumenty są racjonalne : wycofanie się z IO przez sportowców może oznaczać daleko idące konsekwencje dla Narodowych Komitetów Olimpijskich.

Na ZIO w Pekinie wybierał się także prezydent Andrzej Duda, ale decyzji ostatecznej, biorąc pod uwagę międzynarodowy kontekst polityczny, jeszcze nie podjął.

Faktycznie tę sytuację bardzo trudno jest porównywać z prawdziwymi bojkotami igrzysk przez poszczególne kraje: bojkot oznaczał dotychczas niewysłanie sportowców, a nie oficjeli - bo tylko to mogło zaboleć gospodarza IO i MKOl.

Ciekawe, że ChRL, które teraz nieoficjalnie robi bardzo wiele, aby nie nastąpił dyplomatyczno-polityczny bojkot „ich” igrzysk, sama jako pierwsza w historii zbojkotowała igrzyska! Były to igrzyska zorganizowane przez okupanta Chin podczas II wojny światowej – Japonię i to niespełna 19 lat po zakończeniu wojny. Był to rok 1964. Dwanaście lat później niemal cała Afryka zbojkotowała ZIO w Montrealu po tym, jak władze MKOl zdecydowały się dopuścić do igrzysk sportowców z Nowej Zelandii, która ośmieliła się zorganizować tournée swojej reprezentacji w rugby po RPA. To z kolei wywołało wściekłość krajów afrykańskich, które Pretorię bojkotowały za apartheid.

 „Czarny Ląd” symbolizowany przez czarne kółko olimpijskie, zażądał od MKOl-u, aby nie wpuszczać na IO 1976 w Montrealu Nowej Zelandii. Ale MKOl to odrzucił i stąd Afryka – poza dwoma wyjątkami – zbojkotowała kanadyjskie Igrzyska.

A potem doszło do najbardziej spektakularnego bojkotu, czyli masowej absencji podczas IO w Moskwie: nie przyjechali tam przedstawiciele aż 67 państw, a wystartowało 80 – czyli najmniej od igrzysk w Melbourne w 1956 roku…

Tym razem żaden kraj nie zrezygnuje z wysłania sportowców ... Najwyżej nie pojadą oficjele.

*tekst ukazał się na portalu dorzeczy.pl (21.12.2021)


Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Sport