Kultowe słowa porucznika Klossa ze „Stawki większej niż życie” - filmu, który oglądali wszyscy, choć nie wszyscy do tego się przyznają- przypomniały mi się w ostatnich dniach. Polski szpieg w niemieckim mundurze do Niemca -SS-manna. Podkreślam ,że SS-man - Niemiec ,bo były przecież dywizje SS ukraińskie czy holenderskie.
Dopiero co piłkarz AS Monaco, ale reprezentant Niemiec (53 mecze i 34 gole w barwach tego kraju w kategoriach młodzieżowych) Paris Josua Brunner po strzeleniu gola w lidze w spotkaniu z RC Strasbourg tak się ucieszył, że z radości pokazał francuskim kibicom z przeciwnej drużyny gest... podrzynania gardła. Niemiec za to beknie - skądinąd uczynił to w mieście okupowanym przez jego kraj do końca I Wojny Światowej. Jednak sprawa ta musi wywołać pozapiłkarskie refleksje. Otóż powszechnie mówi się, że przybysze z Afryki, ale też wielu krajów Azji nie asymilują się w państwach do których przybywają oni sami lub przybyli ich rodzice. Tymczasem piłkarz, nomen- omen Brunner z korzeniami z Konga zasymilował się w 100% ! Wręcz idealnie pasuje do swoich nowych rodaków ! Co prawda on tylko pokazuje ,a oni praktykowali unicestwianie wrogów. Cała sprawa skończy się na tym, że zapewne futbolista grający wcześniej m.in. w Dortmundzie, Essen i Bochum dostanie jakąś karę finansową, może go zawieszą i zresocjalizują, aby już więcej nie sugerował zabijania fanów drużyny przeciwnej. A jednak przecież karać powinno się także tych ,co w Zagłębiu Ruhry wychowali takiego Kongo-Niemca zgodnie z niemiecką tradycją, niemiecka historia i niemieckimi wartościami.
Jedni żyją w klimatach totalitaryzmu zachodniego, czyli niemieckiego, a inni w tradycji totalitaryzmu wschodniego, czyli sowieckiego. ZSRR już nie istnieje, ale czerwona miłość nie rdzewieje. Mieliśmy już wybryki komunistycznych kibiców z Cypru ( Omonia Nikozja), którzy gdy ich drużyny grały z polskimi klubami wywieszali transparenty pochwalające agresję sowieckiej Rosji na Polskę w 1939 roku. Ale takie lewackie sympatie mają też fani niemieckiego St,Paul, włoskiego Livorno czy izraelskiego Hapoelu Tel -Aviv. Przydomek tego ostatniego klubu to nie bez kozery ”Czerwoni” . W czasie obecnych rozgrywek europejskich pucharów jego kibice podczas meczu z GKS Katowice wywiesili transparent „Red is good” w odpowiedzi na wczesniejszy transparent kibiców z Górnego Śląska „Red is bad”. Cóż ,także i w tym sporze rację mają Polacy...
Artykuł ukazał się w tygodniku "Sieci"



Komentarze
Pokaż komentarze