Ryszard Surmacz
Nie bądźmy naiwni.
3 obserwujących
38 notek
8730 odsłon
606 odsłon

Gdyby nie było II RP

Wykop Skomentuj76

O roli II RP w dziejach ostatnich 350 lat można mówić bez końca. Rzecz jednak w tym, że, poza drobnymi publikacjami, nie istnieje ona wystarczająco ani w polskiej historiografii, ani w polskiej świadomości. Ten niezwykle ważny okres w historii najnowszej Polski został wymazany niemal całkowicie przez PRL i III RP.

O świecie, w którym żyli nasi rodzice, dziadkowie, nie wiemy praktycznie nic – i jest nam z tym dobrze. Opisując tamten okres posługujemy się albo komunistycznymi sloganami, albo powtarzamy to, co wcisnęli nam w świadomość jeszcze zaborcy i okupanci lub próbujemy zakłamać tamtejszą rzeczywistość na nowo. Dusimy się w sztucznej przestrzeni a mimo to, prawie nikomu nie chce się wyściubić nosa poza powojenny okres.

Zanim jednak, dokonamy poniższej wyliczanki, warto zaznaczyć, że druga część każdego punktu, dla kontrastu i wzmocnienia argumentu, zawierać będzie zapis dzisiejszego stanu naszej świadomości. A więc co by się stało, gdyby II RP nie było?

1. Na mapie świata nie byłoby Polski; nie odzyskalibyśmy ani niepodległości, ani wolności, o które pięć pokoleń Polaków a takim mozołem walczyła.

Dziś jednak nie wiemy co to jest niewola i nie rozumiemy co to jest wolność; żyjemy jakby zawieszeni pomiędzy tymi dwoma światami stając się coraz bardziej bezradni, a nasza barwa na mapie nieustannie blednie;

2. językiem urzędowym byłby rosyjski lub niemiecki i część z nas roztrząsałby w sobie dylemat: jestem bardziej Polakiem, czy Rosjaninem, Niemcem lub (być może) Austriakiem?

Dziś nasza kultura i nasze życie na tyle zostały sproletaryzowane, że chcemy mieć tylko dobrze i nie pytamy, kto będzie naszym panem;

3. nie bylibyśmy w stanie odeprzeć żadnego oszczerstwa przeciw Polsce. Istnienie II RP daje nam punkt odniesienia, a obrona własnej tożsamości i godności dziś pozostaje tylko kwestią woli.

Gdyby II RP nie było, wszystkie oskarżenia miałyby sankcję dowodów historiograficznych, a każdy polski sprzeciw wymagałby aktu odwagi;

4. nie mielibyśmy własnego modelu kształcenia, który w jednym pokoleniu zdołał zjednoczyć trzy różne sposoby myślenia, a apogeum swojego sukcesu osiągnął w okresie II wojny tworząc Polskie Państwo Podziemne.

Pokomunistyczne społeczeństwo polskie stanęło przed podobnymi świadomościowymi problemami, jak wczesna II RP. Poziom przedwojennej szkoły średniej dziś uzyskuje się dopiero na studiach wyższych. I to nie zawsze;

5. nie byłoby portu w Gdyni, COP, przemysłu zbrojeniowego (wizytówki techno-logicznej państwa), a więc koła zamachowego przedwojennej gospodarki, ale też znaku jakości i polskich miejsc pracy; przed 1939 r. polski przemysł osiągnął poziom europejski w dużej mierze w oparciu o polską myśl.

Przemysł PRL, to droga na równi pochyłej. Struktura przemysłu III RP jest przypadkowa, a swój europejski poziom może osiągnąć tylko poprzez import obcych przedsiębiorstw;

6. przedwojenne elity były reprezentacją 1000-letniej polskiej kultury, w swoim krwiobiegu miały poczucie niepodległości, odpowiedzialności za państwo, naród, kulturę i rodzinę.

Po II wojnie władza przerwała tradycyjny ciąg przekazu, a nowe elity odtworzyły się nie w sposób naturalny, lecz sztuczny, z nadania;

7. II RP była państwem zorganizowanym na potrzeby własne i własnych obywateli.

PRL był przystosowanym do potrzeb rosyjskich, a III RP, najogólniej mówiąc, jest nadal rynkiem zbytu dla zachodnich towarów, głównie niemieckich;

8. Patriotyzm jest zdefiniowanym uczuciem, który pojawia się zawsze na wyższym poziomie rozwoju narodu i państwa; w Polsce zaistniał niemal od początku naszej państwowości i zawsze był elementem konstrukcyjnym (pisał o nim już Wincenty Kadłubek).

W powojennej Polsce, w miarę wymierania ludzi Niepodległej, patriotyzm zaczął zanikać; dziś Katyń staje się zbyteczny… może część najmłodszej młodzieży to zmieni;

9. II RP na swoim początku miała swoją zapyziałość, pod koniec swojego istnienia odzyskała już swoją twarz.

Dzisiejsza Polska, mimo upływu 30 lat, swojej twarzy jeszcze nie ma;

10. przed II wojną dwa miasta miały swój wyraźny charakter: Lwów i Warszawa. Dziś Lwowa już nie ma, Warszawa jest miastem wciąż nieokreślonym;

11. społeczeństwo II RP wiedziało na czym polega niezależna polityka zagraniczna i suwerenna polityka wewnętrzna.

Społeczeństwo III RP zatraciło skalę porównawczą i, prócz Jana Pawła II nie zna modelu „wielkiego człowieka”;

12. przedwojenne społeczeństwo myślało kategoriami dobra wspólnego, zasadami solidarności, wiedziało czym jest niewola i czym wolność, jakie ma obowiązki wobec państwa, a państwo wiedziało jakie ma obowiązki wobec swoich obywateli.

W dzisiejszej Polsce myślimy nie kategoriami państwa, lecz zarobku; staliśmy się niewolnikami manii obniżania kosztów; obniżka kosztów nakręca bylejakość, a ta obniża standardy przyzwoitości i wzmacnia akceptację maksymalnego zysku;

13. polska nauka odradzała się i np. katedry socjologii w Polsce powstawały wcześniej, niż w Anglii, a Florian Znaniecki został prezydentem amerykańskiego Towarzystwa Socjologicznego; Ossowski w słowniku oxsfordzkim ma znacznie bogatszy biogram, niż Spencer;

Powojenne polskie uczelnie szorują końcówki światowych rankingów wciąż dobijając się obce granty;

14. polska świadomość w okresie międzywojennym została wypełniona treścią zgodną z naszym położeniem, historią i doświadczeniem; stała się żywym budulcem i współdecydentem niepodległego państwa.

Po II wojnie ta sama świadomość z czasem zaczęła zamierać. Dziś, w okresie sprzyjającym rozwojowi, ogranicza się do poziomu garnka i nie wychodzi poza obszar korytarzowej wycieraczki;

15. trzy różne systemy prawne i transportowe dość szybko znalazły jedno rozwiązanie.

Trzecia PR nie odziedziczyła takiego konglomeratu norm, schematów i prawa, jak II RP, ale gdyby przed podobnym problemem stanęła, aż strach pomyśleć co by się działo. I na tym polega różnica pomiędzy II RP i PRL-em i III RP.

To tak najkrócej. Oczywiście, takich i podobnych punktów można wyliczyć jeszcze daleko więcej. Oczywiście są też pozytywy. Ale każde z nich ma zafałszowaną konotację, bo nie ma właściwego punktu odniesienia i wymaga sporego wysiłku, aby wykorzystać je do swoich celów. Dziś znaleźliśmy się w sytuacji, że wszystko, ale to dosłownie - wszystko musimy układać od nowa – bo albo zdemoralizowane, albo źle ustawione. Problem w tym, że większość z nas nie widzi takiej potrzeby i nie ma takiej świadomości... Inspiracja artykułu powstała w trakcie polemiki z p. elig.


Wykop Skomentuj76
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura