94 obserwujących
582 notki
1756k odsłon
  8945   0

Święta Inkwizycja i jej ofiary

Ile mogło być ofiar tej szacownej instytucji? Czas, zamęt w historii, nawet sami przeciwnicy inkwizycji (którzy zaciekle niszczyli archiwa), przyczyniły się do tego, że oszacowanie liczby ofiar jest niezwykle trudne. Obrońcy tej machiny prześladowań często powołują się na sławnego Bernarda Gui, opisując jego dokonania, jakoby niezbyt krwawe i w gruncie rzeczy ucywilizowane. Idźmy więc tą drogą:)

Bernard Gui sam pisał, iż przez 15 lat pełnienia funkcji inkwizytora w hrabstwie Tuluzy wydał 931 wyroków. Z tego „zaledwie” 41 były orzeczeniem kary śmierci, 40 potępień zbiegłych, 69 nakazów ekshumacji  (z tego 66 nieboszczyków spalono, 3 gdzieś porzucono), 308 wyroków tzw. wiecznego więzienia (czyli bezterminowego, bo o uwolnieniu decydowali inkwizytorzy na zasadzie własnego widzimisię), oraz inne kary – 22 osobom nakazał zburzenie domu (była to kara za np. podejmowanie gościną heretyków), 136 nakazał oznakować krzyżami, 17 odbyć pielgrzymkę, 1 wziąć udział w krucjacie. Dodatkowo 139 łaskawie wypuścił z wiecznego więzienia (nie wiadomo po jakim okresie), nakazując im jednak noszenie krzyży, a 135 pozwolił zdjąć hańbiące krzyże, ale pod warunkiem odbycia pielgrzymki.

Czyż to nie jest urocze? Nasz łaskawy i szlachetny inkwizytor przez 15 lat zabił „zaledwie” 41 nieszczęśników. Nie wiadomo ilu z nich torturował, ale 20 osób zmarło przed zakończeniem procesu. Jednak nawet ci zostali skazani – 3 nieboszczyków na spalenie (wykonane), 17 na więzienie (oczywiście gdyby żyli).

W każdym wypadku skazany oprócz pokuty/kary właściwej musiał się liczyć z poważnym uszczerbkiem na majątku, od grzywny do przepadku lub zniszczenia swego domostwa. Wszyscy oni mieli swe rodziny, które często pozbawione środków do życia i napiętnowane pędziły odtąd życie w poniżeniu, a nawet bezdomne w nędzy. Dzieci skazanych (choćby tylko na noszenie krzyży) żyły w ostracyzmie i miały mizerne szanse na znalezienie pracy, o zawarciu małżeństw już nawet nie warto wspominać.

Sam kuriozalny zwyczaj skazywania zmarłego heretyka (często po kilkudziesięciu latach przebywania w grobie) uderzał tak naprawdę w pechowych spadkobierców, którzy musieli zapłacić za grzechy swego przodka. Jak łatwo się domyślić, tego typu działalność (rozgrzebywanie grobów) łatwo kierowało inkwizytorów na tory ordynarnej grabieży.

Należy wyraźnie zaznaczyć, że wszyscy oskarżeni przez inkwizycję nie byli tak naprawdę żadnymi przestępcami. Ofiary tej instytucji nie zabijały, nie kradły i nie dokonywały żadnych innych przestępstw(tego typu ludźmi zakapturzeni po prostu się nie zajmowali). Pech prześladowanych przez inkwizycję polegał na tym, że odważyli się myśleć niezgodnie z nakazami kościoła, stali się ofiarami pomówień i podejrzeń, nieopatrznie zaklęli w kościele, zjedli kawałek mięsa w piątek, udzielili pomocy lub obdarowali dobrym słowem jakiegoś heretyka (lub co gorsza Żyda), czasem mieli „życzliwego” sąsiada/donosiciela, byli spokrewnieni z heretykiem lub zachowywali się w podejrzany sposób.

Należy przyznać, że jak na zaledwie 15 lat działalności mało aktywnego pod tym względem inkwizytora to niezły wynik – Bernard Gui zabijał niczym wybitny seryjny morderca, torturował, oraz skazał na życie w poniżeniu i często w nędzy kilka tysięcy ludzi, w tym wiele kobiet i dzieci. Oczywiście Gui jest naprawdę skromnym inkwizytorem i nie ma żadnego porównania z Robertem LeBugre, który tylko w jednym auto-da-fe spalił 183 heretyków, czy oszalałyDiego Rodriguez Lucero, według którego wszyscy mieszkańcy Kordoby byli heretykami i apostatami. O takim inkwizytorze, jak sławny Thomas Torquemada, który uważany jest za jednego z największych potworów w historii świata, już nawet nie ma co wspominać.

Sam Bernard Gui powinien być bardziej znany z działalności „literackiej”, zwłaszcza z autorstwa podręcznika dla inkwizytorów (Practica Inquisitionis Haereticae Pravitatis), w którym doradza jak między innymi walczyć z „rzygowiną judaizmu” (vomitum iudaysmi), i jak też postępować z podstępnymi heretykami.

Bernard stara się ukoić sumienie inkwizytorów, którzy mają obawy przed ukaraniem niewinnych, wobec których nie ma dowodów i zeznań. Nasz miły inkwizytor tak radzi: który dobrze zna z doświadczenia przewrotność i zjadliwość tego rodzaju ludzi, jeszcze bardziej napawa niepokojem przeświadczenie, iż mogliby oni ze szkodą dla wiary uniknąć skazania dzięki swojej lisiej przebiegłości”.Syndrom inkwizytora – lepiej skazywać niewinnych, niż choćby zaryzykować uwolnienie jednego winnego.

Bernard doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że bez uczynienia z wiernych społeczeństwa donosicieli nie ma możliwości skutecznego działania inkwizycji: Wierni zaś i gorliwi wyznawcy katolickiej wiary powinni jak najbardziej unikać zarówno ludzi znanych z heretyckich poglądów, jak i samych heretyków, a także ujawniać i demaskować ich oraz donosić na nich …”

Lubię to! Skomentuj84 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura