dzindzinier dzindzinier
302
BLOG

Dzieci albo śmierć!

dzindzinier dzindzinier Polityka Obserwuj notkę 4


 

 

Obecne rządy Donalda T. i PO przyzwyczaiły już chyba każdego do ich apatii, nieróbstwa niepodejmowania żadnych poważnych reform. Zapewne wiele osób z tych, które w 2005 roku oddało swój głos na tę jakże obywatelską „partię miłości” przeciera obecnie oczy ze zdumienia. Co się stało z tymi górnolotnymi hasłami, pomysłami, obietnicami. Gdzie się podziewa 3x15, gdzie zmniejszenie sejmu, senatu, reformy gospodarcze, liberalizacja gospodarki i jej deregulacja? Czy od początku była to tylko ściema czy też apatia i lenistwo pojawiły się później? Czy w partii tej nie ma ani jednej osoby która mogłaby zaproponować jakieś konkretne rozwiązania otaczających nas poważnych problemów?

 

Niedawno obejrzałem skrót z konferencji prof. Glińskiego:

http://www.youtube.com/watch?v=OYNmE0XOmus&feature=player_embedded

Możemy się dowiedzieć o wielu pomysłach które powinny być wdrożone w obecnej sytuacji. Ja chciałem się skupić obecnie na problemie demografii.

 

Wszyscy wiemy że sytuacja demograficzna w Polsce jest tragiczna. Niepokojące jest, że rząd oprócz swoich standardowych „pijarowych” zagrywek nie robi nic kompletnie w tej sprawie. A tymczasem zastanawiając się nieco dłużej nad tym tematem okazuje się, że ta właśnie fatalna sytuacja wpływa negatywnie na inne gałęzie gospodarki. Ja bardzo przepraszam ale ogłoszenie przez Donalda T. tego roku rokiem rodziny to troszeczkę za mało. Za mało też wnosi zwiększenie urlopu macierzyńskiego o miesiąc czy kilka miesięcy. Trzeba podjąć stanowcze kroki i nie bawić się w pozorowane ruchy. Niestety ten bezwolny rząd nie jest w stanie nam tego zapewnić trzeba więc chyba szukać ratunku u kogo innego.

 

Z pewnością pomysł profesora Rybińskiego o finansowaniu z budżetu każdego dziecka do 18 roku życia kwotą 1000 zł miesięcznie jest pomysłem kontrowersyjnym. Niemniej jednak myślę, że jest to po prostu hasło które ma i powinno nas zmusić do zastanowienia się nad problemem. Nie wiem czy nie najważniejszym z jakim mamy do czynienia. Profesor Rybiński oczywiście doskonale umie liczyć i wie ile to będzie kosztowało dlatego też pewnie zastrzega, że można pomysł zmodyfikować i wprowadzić dopłaty od drugiego dziecka w zwyż co zmniejszy kwotę obciążającą budżet około czterokrotnie.

 

Coś w każdym razie zrobić trzeba. Trwamy teraz w błędnym kole. Ludzie nie decydują się na dzieci z wielu powodów. Myślę, że problem ekonomiczny odgrywa tutaj znaczącą rolę. Nie ma dzieci bo nie ma pieniędzy. Nie ma pieniędzy bo nie ma pracy. Nie ma pracy bo nie ma po co i dla kogo pracować. Wiem, że może w tym momencie niejedna osoba się popuka w czoło czytając takie uproszczenie. Ale zastanówmy się na spokojnie.

 

Myślę, że każdy kto ma dzieci dobrze mnie zrozumie. Dzieci wiążą się generalnie, oprócz całej masy radości którą rodzicom dają, z dwiema podstawowymi rzeczami. Pracą jaką należy włożyć w ich wychowanie, utrzymanie, rozwój oraz pieniędzmi które musimy wydać aby stworzyć im jak najlepsze warunki rozwoju. Duża ilość urodzeń po pierwsze dawałaby całą masę pracy i zapewniała nowe etaty w gospodarce. Dzieci bowiem należy ubrać, nakarmić, zabawić, uczyć itd. itp. Każde urodzone dziecko automatycznie powoduje popyt na usługi(opiekunki, niańki, przedszkola, żłobki), materiały(pieluchy, mleko, ubrania, książki) i pracę fachowców(lekarze, nauczyciele, piekarze, rolnicy, inżynierowie itp.) potrzebnych na każdym etapie ich rozwoju. Aby to wszystko otrzymać potrzebne są pieniądze. Ich nie ma więc trzeba je jakoś zapewnić. Strumień pieniądza musi być skierowany do osób posiadających dzieci. Strumień ten trwale zasili gospodarkę w przeciwieństwie do tak wydumanych „inwestycji” jak stadiony, kostki brukowe i nowe asfaltowe drogi w małych miejscowościach. Pojawienie się dziecka wywołuje bowiem pojawianie się STAŁEGO popytu na wszelakie usługi przez całe życie malucha a potem dorosłego człowieka. Nigdy nie ruszymy gospodarki gdy młodzi ludzie sami lub całymi rodzinami będą wyjeżdżać z kraju a dzieci rodzić i wychowywać na zachodzie. Kto ma stworzyć popyt w tym kraju. Rzesza emerytów?

 

Po zapoznaniu się z komentarzami na temat pomysłów prof. Rybińskiego zadziwiły mnie kontrargumenty.

 

„Pieniądze dane wprost rodzinom pójdą na alkoholików, którzy zaczną się nagle rozmnażać w tempie geometrycznym.”

 

Ja nie rozumiem jak można uznawać, że wszystkie polskie rodziny to patologia i alkoholizm. Moim zdaniem 99% tych środków trafiłoby do porządnych, normalnych rodzin a te błyskawicznie puściłoby je w obieg napędzając popyt wewnętrzny i gospodarkę.

 

„To socjalistyczne i populistyczne pomysły aby rozdawać ludziom pieniądze.”

Ten argument wielokrotnie słyszałem z obozu niby to liberalnych gospodarczo (przynajmniej kiedyś tak uważałem) przedstawicieli władzy. Ja nie wiem jak danie czy też zostawienie obywatelom pieniędzy ma być rozwiązaniem socjalistycznym a tworzenie państwowej spółki „inwestycje polskie” wyrazem wolnego rynku. Obywatele nie zmarnują z tych pieniędzy ani złotówki i wydadzą je jak najlepiej. Natomiast o działaniu tej efemerydy państwowej pewnie jeszcze nie raz usłyszymy w negatywnym kontekście.

 

„Nie ma na takie rozwiązania pieniędzy w budżecie”

Pomysł jest owszem drogi w zależności od stopnia dofinansowania. Jak zapewnić pieniądze? Trzeba coś wymyślić. Można przesunąć środki z innych wydatków budżetowych na to miejsce. Np. ograniczyć przywileje pracownicze ale w zamian pobudzić gospodarkę inwestując w dzieci. Można zlikwidować resztówki ulg ale w zamian wspomóc posiadanie dzieci. Można również odpowiednio przekonstruować system podatkowy i wspierać rodziny dzieciate a te bezdzietne niestety w jakiś sposób obciążając. UWAGA! Od razu muszę zastrzec, że popieram wszelkie pomysły tzw. bykowego czy jak go tam nazywać. Mało tego sam posiadając jedno dziecko i powinienem być albo pozbawiony ulg na dzieci albo obciążony większym podatkiem niż rodzina np. z dwójką czy trójką dzieci.

I tu się pewnie zaczną utyskiwania - co ty człowieku piszesz? Jakie bykowe, jakie zero ulg lub podatek dla rodziny z jednym dzieckiem itp.

Otóż moi drodzy albo zaczniemy działać konkretnie z problemem albo za ileś tam lat będziemy zgrają starców którym nie dość, że nie będzie miał kto poduszki poprawić to jeszcze nie będzie miał kto sfinansować emerytur.

Dzieci albo śmierć!  

dzindzinier
O mnie dzindzinier

http://www.youtube.com/watch?v=1kq-ZQTANh8

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka