
Nie od dziś mówi się o trickach jakie stosowane są przez najlepszego ministra finansów w europie w celu ukrycia faktycznego zadłużenia Polski. Niektóre tricki stosowane są w świetle jupiterów. Mam na myśli tutaj na przykład oficjalne zmienienie sposobu liczenia długu tak aby go sztucznie zaniżyć. Inne tricki robione są po cichutku w ukryciu. Do takich długów ukrytych zaliczamy np. rosnące cały czas zadłużenie szpitali w prywatnych bankach aby mogły jakimś cudem prowadzić dalej swoją działalność czy też przerzucanie kosztów związanych z szkolnictwem na samorządy które również zmuszone są do zadłużania aby sprostać swoim nowym, ustawowym obowiązkom.
Dzisiaj na jaw wychodzą kolejne ukryte długi naszego wybitnego ministra od zielonej wyspy. Ujawniony przez Jerzego Polaczka Plan Finansowy Krajowego Funduszu Drogowego ukazuje nam dramatyczny wzrost zadłużenia tego funduszu. W tym roku bowiem jego długi mają osiągnąć gigantyczny poziom 44 mld zł. Gdyby nie te sztuczne zabiegi księgowe okazałoby się że nasz poziom zadłużenia dawno przekracza progi ostrożnościowe. A to wiązałoby się z koniecznością uchwalenia budżetu bez deficytu i dodatkowo spotkałoby się z negatywnymi konsekwencjami z Unii Europejskiej.
Co dodatkowo może bulwersować to fakt utajnienia struktury przepływów środków pieniężnych z KFD do prywatnych podmiotów eksploatujących odcinki autostrad A1 i A2. Skandaliczny fakt utajniania takich wydatków publicznych dla projektów które mają okres trwania zdefiniowany nawet na 35 lat jak rozumiem nie dziwi nikogo z mediów głównego nurtu. Pewnie to normalna zasada w Państwie Donalda Tuska.
Jak długo całkowity dług będzie ukrywany i jak długo Bruksela będzie przymykać oko na kreatywną księgowość stosowaną przez partię rządzącą? Być może do czasu aż dług urośnie na tyle aby można było siąść na resztkach majątku narodowego. Być może dopóki rządzą naszą ojczyzną ludzie całkowicie oddani Brukseli nie będziemy się tym tematem zajmować. Gdyby natomiast władzę przejęła partia niewygodna dla establishmentu unijnego dociśnie on wtedy śrubę aby Polacy wiedzieli, że muszą nimi rządzić właściwi ludzie. Problem w tym, że czas leci, licznik bije a my nie mamy tylu atrakcyjnych wysp jak Grecja do spłaty zadłużenia. Ale myślę, że ktoś kto zarabia na gigantycznym zadłużaniu Polski poradzi sobie z tym problemem.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)