Sprawa bezwizowych podróży Polaków do USA wydawała się do niedawna jednym z priorytetów naszych relacji z Waszyngtonem. Temat ostatnio ucichł, może dlatego, że coraz bardziej realna wydaje się perspektywa zniesienia wiz dla wszystkich krajów naszego regionu, wszystkich oprócz Polski.
W ciągu ostatnich tygodni niemal wszyscy w naszym regionie porozumieli się z USA w sprawie zniesienia wiz. Estończycy, Łotysze, Litwini, Węgrzy, Słowacy i Czesi będą podróżować za ocean jak wszyscy inni mieszkańcy Unii Europejskiej. Wizy wjazdowe do Ameryki pozostaną tylko dla nas i dla Greków. Ci drudzy spekulują, że jest to zemsta administracji USA za zablokowanie przez Ateny wejścia do NATO Macedonii i wysokie niebezpieczeństwo terrorystyczne w Grecji. Ale przecież Polska to największy przyjaciel USA w Europie, tak przynajmniej uważa wielu polityków. W dodatku trudno znaleźć inny kraj, który tak przysłużył się odchodzącej administracji Georga W. Busha co my. A tutaj nasi strategiczni sojusznicy traktują nas jak trzeci świat.
W zeszłym tygodniu na spotkaniu z prezydentem Słowacji Gasparovicem w Białym Domu, prezydent Bush mówił w kontekście zniesienia wiz dla Słowaków o “pozytywnej decyzji dla narodu dobrego kraju”. Może zatem Polska w oczach Waszyngtonu wcale nie jest „dobrym krajem”? A przecież nasze władze tak bardzo się starają. Za przyjaźń z USA płacimy krwią i wizerunkiem na arenie międzynarodowej, płacimy również całkiem wymiernie za udział w wojnach u boku US Army i amerykańskie myśliwce F-16. Niedawno oddaliśmy nawet Amerykanom kawałek naszego kraju i nie powstanie na nim Disneyland, ale baza wojskowa, która w przyszłości może zagrozić bezpieczeństwu Polaków.
Co jeszcze powinniśmy zatem zrobić, aby nie czuć się obywatelami drugiej kategorii? Sprawa wiz nasuwa niestety wątpliwości co do wiarygodności naszego sojusznika. Skoro Waszyngtonu nie stać na gest dobrej woli w tak drobnej sprawie to co dopiero jeśli naprawdę będziemy potrzebowali pomocy zza oceanu?


Komentarze
Pokaż komentarze (12)