Przy okazji prezydenckich wyborów w USA mieszkańcy podobno najbardziej liberalnego z amerykańskich stanów zrobili przykrą niespodziankę gejom i lesbijkom opowiadając się za delegalizacją związków tej samej płci. O ich klęsce mieli podobno zdecydować "nietolerancyjni" czarni wyborcy i Latynosi.
Mieszkańcy Kalifornii większością 52% przyjęli poprawkę do stanowej konstytucji, zakazującą - wprowadzonych w tym stanie kilka miesięcy wcześniej - małżeństw tej samej płci. Tylko małżeństwo miedzy mężczyzna i kobietą jest ważne i uznawane w Kalifornii - głosi tekst przyjętej poprawki do konstytucji. W kampanię na rzecz homoseksualnych związków zaangażowały się takie sławy jak Brad Pitt i Steven Spielberg oraz znane koncerny jak Apple. Ale się nie udało.
Okazuje się zatem, że Kalifornia wcale nie jest tak liberalna, a wyborcy Obamy - który przecież zdecydowanie wygrał w tym stanie- nie są aż tak dalecy od normalności. Podobne inicjatywy przydałyby się w Europie. W Polsce na szczęście poza marginalnymi grupami na lewicy nikt nie myśli o jakiejkolwiek formie legalizacji homoseksualnych związków, ale tendencja w większości państw Unii Europejskiej jest od dłuższego czasu oczywista.


Komentarze
Pokaż komentarze (17)