Współczuję polskim zwolennikom amerykańskiej tarczy i bazy w naszym kraju. Coraz więcej wskazuje na to, że w obawie przed wkroczeniem rosyjskich wojsk do Polski, właśnie doprowadzają do ich powrotu nad Wisłę.
To niestety skutki naiwnej, nieprzemyślanej a może po prostu zbyt uległej postawy wobec USA i waszyngtońskiej administracji. Podpisywanie umowy z odchodzącą ekipa Busha, w dodatku przy braku jakichkolwiek korzyści dla polskiej strony było po prostu głupotą. Teraz Amerykanie i Rosjanie prowadzą ponad naszymi głowami negocjacje, o czym pisałem kilka dni temu, i jak wszystko pójdzie w złym kierunku to będziemy gościć na stałe w naszym kraju i amerykańskich, i rosyjskich żołnierzy. Niczym obecny Kirgistan albo Kuba 20 lat temu! Natomiast mieszkańcy Radzikowa oprócz nauki języka angielskiego mogą już zacząć odświeżać rosyjski.
O tym, że takie rozwiązanie jest całkiem realne wiadomo od kilku tygodni, wczoraj prawie stałą" obecność rosyjskich inspektorów w amerykańskich bazach w Polsce i Czechach potwierdził szef MSZ Radosław Sikorski. Zapewne po tym, jak Amerykanie zbriefowali go o postępach rozmów z Rosjanami. Możliwe porozumienie polegać będzie na rosyjskiej zgodzie na tarczę, pod warunkiem zainstalowania żołnierzy (dla inspekcji) w bazach w Polsce i Czechach. Obie strony chociażby w Jałcie udowodniły, że potrafią się porozumieć nawet bez Polaków. Czy zresztą ktoś w ogóle będzie śmiał zaprotestować przeciwko decyzji naszego amerykańskiego sojusznika? Po raz kolejny ślepe lizusostwo wobec USA nie popłaca zaś rzekomy ukłon, w ramach strategicznej przyjaźni, w stronę Waszyngtonu w postaci zgody na rozmieszczenie tarczy może okazać się realną przysługą na rzecz Kremla.
Tymczasem zamyka się lista państw, które ratyfikowały eurokonstytucję z Lizbony. Przedwczoraj dołączyła do nich Szwecja, co zresztą nie było żadną niespodzianką. Komisja Europejska i większość europarlamentu chcą, aby wszystkie państwa poza Irlandią ratyfikowały traktat do końca roku. Bruksela jest tak zdeterminowana, że oficjalnie uznaje, że Polska już traktat zatwierdziła a PE nawet już nie wymienia nas w swoich apelach o szybką ratyfikację. Prezydent Kaczyński zresztą powtarza, że nie będzie przeszkodą dla jego przyjęcia – co już zresztą w kwietniu udowodnił – cała nadzieja w Czechach i Irlandczykach.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)