Świat w roku 2025 nie będzie wyglądał wcale różowo. W 2025 roku gospodarcza, militarna i polityczna pozycja USA osłabnie na rzecz takich państw jak Chiny czy Indie. Europę czeka natomiast wzrost imigracji i ludności muzułmańskiej.
Tak przynajmniej przewidują eksperci z amerykańskiej rządowej Narodowej Rady Wywiadu (NIC) w opublikowanym w zeszłym tygodniu raporcie, przygotowanym dla nowej administracji w Waszyngtonie. Zagrożenie wojną nuklearną i katastrofami ekologicznymi oraz deficyt zasobów to jedne z głównych zagrożeń dla ludzkości. W 2025 roku ma również dalej maleć rola państw a rosnąć wpływy globalizacji i koncernów transnarodowych. Nastąpi również transfer bogactwa z Zachodu na Wschód, raczej ten dalszy.
Obecna populacja muzułmanów w zachodniej Europie może zwiększyć się dwukrotnie, z obecnych 15-18 mln nawet do 30 mln w 2025. Co za tym idzie, zwiększy się prawdopodobieństwo napięć na tle etnicznym i religijnym. Jak to może wyglądać w praktyce zobaczyliśmy na przykładzie zamieszek pod Paryżem 3 lata temu. Muzułmańska wspólnota zwiększy się również w Rosji, której ludność ogólnie może ulec zmniejszeniu o 10%) z obecnych 15 do 19% w 2030. Nie miejmy złudzeń, że islamski zalew Europy ominie Polskę.
Za kilka, kilkanaście lat również nad Wisłą wyrosną setki meczetów a w większych miastach pojawią się tureckie czy marokańskie dzielnice. I ta tendencja wydaje się nieunikniona. Jest to tym bardziej prawdopodobne, że Bruksela pracuje już nad Europejskim Paktem Imigracyjnym, który poza unijną strażą graniczną i wspólnymi zasadami polityki azylowej, wprowadzi wymianę imigrantów między krajami członkowskimi. W ten sposób przybysze z Afryki szturmujący obecnie wybrzeża Hiszpanii czy Malty w ramach europejskiej "solidarności" trafią na przykład do Polski. Zmiany demograficzne w Europie przyśpieszy niewątpliwie przyjęcie do Unii Europejskiej Turcji, popierane przez rządzącą PO i dużą część opozycyjnego PiS. Raport NIC


Komentarze
Pokaż komentarze (19)