Sylwester     Chruszcz Sylwester Chruszcz
31
BLOG

Eurokonstytucja aż do skutku

Sylwester     Chruszcz Sylwester Chruszcz Polityka Obserwuj notkę 14

Orzeczenie czeskiego trybunału o zgodności Traktatu Lizbońskiego z konstytucją otworzyło drogę do drugiego referendum nad dokumentem  w Irlandii. Zważywszy na wieloletnią determinację unijnych przywódców, aby wprowadzić w życie kontrowersyjny dokument sprawa głosowania aż do skutku wydaje się przesądzona. Tym bardziej, że na mapie krajów, które jeszcze nie przyjęły traktatu pozostanie za chwilę tylko Irlandia.

Celowo piszę o przyjęciu a nie ratyfikacji, bo Bruksela postanowiła zignorować wątpliwości i brak podpisu polskiego prezydenta, który ratyfikacji formalnie jeszcze w Polsce nie zamknął. Brak podpisu jest zatem bardziej symbolicznym gestem niż realnym poparciem, ale dobre i to. Czeski prezydent Vaclav Klaus mimo nacisków również uznał, że nie ratyfikuje eurokonstytucji dopóki Irlandczycy nie zmienią zdania. Tymczasem na wiosnę, a bardziej prawdopodobnie jesienią Bruksela poprosi Irlandię o ponowne referendum i zmianę stanowiska w sprawie traktatu. Irlandczycy dostaną jakieś dodatkowe zapisy i gwarancje w sprawach, które budzą ich największy niepokój: podatki, aborcja, unijna polityka zagraniczna i bezpieczeństwa i projekt zostanie poddany kolejnemu referendum. Obawiam się, że presja całej Unii na 3-milionowy kraj może przynieść skutek. Ale i tak Irlandczycy, w przeciwieństwie do Polaków, dostaną przynajmniej coś wiecej.

W 2005 roku eurokonstytucja została juz raz odrzucona we Francji i Holandii. Po dwuletniej przerwie „refleksyjnej” wymyślono, aby zmienić w niej nazewnictwo i zrezygnować z niebezpiecznej ścieżki ratyfikacji w drodze narodowych referendów. Udało się to w 26 krajach, ale w Irlandii ze względów konstytucjonalnych referendum było konieczne. Gdyby choć jeden inny kraj mógł przeprowadzić referendum w tej sprawie i zakończyłoby się ono klęską traktatu wówczas zapewne przepadłby on na dobre. Dlatego z inicjatywy Angeli Merkel wszyscy przywódcy, w tym przedstawiciele Polski, zobowiązali się nieoficjalnie do "bezpiecznej" ratyfikacji dokumentu w narodowych parlamentach. Wyniki tej umowy w Polsce widzieliśmy na początku kwietnia.

O tym, że z polskiej perspektywy nie była to mądra decyzja świadczy chociażby przykład kontrowersyjnej propozycji pakietu klimatycznego. Jeśli Polska zgodzi się na forsowany przez Francję projekt unijnego pakietu w sprawie CO2, jak szacują eksperci, na spełnienie stawianych wymagań trzeba będzie przeznaczyć nawet 100 mld zł. Za unijne pomysły zapłacą polskie przedsiębiorstwa, branża górnicza i energetyczna a przede wszystkim konsumenci. Rzecz w tym, że pakiet nie podoba się nie tylko Polsce. Aktualnie nie akceptuje go również grupa krajów naszego regionu i Włosi. Nicejski system podejmowania decyzji pozwala nam w tej koalicji zablokować pakiet w Brukseli. System podwójnej większości zapisany w eurokonstytucji już nie. To właśnie między innymi dlatego wielu polityków chciało kilka lat temu umierać za Niceę, dziś  co najwyżej stwarzają tylko pozory walki.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (14)

Inne tematy w dziale Polityka