Jestem chyba jednym z ostatnich polityków, który na Salonie24 stanąłby w obronie Unii Europejskiej, ale w sprawie drastycznych ograniczeń na wwóz papierosów Bruksela jest całkowicie niewinna. Wszystkie pretensje trzeba kierować do rządu Donalda Tuska.
Od 1 grudnia nie będzie można przywieźć z krajów spoza Unii Europejskiej więcej niż 40 papierosów, czyli dwie paczki. Protesty na granicy polsko-ukraińskiej chyba najlepiej świadczą o tym, że nowe normy dotkliwie godzą w tych, którzy utrzymują się z handlu przygranicznego. Jednak przepis o 2 paczkach nie dotyczy wszystkich krajów. Dyrektywa Rady 2007/74/WE, przyjęta w grudniu zeszłego roku przez ministrów 27 państw członkowskich (europarlament nie miał nic do powiedzenia w tej sprawie) daje wybór władzom narodowym. Stanowi ona jasno, że państwa członkowskie zwalniają z VAT i akcyzy przywóz 200 papierosów lub 40 papierosów. Tymczasem minister finansów w rządzie Donalda Tuska, szukając dodatkowych przychodów do budżetu, wybrał bardziej restrykcyjną opcję 40 papierosów, w dodatku zasłania się unijnymi dyrektywami. Głosy protestu i niezadowolenia na przejściu w Medyce powinny być kierowane nie tyle w stronę celników, którzy tylko odpowiadają za egzekucję prawa, ale właśnie pod adresem Ministerstwa Finansów. Z drugiej strony warto dodać, że drastyczne podwyżki polskiej akcyzy na papierosy zawdzięczamy właśnie Unii Europejskiej, do której minimalnych stawek dostosowujemy się od 2004 roku.
Rozumiem, że rządowi Donalda Tuska, który przecież obiecywał niższe obciążenia fiskalne trudno jest przyznać się do zdrady haseł wyborczych. Jednak jest faktem, że to właśnie w zwiększonych wpływach z akcyzy na papierosy „liberalna” gospodarczo - przynajmniej z definicji - formacja szuka pieniędzy w kieszeniach polskich palaczy. Smutne, że nie chce się do tego publicznie przyznać i całą winę zwala na Unię Europejską, której wiele można zarzucić, ale akurat nie to. Kolejny raz decyzje Brukseli służą usprawiedliwieniu niepopularnych decyzji na poziomie krajowym. Z drugiej strony wiele unijnych decyzji, które rzeczywiście wpływają na domowe budżety i codzienne życie Polaków, pozostaje niezauważonych.


Komentarze
Pokaż komentarze (13)