18 obserwujących
50 notek
98k odsłon
  941   2

Singapur, Malediwy, Seszele, Wschodnia Afryka

No, ale trudno, musimy sobie jakoś poradzić.

28 stycznia 2009

Wczoraj o 2200 wjechaliśmy w strefę wojenną. Jest to strefa, jak wspominałem 600 mil morskich na wschód od wybrzeży Somalii, Kenii i Tanzanii. Prowadzimy podwójne wachty na mostku obserwacje na dwóch radarach . Piraci podobno nie atakują w nocy, chyba, że przy pełnym księżycu, więc w nocy śpię, ale w dzień uważamy bardzo.

Niestety jesteśmy praktycznie bezbronni, jedynie możemy uciekać i powiadamiać centrum antypirackie, które wprawdzie w niczym nie pomoże, ale przynajmniej pozna naszą pozycję,

image

                              Jadę przez strefę wojenną. 1 doba do Mombasy

Wachty podwójne - na każdym skrzydle oko. Dwa radary włączone i czekamy.Właśnie przechodzimy przez miejsce gdzie porwano ten supertankowiec “Sirius Star” 450 mil na południowy wschód od Mombassy. Napadają przy spokojnym morzu, jak nie ma monsunu. Na fali nie maja ze statkiem szans.


image

                                  To dwa widoczki z pokładu pelengowego

Czuje się dobrze, ale niestety wraca mi apetyt. Ciężko będzie zachować utratę wagi podczas choroby.

29 stycznia 2009

Dziś koło południa dojeżdżam do Mombassy. Wiem już, że dziś nie wejdę - mam dryfować do jutra około 2300 - to znaczy biorąc pod uwagę czas afrykański będzie to 31 rano najpewniej.

30 stycznia 2009

Wczoraj podchodzę do Mombasy, a tu Port Control mówi, że mam dryfować do jutra rana zanim dostanę pilota. Dryfować, to znaczy pozostać w strefie wojennej, bo inaczej się nie da.

Zadzwoniłem jednak dla pewności do agenta, a on do mnie – Captain podchodź, załatwiamy pilota natychmiast.więc podszedłem 3 mile SE od boi 1 i 2 i po pół godzinie wyskoczyła wielka motorówka, właściwie mały statek z pilotem, który postawił mnie w Mombasie na kotwicy, więc spędziłem spokojnie i bezpiecznie noc w koi. A wczoraj rano podali, że znowu porwali jakiś tankier LPG.

Zrobiłem na redzie oczywiście odprawy tracąc całkiem umiarkowaną ilość papierosów i koniaku. Miejscowi Murzyni są bardzo dumni z Obamy. Podobno też Kenijczyk.


image

                                   W Mombasie na kotwicy

W Mombassie (5/778) 31 stycznia 2009

Z 23 zrobiła się szósta rano, ale w końcu zacumowałem w Mombassie i zacząłem wyładunek.

Dziś 3 luty, a ja dalej w Mombassie.

Jak oni to robią, że pomimo nowoczesnych gantrykranów tak wolno pracują nie wiem.

W Tanga (6/779) 4 luty 2009

Kazali podejść na wewnętrzne kotwicowisko, bez pilota oczywiście między rafami podwodnymi oznaczonymi nieoświetloną boją i stawą i oto stoję na kotwicy w Tanga.

Rozładunek 168 kontenerów statkowymi dźwigami na barki potrwa nawet 4 dni.

Z rozrywek można wynająć za 10 dolarów pirogę i jechać na ląd.Tylko po co?

Pamiątek woził nie będę, owoce mam na statku, a nic więcej tam nie ma.

Wezmę pirogę w sobotę po południu może .

Jeden AB czyli starszy marynarz chyba ma coś z głową. Otóż w Mombasie przychodzi do mnie do biura i płacze (facet 45 lat). Łzy mu kapią, dywan mi moczy i tak bełkocze, że nic nie rozumiem.

Zawołałem chiefa i każę mu wyjaśnić. Chief na to, że on płacze, bo chief mu zabronił wyjścia na miasto. Zabronił mu, bo się już dwa razy spóźnił na tablicę w Colombo.

Powiedziałem chiefowi, że kontrakt w tej firmie takich kar nie przewiduje, więc do miasta może wychodzić, natomiast dostanie karę przewidzianą regulaminem czyli tzw “Verbal Warning” czyli ustne ostrzeżenie.

Od tej pory ile razy mówi mi “dzień dobry” żegna się znakiem krzyża. Ale kontraktu mu nie przedłużę, bo facet nie zachowuje się normalnie.

image

 W tych pięknych okolicznościach przyrody kotwiczę w Tanga

Piątek 6 luty 2009 -jak w tym tempie będą robić to nie wyjdę do niedzieli. Tanga jest portem redowym. Rzuca się kotwicę, a podchodzą barki na które wyładowuje się kontenery przy pomocy własnych dźwigów.

Dziś widziałem jak się tu łowi ryby. Rybacy wchodzą z siecią do wody - koło 20 ludzi. Otaczają siecią jakiś obszar –w tym przypadku obszar przy wysepce na pierwszym zdjęciu i zagarniają do sieci wszystko, co się rusza. Jest tak głęboko, że ci przy włoku pływają, ale potem łapią grunt i wyciągają sieć. Jak jeszcze będą łowić, zrobię zdjęcia.

image

                           Takimi holowniczkami przyciągają do mnie pontony z kontenerami

Poniedziałek 9 luty 2009

Wczoraj rozwiało się z NE 8 B i patrzę , a tu zaczyna mnie spychać na mieliznę. Najpierw urwały się 3 barki z kontenerami (już drugi raz). Postawiłem maszynę na “stand by” i wołam Signal Station o pilota, bo samemu mi nie wolno podnosić kotwicy w portach redowych.

Czekałem godzinę i w końcu się zgodzili, żebym sam przesunął się na NE 200 metrów.

Zrobiłem to, ale statek zaczął się obracać z przypływem i teraz stoję na kursie 305 mając rufę 100 metrów od stawy mieliźnianej. Jak ja mam już dość tej Tangi !

Mam nadzieję jednak, że dziś przywloką urwane barki, skończą załadunek i pojadę na Seszele, do Port Victorii.

Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości