170 obserwujących
2193 notki
5150k odsłon
2306 odsłon

PiS zmarnował bezpowrotnie szansę dokończenia rewolucji "nowej narodowej Solidarności"

Warszawa. 8 luty 2020. Manifestacja poparcia dla reformy sądownictwa
Warszawa. 8 luty 2020. Manifestacja poparcia dla reformy sądownictwa
Wykop Skomentuj140

Motto: Szeregowi Polacy, których w PLR-u nie dotknęły bezpośrednio draństwa ówczesnych władz, obecnie ludzie w podeszłym wieku, nie mają bladego pojęcia, czym rzeczywiście była komuna, - i dlatego właśnie tak łatwo dali się zmanipulować Ojcu Dyrektorowi i Jarosławowi Kaczyńskiemu, który obecnie de facto przywraca peerelowskie rządy autorytarne na barkach tych poczciwych i Bogu ducha winnych "użytecznych idiotów". Wszystko znów jak za komuny, tylko inny sojusznik, ludzie przefarbowani i wystrój zmieniony (Krzysztof Pasierbiewicz)

A teraz do rzeczy

Skąd ten tytuł notki? Zaraz postaram się to wyjaśnić, ale najpierw coś Państwu przypomnę.

Otóż w listopadzie 2012, w auli Sanktuarium bł. Jana Pawła II w krakowskich Łagiewnikach dostąpiłem zaszczytu osobistego wysłuchania historycznej mowy śp. kardynała profesora Stanisława Nagy’ego, bliskiego przyjaciela Karola Wojtyły, człowieka wielkiego formatu o pięknym umyśle, intelektualisty, teologa, gorącego patrioty i nieustraszonego głosiciela prawdy. Wystąpienia, które moim zdaniem przejdzie do historii, jako manifest rewolucyjny nowej „Solidarności”, - oto fragmenty tego wystąpienia, które kardynał profesor wygłosił na kilka miesięcy przed śmiercią:

Na manifestację z 29 września 2012r. nie można patrzeć w sposób wyizolowany. To jest zwieńczenie pewnego procesu, który od jakiegoś czasu w Polsce się toczy, ale którego dotychczas nie dostrzegaliśmy w całej jego sile i wielkości. Może nawet niektórzy z nas nie chcieli go zauważać, choć jest procesem zupełnie wyjątkowym (…)

Bo pojawiło się nowe zjawisko. Pojawiło się bardzo niewinnie – pod hasłem poparcia dla katolickiej Telewizji Trwam, a więc pod hasłem jakiejś sprawy społecznej. Manifestacje w obronie katolickiej telewizji przeobraziły się w cały ruch społeczny, będący wyrazem "nowej narodowej solidarności". Mamy prawo to tak nazywać, są ku temu przesłanki. Po pierwsze marsz „Obudź się Polsko” 29 września był pokojowym pochodem już w dużo szerszej sprawie niż sama katolicka telewizja. Po drugie – przybyli ludzie z całej Polski, nie tylko z jednego miasta, przybyła ich olbrzymia rzesza, blisko pół miliona osób. To nie są kwestie przypadkowe. Może ten ruch przeobrazi się z czasem w jeszcze coś innego? Może jest początkiem czegoś wielkiego? (…)

I tak trzeba widzieć ten pochód: jako budzenie narodu. Tam odzywały się też liczne glosy, które głośno podsumował o. Jan Król: „Jak będzie potrzeba, to my tu przyjdziemy jeszcze. I będzie nas jeszcze więcej”. Oto, jaka Polska czeka nas w przyszłości, pytają przede wszystkim ludzie młodzi. Z tego też względu podobny marsz w przyszłości może zgromadzić przede wszystkim ogromną rzeszę młodych ludzi, którzy boją się o Polskę swojej przyszłości…, koniec cytatu.

I co było dalej?

Władza Platformy Obywatelskiej, o której mówił wtedy kardynał Nagy upadła, a jesienią roku 2015 rządy w Polsce przejęło Prawo i Sprawiedliwość, które wygrało wybory prezydenckie oraz wybory parlamentarne, - na nieszczęście z przewagą sejmową.

Dlaczego na nieszczęście?

Bo władza PiS-u z przewagą sejmową do tego stopnia zdemoralizowała polityków partii Jarosława Kaczyńskiego, że przestano się liczyć z ludźmi, zdeptano polityczny obyczaj, w dążeniu do partyjnej hegemonii wyzbyto się poczucia wstydu, nastało prawo dżungli, kto silniejszy, ten lepszy, cham chama chamem pogania. Wszystkie chwyty dozwolone. Byle rządzić! Zagarnąć jak najwięcej stanowisk! Obsadzić przyczółki. Usunąć niewygodnych, choćby byli genialnymi fachowcami!

A przecież w rzeczonym wystąpieniu w krakowskich Łagiewnikach kardynał Nagy, jak się okazuje także wielki wizjoner, na koniec powiedział, cytuję:

Wielu twierdzi, że na ulicę wychodzi się po to, by robić rewolucję. Na razie jeszcze nie było rewolucji. Było tylko pokazywanie palcem, uderzanie w bęben przestrogi. Ale co będzie dalej? Jeśli nic się nie zmieni w kierowaniu krajem, w wyznaczaniu mu priorytetów, dość łatwo przewidzieć, co może się stać. Rodzi się oczywiście pytanie, czy my, ludzie określonego pokroju, związani z Kościołem, nastawieni patriotycznie, odwołujący się ciągle do tradycji, czy my nie mamy czasem skrzywionego widzenia? Może widzimy sprawy tak, jak chcemy widzieć, a nie tak, jak wyglądają w rzeczywistości? Czy na pewno jesteśmy obiektywni? Czy nie dorabiamy do tego Marszu jakichś innych znaczeń, których ten Marsz nie miał? Musimy sobie postawić krytycznie wszystkie te pytania…”, koniec cytatu.

Niestety ani Jarosław Kaczyński, ani jego ludzie tych krytycznych pytań sobie nie postawili, a wręcz przeciwnie, - przewaga sejmowa sprawiła, że ich buta urosła do takich rozmiarów, że wprowadzili iście drakońskie rządy. I tak, pisowscy propagandziści PR wspierani przez zakłamaną telewizję Jacka kurskiego od rana do wieczora, tłukli rodakom do głowy, że wyłącznie PiS może im zapewnić wiekuiste szczęście i dobrobyt. Że tylko oni wiedzą, co dobre dla Polski. A reszta społeczeństwa to hołota, że opozycja to wróg ludu, którego należy rozdeptać wszystkimi możliwymi sposobami. Gorzej. Prawo i Sprawiedliwość na siłę ustalało, co należy mówić, czego i kogo słuchać, kto jest dobry, a kto zły, gdzie należy bywać, a gdzie nie wolno pod żadnym pozorem, co jest mądre, a co głupie, co jest powodem do dumy, a co jest narodową zdradą, kogo popierać, a kogo wykluczać. A jak się temu sprzeciwisz to nie jesteś Polakiem, więc ludzie zaczęli się bać władzy. Jeszcze gorzej. Ludzie Jarosława Kaczyńskiego uznali, że to oni wiedzą wszystko najlepiej i ze wszystkim sobie sami poradzą, a ostatnio zaczęli się stawiać nawet Unii Europejskiej i coraz częściej się słyszy o polexicie. 

W efekcie tych autorytarnych zapędów władzy dobrej zmiany, otrzaskane w świecie młode pokolenie Polaków powiedziało dość!, - i odwróciło się bezpowrotnie od partii Jarosława Kaczyńskiego, -  co było jaskrawo widoczne na zorganizowanej w zeszłą sobotę w Warszawie manifestacji poparcia dla reformy sądownictwa, na którą przyszło zaledwie kilka tysięcy ludzi starych i bardzo starych, którzy mentalnie wciąż tkwią w głębokim PRL-u, a zagranicą, jeśli w ogóle, ewentualnie byli w komunistycznej Czechosłowacji.

I tak, „ruch społeczny, będący wyrazem nowej narodowej solidarności”, o którym mówił kardynał Nagi za przeproszeniem szlag trafił, zaś słowa o. Jana Króla, że: „Jak będzie potrzeba, to my tu przyjdziemy jeszcze. I będzie nas jeszcze więcej” – nie potwierdziły się.

Bo po prawdzie, przykro było patrzeć na tych ściągniętych w sobotę z całej Polski do Warszawy starych szeregowych obywateli, którzy nie zdają sobie kompletnie sprawy z tego, że w latach 90-tych, w trakcie przemian nikt im nie wytłumaczył, co się rzeczywiście dzieje w Polsce. Zaś na tej edukacyjnej luce zbili swój kapitał: Jarosław Kaczyński i Ojciec Dyrektor, a później dołączyły  kluby Gazety Polskiej. Bo zamiast edukować, umiejętnie manipulowano tymi starymi ludźmi czyniąc ich „użytecznymi idiotami” pisowskiej władzy.

Bo nie da się ukryć, że sobotnia manifestacja pod Trybunałem Konstytucyjnym to nie był żaden zryw patriotyczny, lecz przypominający peerelowskie pochody pierwszomajowe żałosny zbór zmanipulowanych starych Polaków, którym organizatorzy, podobnie jak niegdyś komuniści szturmówki, rozdali plakietki z napisem: „POPIERAMY REFORMĘ SĄDÓW” – patrz galeria fotografii, a wodzirej podpowiadał przez stosownie nagłośnione mikrofony protestacyjne hasła, które ci ludzie bezmyślnie powtarzali. Tak. Tak. Znakomita większość tych w gruncie rzeczy porządnych ale prostych ludzi nie miała bladego pojęcia, o co rzeczywiście z tymi sądami chodzi, - zaś prawdziwym powodem ich uczestnictwa w tej manifestacji był lęk, że jeśli nie przyjdą, - to mogą utracić trzynastą emeryturę.

UWAGA!  Z góry zapowiadam, że komentarze hejterskie, insynuacyjne, wulgarne i niedorzeczne, - będę kwitował milczeniem, bądź przemiennie frazami: "Następny, proszę!"  lub  "Srali muszki do pietruszki, idzie wiosna, będzie lepiej trawka rosła"

Krzysztof Pasierbiewicz (em. nauczyciel akademicki oraz niezależny bloger oddany prawdzie i sprawom ważnym dla polskiego państwa)

Post Scriptum

@rk1 ---   Wypłakiwał się Pan i szantażował Administratorów Salonu24, że bezzasadnie umieszczają moje notki na SG Salonu - vide: https://www.salon24.pl/u/okop/1016643,pytanie-do-administracji . I co? Niniejszej notki Admini Salonu24 "nie zauważyli" i nie ma jej na SG, a mimo to notka cieszy się niezwyczajnym powodzeniem czytelników.Na FB grubo ponad trzy tysiące polubień oraz ponad sto udostępnień - vide: https://www.facebook.com/krzysztof.pasierbiewicz/posts/3072344002784517?comment_id=3073865695965681¬if_id=1581249467166448¬if_t=feedback_reaction_generic . Wnioski nasuwają się tedy same. Jakie? Kumaci wiedzą!

STOP! Zwracam honor Adminom! Po trzech godzinach moja notka jednak ukazała się na SG Salonu24.


Zobacz galerię zdjęć:

Warszawa. 8 luty 2020. Manifestacja poparcia dla reformy sądownictwa
Warszawa. 8 luty 2020. Manifestacja poparcia dla reformy sądownictwa Karol Wojtyła i Stanisław Nagy. Dwaj wieloletni Przyjaciele
Wykop Skomentuj140
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka