164 obserwujących
1792 notki
4292k odsłony
2838 odsłon

Kraj Rad

Środowiska naukowego, w którym dominują postawy zachowawczo tchórzliwe nie da się zreformować. 
(Krzysztof Pasierbiewicz)
Środowiska naukowego, w którym dominują postawy zachowawczo tchórzliwe nie da się zreformować. (Krzysztof Pasierbiewicz)
Wykop Skomentuj176

Moim zdaniem, w świetle dotychczasowej nietykalności i wszechmocy tej sitwy, której jak widać prezydencka Narodowa Rada Rozwoju może na przysłowiowy pedał skoczyć, należałoby CK jak najszybciej zlikwidować celem ratowania w zastraszającym tempie podupadającej jakości polskiej kadry naukowej. Bo nauce polskiej potrzebna jest jak powietrze „opcja zerowa” i dokończenie lustracji środowiska akademickiego.

Rozumiem jednak, że nowa władza nie może tego zrobić teraz, bo ma zbyt dużo już toczących się spraw na głowie i wciąż musi się zmagać ze skutkami na szczęście nieudanego zamachu dokonanego na nią przez „przegrane” „elity” III RP – vide moja notka pt. „Psychologia zamachu „elit” III RP na nową władzę” (http://salonowcy.salon24.pl/686243,psychologia-zamachu-elit-iii-rp-na-nowa-wladze ).

Ale z tego, co wiem ta rozmyślnie do ostatniej chwili utajniana przez CK lista kandydatów na nową kadencję, choć w ostatniej chwili, to jednak winna być jak najwcześniej rozesłana na polskie uczelnie do osób uprawnionych do głosowania nad nowym składem CK.

Więc w tym miejscu, jako emerytowany stary wiarus, który zęby zjadł na uczeni zwracam się z prośbą do naszych akademików, którym zależy na silnej i uczciwej Polsce obywateli rzetelnie wykształconych, by w sytuacji braku możliwości zweryfikowania zgłoszonych kandydatów, w zbliżającym się głosowaniu nad składem i kierownictwem CK nie głosowali na zainfekowanych komuszą gangreną wiecznie tych samych leciwych "profesorów resortowych", lecz dali szansę nieuwikłanym z racji wieku w stare układy młodym kandydatom, bo ci starzy to liszaj, którego środowisko naukowe musi się niezwłocznie pozbyć, gdyż jest to warunkiem sine qua non by sprawy nauki polskiej rzeczywiście ruszyły do przodu.

Na razie, chociaż tyle można dla polskiej nauki zrobić.

Epilog

W sierpniu 2007 pan Jarosław Rymkiewicz udzielił wywiadu w Rzeczpospolitej Joannie Lichockiej, w którym powiedział między innymi, cytuję:

Teraz wytłumaczę, dlaczego wszystko, co zrobił i jeszcze zrobi Jarosław Kaczyński, jest dobre dla Polski. Przypomnijmy sobie, jak to było w stanie wojennym i po stanie wojennym - Polska zapadła wtedy w głęboki sen. To było nawet coś więcej niż sen - rodzaj jakiegoś półomdlenia, półśmierci (…) To trwało do roku 1989 i wtedy Polska trochę się poruszyła, ale tylko na chwilę. Jeszcze nie całkiem obudziła się z tego swojego strasznego wojennego snu i półśpiąca, półżywa, dotrwała do pierwszych lat obecnego wieku. Historia Polski w latach dziewięćdziesiątych dałaby się porównać do rzeki, która, owszem, gdzieś płynie, ale powoli, niechętnie, a jej meandryczny nurt wciąż tworzy jakieś za toki, rozlewiska, martwe wody - i nie może popłynąć do przodu, nie może, wśród rozlewisk, znaleźć swojej drogi, doliny, którą popłynie w przyszłość. Jarosław Kaczyński obudził Polskę i pchnął ją do przodu. Zrobił coś takiego, że Polska wstała na nogi i poszła naprzód. Przychodzi mi do głowy jeszcze takie porównanie. Polska to był taki wielki ospały żubr śpiący pod drzewem w Puszczy Białowieskiej (…) Ale do rzeczy. Otóż ten wielki białowieski żubr spał sobie słodko (lub spał dręczony okropnymi snami) gdzieś na polanie w głębi puszczy i sen jego, podobny śmierci, mógłby trwać jeszcze wiele lat - gdyby Jarosław Kaczyński nagle nie ugryzł go w dupę. Żubr, ugryziony przez pana premiera, podniósł głowę, potrząsnął rogami, ryknął i popędził. Dokąd, tego nikt nie wie. Ale galopuje, pędzi ku swoim nieznanym, dzikim przeznaczeniom. Polska poruszyła się, została poruszona - jest coraz inna i będzie jeszcze inna. To już nie jest sen pod lipą, to już nie jest podobny śmierci sen stanu wojennego, to już nie jest omdlenie lat dziewięćdziesiątych. Właśnie dlatego wszystko, co zrobił i co robi Jarosław Kaczyński, jest dobre. Ugryzł żubra w dupę i to czyni go postacią historyczną…, koniec cytatu.

Więc ja też postanowiłem, na miarę moich skromnych możliwości, jak dożarty komar uciąć nową władzę w kuper. I tu moja blogerska rola się kończy. Bowiem reszty dzieła muszą dokonać politycy.

Krzysztof Pasierbiewicz (em. nauczyciel akademicki)

Post Scriptum

I jeszcze kilka uwag pod adresem nowej władzy.

Wszystko byłoby cacy, gdyby nie to, że jak sama nazwa wskazuje rada jest głównie po to, żeby radzić, a co z tego radzenia wyniknie, to już za przeproszeniem nie jej brożka. Powiem więcej, nowopowstałe rady zdają się nie mieć nic do gadania, bo o wszystkim nadal decydują stare „rady resortowe”.

Niedawno napisałem konstruktywnie krytyczną notkę pod tytułem „Reforma (???) Gowina” (http://salonowcy.salon24.pl/729973,reforma-gowina), traktującą między innymi o kolejnej 52 osobowej „Radzie Narodowego Kongresu Nauki powołanej przez omamionego religią filistersko – małopolsko – jagiellońską dra Jarosława Gowina nie wiedzieć, czemu wybranego na ministra nauki. Gorzej. Na przewodniczącego tej rady pan minister powołał prof. Jarosława Górniaka, oczywiście z Uniwersytetu Jagiellońskiego, jakby innych uczelni w Polsce nie było, który na domiar złego jest dziekanem skompromitowanego w czasie afery wokół Trybunału Konstytucyjnego Wydziału Prawa UJ, - uczonego, który już w pierwszych słowach po nominacji powiedział, cytuję: „Nie możemy szukać ekspertów na, zewnątrz, ponieważ to  my          jesteśmy ekspertami”, co wzbudza we mnie nieodpartą obawę, że z reformy szkolnictwa wyższego wdrażanej przez zadufanych w sobie scjentystycznych snobów, którzy tkwią w najświętszym przekonaniu, że tylko oni zawsze wiedzą lepiej i nie potrzebują profesjonalnych doradców, - nie wyniknie nic dobrego, bądź niewiele.

Wykop Skomentuj176
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale