0 obserwujących
15 notek
3392 odsłony
54 odsłony

PŻ#1 Green Day - Basket Case

Wykop Skomentuj

PLEJLISTA ŻYCIA #1

Moi myly Państwo!

Długo zastanawiałem się od czego zacząć moją (Odnowioną) Plejlistę Życia - dalej zwaną (O)LŻ - gdyż wybór kawałka odpowiednio kozackiego do jej otwarcia, to nie bułka z chlebem, ani tym bardziej bułka z masłem. Na szczęście po pewnym czasie udało mi się dojść do porozumienia z samym sobą i wybrać piosenkę, której należy się numer jeden na mojej liście. Nie chodzi tu o 1 jako oznaczenie jakości, bo przez lata poznałem lepsze piosenki, ale o wagę i uczucia oraz wspomnienia, które budzi we mnie "Basket Case" Green Daya.

Jakieś ćwierć wieku temu, gdzieś w tv na kanale muzycznym, którego nazwy nie pamiętam - ale wtedy stacje muzyczne grały muzykę, a nie pokazywały przygody deblli chlejących do nieprzytomności i świecących gołą dupą - zobaczyłem teledysk, w którym trzech kolesi przebranych za wariatów gra w psychiatryku. Grali fajną, skoczną i melodyjną muzykę rockową. Wtedy nie wiedziałem jeszcze czym jest kalifornijski punk i że GD to flagowa kapela tego nurtu. W sumie nic nie wiedziałem o punku, mimo że wcześniej słuchałem sporo Big Cyca, który wiele lat temu był dość punk rockowy. W każdym razie odleciałem słuchając "Basket Case", moje serce zabiło mocniej i wiedziałem, że chcę posłuchać tego więcej. Potem tato kupił mi album "Dookie" na kasecie magnetofonowej i dalej to już poszło samo, a zaszło tak daleko, że pracę licencjacką pisałem o subkulturze punkowej w Wielkiej Brytanii (chociaż sam nigdy punkiem nie byłem).

Zatem lecimy - Green Day "Basket Case"




Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura