seafarer seafarer
465
BLOG

Obcy w Zuiddorpe - wspomnienie przy okazji meczu z Holendrami

seafarer seafarer Podróże Obserwuj temat Obserwuj notkę 2
Dzisiaj czekamy wszyscy na mecz z Holendrami. Jaki będzie wynik? Nadzieja podpowiada, nasi chłopcy dadzą sobie radę z Holendrami. Bądźmy więc dobrej myśli. A poniżej tekst o innych Holendrach, nie tych co grają w piłkę ale takich, którzy znają na pamięć tekst polskiego hymnu. Okazuje się, że tacy Holendrzy są. Sam ich kiedyś spotkałem ...

Pierwszy od ponad miesiąca weekend w porcie. Załoga w kabinach, odpoczywa po ciężkiej pracy w czasie ostatnich dni. Ja też odpoczywam – choć na swój sposób. Bo weekend to również niedziela. A w niedzielę rano zwykle idzie się do kościoła.

Holenderski port, w którym stoi statek, to właściwie keja fabryczna i w pobliżu znajdują się jedynie zabudowania przemysłowe. I w oczywisty sposób kościoła tu nie ma. Zresztą w Holandii nie jest tak łatwo o kościół, szczególnie katolicki. Więc wczoraj pojechałem na rowerze do Axel, miasteczka oddalonego około 5 km od miejsca gdzie przycumowany jest statek. Żeby dowiedzieć się czy jest kościół katolicki i o której będzie niedzielna msza. Po drodze mignął mi drogowskaz ‘Szydlowski plaats’. Zdziwiłem się widząc polskie nazwisko. Ale zafrapowany szukaniem kościoła zapomniałem po chwili. W końcu kościół znalazłem, ale niestety był zamknięty. Zamknięty dosłownie a także w znaczeniu, że msze się tam nie odprawiają. Jednak obok stały dwie miejscowe panie, więc podszedłem aby zapytać. Gdzie najbliżej znajduje się kościół katolicki i o której jest niedzielna msza?

Dowiedziałem się, że jest taki w miejscowości, która nazywa się Zuiddorpe - 5 km dalej za Axel. Upewniłem się jeszcze, że jest otwarty i o której odbywają się tam msze niedzielne. Usłyszałem, że tak, jest tam w niedzielę msza i że jest o godzinie 1030 rano.

No, więc dzisiaj rano wyruszyłem w drogę do Zuiddorpe. W Holandii jazda na rowerze to sama przyjemność. Ścieżki rowerowe są tam wszędzie a teren płaski. Więc 10 kilometrów do Zuiddorpe pokonałem w pół godziny i przyjechałem na czas.

Mały wiejski kościół, z pięknymi witrażami i pięknie śpiewający chór. Ludzi w kościele jednak mało. I prawie wszyscy w wieku, nazwijmy to … senioralnym (choć faktem jest, że było również kilka osób młodych). Po nabożeństwie zatrzymałem się chwilę, w przedsionku w nadziei, że pośród znajdujących się tam broszur, znajdę informację, co przedstawiają witraże. Jednak informacji na temat witraży nie znalazłem, natomiast jedna z miejscowych pań, która stała obok i porządkowała te broszury, zapytała mnie czy nie chcę się napić kawy (na zachodzie to częsty zwyczaj, że po mszy, czy to w samym kościele czy też w salce obok, ludzie spotykają się również w celach towarzyskich). Nie miałem specjalnie ochoty na kawę, toteż chciałem się wymówić. I mówię, że nie jestem miejscowy, że jestem obcy. Na to ta starsza pani, powiedziała, że to miejsce jest otwarte dla wszystkich, obcych również. Trochę głupio mi się zrobiło, ze tak palnąłem. I poszedłem na kawę.

Oczywiście, przy kawie padło pytanie skąd jestem. Odpowiedziałem, że z Polski. Na to ta starsza pani, która mnie zaprosiła, mówi - a ja znam polską pieśń. Zanim powiedziała jaką przemknęło mi przez głowę, że zna Barkę (od czasów naszego Papieża często można usłyszeć tę pieśń w kościołach na całym świecie). Ale ona zaintonowała – Jeszcze Polska nie zginęła. I do tego pięknie po polsku. Pomyślałem, że nie wie, co śpiewa i zacząłem tłumaczyć, że to nie jest pieśń religijna tylko polski hymn narodowy.

Na to ona, rodowita Holenderka odpowiedziała – tak, oczywiście wiem. I dodała - a polski hymn znam nie tylko ja, ale jeszcze wiele innych ludzi tutaj w Zuiddorpe (na dowód jeden ze stojących obok mężczyzn również zaśpiewał mazurka Dąbrowskiego). Znamy polski hymn, bo tereny te wyzwalali polscy żołnierze. I zaczęły padać nazwiska – general Maczek (w wymowie holenderskiej Macziek), colonel Szydlowski … .

I już nie byłem obcy w Zuiddorpe. I wiedziałem skąd ten Szydlowski plaats … .

Tekst opublikowany na S24 dziewięć lat temu (08.05.2015r.)

seafarer
O mnie seafarer

Konserwatysta zatwardziały :) W czasach pędzących zmian - zarówno na lepsze jak i na gorsze - tylko konserwatysta potrafi odróżnić jedne od drugich, wybrać te lepsze i być naprawdę nowoczesnym!

Nowości od blogera

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości