330 obserwujących
1233 notki
3804k odsłony
  1254   7

Nic nie powiedzieć, ale jednym głosem

PAP/EPA/THIBAULT CAMUS / POOL
PAP/EPA/THIBAULT CAMUS / POOL

Znowu mamy problem z Putinem Ante Portas i znowu powinniśmy mówić jednym głosem. Historia się powtarza i wcale nie jako farsa. Kanclerz Niemiec i prezydent Francji twierdzą znowu, że najważniejsze jest, aby do Putina Ante Portas wszyscy mówili jednym głosem. Niestety, polski prezydent powtórzył tę frazę, jak nie przymierzając papuga.

Ale może on powtórzył machinalnie, mam taką nadzieję. To znaczy ja mam nadzieję taką konkretnie, że prezydent Duda nie da się nabrać na ten stary kawał z jednym głosem. Bo kiedy Niemcy i Francja namawiają Polskę, żeby w sprawie Putina Ante Portas mówiła z nimi jednym głosem, to im chodzi o to, żeby mówić jednym głosem z Rosją, niestety. I zawsze - ale to zawsze! - kiedy mówią o kompromisie w negocjacjach z Putinem Ante Portas, to mają na myśli kompromis ze strony ukraińskiej albo gruzińskiej, albo polskiej. Nigdy - ale to nigdy! - nie mają na myśli kompromisu ze strony Putina Ante Portas.

To wiemy już z doświadczenia i nic się nie zmieniło od roku 2008, kiedy to wszyscy dookoła i w kółko powtarzali, żeby do Putina Ante Portas w sprawie Gruzji mówić jednym głosem. No i stało się to, co się stało, Gruzja straciła dwie prowincje, a ówczesny francuski błazen Sarkozy napuszył się jak paw i stwierdził, że „integralność terytorialną Gruzji gwarantuje duch tego dokumentu”, który on wynegocjował i podpisał na Kremlu. Kagiebiści na Kremlu ponoć kulali się ze śmiechu po tych starych carskich dywanach i parkietach.

Napisałem wtedy, że Nicolas Sarkozy był skończonym błaznem w tym sensie, w jakim postpolityka zastąpiła politykę – nie miał żadnej innej perspektywy oprócz swojego ponownego wyboru. Kręcił się po świecie jak fryga i jak fryga bez wyższego celu, wyłącznie po to, żeby zrobić wrażenie na widzach – byle ucieszyć oczy zdziecinniałej gawiedzi wyborczej. Wszędzie było go pełno, tylko z tego kompletnie nic nie wynikało ani dla Unii, ani dla świata. Korzyść  z tego cyrku odniósł  tylko Putin Ante Portas. 

Bo u Francuzów wykształciła się taka świecka tradycja, że nie wybierają już normalnych ludzi na stanowisko głowy państwa. Mieli błazna Sarkozy`ego, potem wybrali sobie budynia Hollande`a, a teraz mają pajaca Macrona, którym Putin Ante Portas kręci jak kukiełką na patyku.

Niemcy z kolei kogokolwiek nie wybiorą na głowę państwa, to musi być z antyamerykańskim feblikiem i zblatowany z Kremlem. Dlatego ja tu występuję z apelem do pana prezydenta Andrzeja Dudy, żeby skoro już musi z tym Niemcem i Francuzem występować na konferencji, to przynajmniej niech nie mówi z nimi jednym głosem.

PS Czy Europejska Partia Ludowa nie powinna zmienić nazwy na Europejska Partia Ludowa Narodu Niemieckiego? Przecież był historyczny precedens? 

Lubię to! Skomentuj57 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka