Trzeba przyznać, że w odróżnieniu od literackiego pierwowzoru z wiersza Marii Konopnickiej, obecny wicepremier potrafi skorzystać ze swojej wolności i politycznej nędzy nie cierpi. Waldemar Pawlak umieścił na swoim blogu następujące motto, chyba najdobitniej uosabiające politykę partii chłopskiej - " Jednakże moja wolność jest znacznie większa niż wielu polityków z jednego prostego powodu: nigdy nie dążyłem do monopolu".
W przełożeniu na zrozumiały język bez wolnościowych ozdobników, oznacza to po prostu, że nie jest niewolnikiem jakiegoś partyjnego programu ani wizji państwa, które mogłyby go krępować po dojściu do władzy. Cała historia jego partii po roku 1989 zaświadcza, że w tym kontekście Waldemar Pawlak mówi prawdę i tylko prawdę.
Wystarczy popatrzeć z kim dotychczas jego partia rządziła, żeby uświadomić sobie, że cały program PSL zasadza się na prostej tezie – mniejsza o państwo, ważne, żebyśmy jako partia zdrowi byli. Z grubsza rzecz biorąc takie nastawienie sprowadza się do zasady uczestniczenia w jakiejkolwiek władzy, w której PSL nie będzie molestowany przez koalicjanta o jakieś reformy ani zmuszany do działań przeciwko interesom swojego aparatu. Tak było we wspólnym dwukrotnym rządzeniu z SLD, tak było z formalnym poparciem rządu Olszewskiego, tak jest i teraz w koalicji z PO.
Cała reszta programowa to balast wyborczy, od którego PSL uwalnia się na przystanku Władza. Najdobitniej wyraził ten paradygmat koalicyjny parę miesięcy temu kolega partyjny wicepremiera, poseł Kłopotek, który przy okazji pytania o problemy w koalicji PO-PSL, bez najmniejszej krępacji oznajmił, że najważniejsze jest, "żeby nam się elektoraty nie pokrywały".
Koalicyjność rządzenia, która kiedyś służyła do chociażby częściowej realizacji podobnych programów różnych partii, teraz stała się wygodnym alibi do porzucania programów natychmiast po wygranych wyborach i wymówką od realizacji wyborczych obietnic. Waldemar Pawlak ubiera tę praktykę oszukiwania wyborców w słowa dostojne : - "Historia 115 lat PSL to lekcja poszanowania różnorodności, dążenia do kompromisu, debatowania i udziału w różnorodnych koalicjach, krótko rzecz ujmując umiłowanie dla pluralizmu".
Proszę zauważyć, że nie ma tu nawet wzmianki o programie, celach czy wizji zmian – jest za to debatowanie, umiłowanie, dążenie, udzielanie się w koalicjach. PSL-owi, miłośnikowi pluralizmu i różnorodności, przeciwstawia Pawlak monopolistów Olszewskiego i Kaczyńskiego. Wedle Pawlaka, mogliby się oni w swoim czasie utrzymać przy władzy, gdyby nie dążyli do "zmonopolizowania polityki", czyli znowu przekładając na ludzki język, gdyby zechcieli porzucić swój program i cele, a zadowolili się trwaniem na stołkach.
Niestety, na nic dobry przykład PSL, "które nie mogło przekonać premiera do poszerzenia koalicji", frajer Olszewski uparł się jak muł i stracił szansę, a mógłby przecież dokooptować Geremka, Tuska , Balcerowicza i kontynuować zaszczytną misję rządzenia.
W podobny sposób według Pawlaka przegrał swoje pięć minut Jarosław Kaczyński, który " gdyby jej (koalicji – przyp. moja) nie wysadził przez tzw aferę gruntową to mógł realnie sprawować władzę kontrolując kluczowe sprawy". Niestety, przez swój niezrozumiały upór w dążeniu do celów, które sobie postawił, Kaczyński nie chciał trwać przy władzy w koalicji z Lepperem i Giertychem.
Trwanie przy władzy jako najwyższa wartość polityki, bo przecież wiadomo, że kampania wyborcza rządzi się swoimi prawami. Waldemar Pawlak, wolny najmita, mówi to szczerze i ja mu wierzę, że tak naprawdę sądzi. Nie ma powodu, żeby mu nie wierzyć, kto jest przeciwnego zdania, niech prześledzi jego rządową karierę. Niech żyje koalicja, śmierć frajerom, monopolistom programowym.
http://pawlak.salon24.pl/147338,czy-olszewski-mial-szanse-na-monopol
http://pawlak.salon24.pl/147214,zmiana-po-olszewskim
Inne tematy w dziale Polityka