Grzegorz Schetyna idzie na całość i uprzedza, że wprowadzi dyscyplinę w klubie, gdyż pojawiły się głosy, że niektórzy posłowie Platformy ( również Gowin) być może zagłosują za przywróceniem Wassermana i Kempy do komisji. Coraz bardziej wyraźnie widać, że gra Platformy na rozwiązanie komisji hazardowej ma przyczynę w osobistym uwikłaniu Tuska i Schetyny.
Niech mi ktoś spróbuje wskazać inny powód takiego postępowania, które bez żadnej wątpliwości stawia tę partię w fatalnym świetle – inny powód poza argumentem, że gra idzie o uniknięcie kompromitacji przywódców, czyli faktycznie o katastrofę sondażową PO w krótkim czasie. Żaden inny powód nie jest na tyle poważny, żeby Donald Tusk, który zarzekał się nieraz przed całą Polską, że zależy mu na szybkim wyjaśnieniu sprawy, robił z siebie ewidentnego kłamcę.
Wychodzi na to, że gra idzie o niego i Schetynę i w wypadku kontynuowania prac komisji nieuniknione jest ujawnienie faktów negujących ich dotychczasowe wypowiedzi. Jeśli tak jest, to trzeba im przyznać, że w likwidacji komisji leży ich jedyna szansa na wyjście z tego galimatiasu żywcem. Ale tylko szansa i to nie za duża, moim zdaniem.
Bo rozwiązanie komisji przez PO-PSL stanowić będzie dowód nie wprost, że było coś niesłychanie ważniejszego do ukrycia, coś, co jest warte popadnięcia w śmieszność, w zarzut kłamstwa przez premiera, wreszcie utraty wiarygodności. Owszem, Donald Tusk może liczyć na umiejętności marketingowe, głupotę elektoratu, ignorancki fanatyzm przeciwników PiS, a także na czas, którego jednak do wyborów prezydenckich trochę zostało.
Jednak z drugiej strony nie ulega wątpliwości, że początkowy scenariusz deklarowany przez Platformę i uwidoczniony w zaklepaniu wczesnego terminu zakończenia prac przez komisję legł w gruzach. A na krótką pamięć opozycji nie ma co liczyć – na każdym kroku i o każdej porze temat będzie wałkowany przez przeciwników w mediach. Będą przecieki, donosy, nowe hipotezy i wątki, coraz to inne okoliczności i osoby będą się pojawiały, będzie zgiełk i skaranie boskie dla Platformy.
I tak aż do wyborów, a nawet dłużej, bo tej gęby ściemniacza własnych przekrętów, partia Donalda Tuska nie pozbędzie się nawet w następnej kadencji, nie tylko w tej. Sprawa będzie drążona do upadłego i nawet w dyskusji o podatku liniowym będzie wątek hazardowy – tu nic nie będzie Tuskowi i Schetynie darowane.
W ostatecznym rozrachunku nie wiadomo, co przeważy – czy piar Platformy usiłującej zbagatelizować aferę swoich członków, czy nacisk opozycji dążącej do rozdmuchania całej historii do rozmiarów gigantycznych. Bredzenie Niesiołowskiego - „jeżeli PiS tego nie zaaprobuje [wariantu: Kempa tak, Wassermann nie], jest brana pod uwagę możliwość rozwiązania komisji. - Jeśli PiS demontuje tę komisję, to ponosi za to odpowiedzialność" – jest rozpaczliwym gestem w przegranej sprawie.
Nikt o zdrowych zmysłach nie może uwierzyć, że PiS rozwiązuje komisję, głosując przeciwko jej rozwiązaniu, zaś Platforma chciała jej kontynuacji i w związku z tym głosowała za rozwiązaniem. Jest także inna hipoteza, mniej prawdopodobna – PO jednak nie posunie się do ostateczności, te zapowiedzi rozwiązania komisji, to gra na minimalizowanie strat i wytrzymanie kto pierwszy nie zdzierży napięcia i się cofnie – my czy oni ?
Bez względu na to, jaka hipoteza okaże się prawdą w Platformie, każda jest na razie korzystna dla pisowców, chociaż niewątpliwie bardziej kontynuowanie komisji z Wassermanem i Kempą. PiS już zdecydował, że ponownie zgłasza Wassermana i Kempę, bo nie udowodniono ich stronniczości.
I słusznie, z dwóch względów. Pierwszy to taki, że nie można pozwolić Platformie bezkarnie łamać zasad i standardów prawnych tylko dlatego, że ma większość – jeśli platformiane szerloki z komisji przesadziły w służalczej nadgorliwości, to niech partia ponosi konsekwencje, czyli musi pogodzić się z fatalną porażką wizerunkową, jaką byłby powrót wygnańców do komisji.
Drugi powód to wzgląd czysto polityczny, który jest też przecież przy tej okazji rozgrywany przez wszystkich uczestników – PiS w tej konkretnej chwili i w tej konkretnej sprawie ma Platformę po murem i w niedoczasie politycznym. Nie da się ukryć, że rozgrywający Platformy tym razem zakiwali się na śmierć, na razie kliniczną, poczekamy do piątku, zobaczymy czy pacjent zejdzie ostatecznie.
W polityce to grzech nie wykorzystać takiej okazji, a są tacy, którzy jak najpoważniej twierdzą, że to nawet zbrodnia.
http://www.rp.pl/artykul/415688_Kempa_i_Wassermann__bez_negocjacji.html
http://wyborcza.pl/1,75478,7424137,Komorowski__Komisja_hazardowa_bez_PiS_do_likwidacji.html
http://wyborcza.pl/1,75478,7422989,Drugie_przesluchanie_komisji___druga_kompromitacja.html
Inne tematy w dziale Polityka