seaman seaman
100
BLOG

Premier zeznaje przed komisją do zbadania afery Kamińskiego

seaman seaman Polityka Obserwuj notkę 36

Mariusz Kamiński przyszedł 14 sierpnia do premiera w bardzo nietypowej sprawie i to wzbudziło takie reminiscencje szefa rządu, że podczas dzisiejszego przesłuchania nie mógł się oderwać od jego osoby, nawet kosztem swoich najbliższych współpracowników, głównych podejrzanych w aferze.  Donald Tusk na wstępie opisał ogólną wredność szefa CBA.  Po czym premier przytoczył kilka faktów z politycznego życiorysu Mariusza Kamińskiego.

Podczas drugiego spotkania z Kamińskim premier dziwił się absurdalnym zarzutom szefa CBA wobec prokuratury – a mianowicie szef CBA skojarzył sobie cudaczną zależność pomiędzy postawieniem mu zarzutów, a dopiero co odkrytą przez siebie aferą w rządzie, któremu podlega prokuratura.  Na szczęście minister sprawiedliwości, który od początku przesądził o niewinności podejrzanych w aferze członków rządu, sprawdził to natychmiast i gorąco zaprzeczył.  Jednak do tej pory premier nie może pojąć, jak szef CBA mógł wpaść na taki pomysł i dziwi się generalnie podejrzliwości Kamińskiego wobec organów państwa, czego nie omieszkał podkreślić.

Każdy z nieczystym sumieniem mógłby być zaniepokojony, że z nim rozmawiam – powiedział premier i w związku z tym, wiele się nie namyślając, rozpoczął zabezpieczanie legislacji hazardowej od rozmowy z najbardziej podejrzanym, czyli Drzewieckim.  To jest logika godna niedawnego kandydata na prezydenta, ale raczej tego spod Białegostoku, który na szczęście nie wystartował.  Wydolność intelektualna Tuska nie zatrwożyła komisji, bo chyba wszyscy jej członkowie mają pewność, że nie jest to kwestia logiki premiera tylko linii obrony.  Na koniec tego wątku premier podzielił się kilkoma uwagami na temat intencji Mariusza Kamińskiego.

Według przypuszczenia posła Arłukowicza rozmowa premiera z Chlebowskim to był przeciek, ale premier uznał to za dobry żart.  Po czym opowiedział swoją teorię, wedle której Chlebowski poczuł się zaniepokojony i wyraził to w rozmowie z Kapicą właśnie dlatego, że premier mu nic ważnego nie powiedział.  Zaznaczył też, że jego odpowiedź jest zgodna z prawdą.  Następnie Donald Tusk opowiedział, co generalnie sądzi o Mariuszu Kamińskim, ale także z uwzględnieniem poszczególnych cech jego charakteru.

Dlaczego projekt ustawy rekomendowany przez Komitet Stały nie trafił na Radę Ministrów przez osiem miesięcy – pytała posłanka Kempa, niestety premier nie odpowiedział, bo pytanie było według niego niefortunne. Opowiedział za to fragment politycznego życiorysu pani Kempy, a procedowanie przez 8 miesięcy to nie jest rekord Guiness`a. I to jest prawda , którą premier pragnie też głośno powiedzieć.  Po czym przytoczył swój ulubiony argument, czyli porównał szybkość procedowania swojego rządu z rządem PiS.  W następnej kolejności premier, trochę jakby mimochodem, wtrącił kilka słów o niegodziwości Mariusza Kamińskiego.

Premierowi w ogóle w tamtym czasie nie przychodziło do głowy, że swoimi rozmowami z Chlebowskim i Drzewieckim może spowodować jakikolwiek przeciek – premier twierdzi, że musiał odkrywać prawdę warstwa po warstwie, żeby mieć jasność.  W związku z tym doszedł do wniosku, że warto rozmawiać najpierw z Drzewieckim, żeby upragniona jasność nastąpiła.  Niestety, do tej pory nie ma jasności i chyba oczekuje, że Mariusz Kamiński poniesie konsekwencje tego braku jasności.

Na pytanie, czy premier pisząc w piątek do Kamińskiego z prośbą o analizę prawno-karną, wiedział, że w tym samym dniu przyszło pismo Kamińskiego informujące o przecieku – premier odpowiedział, że nie żył w żadnym terrorze czasowym.  Po wielu wysiłkach posła (chyba Arłukowicza) udało się wyciągnąć od premiera wiadomość, że o piśmie słyszał, ale postanowił, że zapozna się z nim później.  Kwestię tę premier zakończył bardzo refleksyjną sentencją, że Arłukowicz nie jest debiutantem. Poza tym Mariusz Kamiński nie jest osobą, która może w weekend zaprzątać uwagę premiera.

W ogóle premier pragnie zwrócić uwagę na mit przecieku i nie rozumie na czym miałby polegać ten ponury przeciek, a nawet nie ma żadnego ponurego przestępstwa.  Premier żałuje, ale nie jest w stanie pomóc komisji, bo nie pamięta każdej sekundy, ale jest dla niego wyjątkowo szpetne, że teza o jego uwikłaniu jest tak apetyczna dla niektórych.  Niestety, zarządzono w tym momencie przerwę do 17.50 i premier nie miał już szans powiedzieć, co sądzi o Mariuszu Kamińskim w tym kontekście.

seaman
O mnie seaman

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (36)

Inne tematy w dziale Polityka