W Gazecie Wyborczej, która jest adresowana do inteligencji z podwyższonymi standardami, furorę robi logika posła Urbaniaka, która zresztą też jest adresowana do inteligencji, ale od licencjatu w dół. Śledczy, zanim został szerlokiem, skończył logikę, więc nie dziwota, że sformułował brawurową hipotezę, którą przedstawił podczas przesłuchania prezesa PiS, a która w zamyśle miała pogrzebać delikwenta raz na zawsze.
W największym skrócie zasadzała się na koincydencji dat oraz następstwie zdarzeń, co raczej nie spowoduje przełomu w logice, ale przecież nie o taki przełom Urbaniakowi chodzi. Otóż wedle sugestii posła, Jarosław Kaczyński, kiedy się już namówił z Mariuszem Kamińskim we wrześniu ubiegłego roku, że ten zdetonuje aferę hazardową, natychmiast poleciał na kongres swojej partii i tam oznajmił wszem i wobec, że wkrótce obejmie władzę. Ja mam na tego typu teorie swoje prywatne określenie - „jak cię złapię, będziesz mój”. Ale mniejsza z moimi upodobaniami do określeń na własny użytek.
Śledczy z brygady tygrysa Sekuły poległ na samym wstępie lansowania tej hipotezy, gdyż Jarosław Kaczyński oznajmił mu, że chęć przejęcia władzy ma zwyczaj deklarować mniej więcej co dwa miesiące. Niestety, nie było w komisji nikogo, kto by sensownie zareagował na takie dictum prezesa, zatem uszło mu płazem. W związku z niekorzystnym obrotem sprawy, ten atrakcyjny trop podjęła Agnieszka Kublik, która nigdy nie straci okazji do awantury z kaczyzmem(pod warunkiem, że to nie jest pozew od Wildsteina, gdyż wtedy nie ma jej w domu).
Dziennikarka podjęła myśl posła Platformy i szybko udostępniła w formie dostępnej dla przeciętnego inteligenta bez pretensji - „Pośrednio taką hipotezę potwierdza Jarosław Kaczyński. Pod koniec września zeszłego roku - już po wizycie Kamińskiego u Tuska a przed ujawnieniem afery - obiecywał podczas kongresu PiS , że jego partia szybko przejmie władzę. Komentatorzy dziwili się, co Kaczyński ma na myśli? Przyspieszone wybory parlamentarne? Z jakiego powodu? I dlaczego Kaczyński zakładał, że PiS je wygra? Ale jeśli założyć, że Kaczyński już wtedy wiedział, co podsłuchało CBA, jego zapowiedzi brzmią zrozumiale” - pisze Kublik.
Ja uważam, że nawet pomijając wiarygodność tego konkretnego przypadku, ostatnie zdanie Kublik w tym fragmencie, to jest nowe otwarcie w dziennikarstwie śledczym, gdyż daje niezwykle szerokie pole do popisu. Teza, że czyjaś publiczna zapowiedź brzmi zrozumiale, ponieważ wcześniej wydarzyło się coś, o czym jeszcze opinia publiczna nie wiedziała, jest po prostu nowatorska i rewolucyjna.
Proszę sobie wyobrazić, co można wykryć, gdy się zbada koincydencje czasowe pomiędzy działaniami Donalda Tuska przeciwko finansowaniu partii politycznych z budżetu państwa oraz zabiegami działaczy Platformy wokół ustawy hazardowej. Albo z innej beczki – ogłoszenie zamiaru Tuska, żeby ograniczyć władzę prezydenta staje się zrozumiałe nawet dla gimnazjalisty, gdy założymy sobie, że tuż przed tym wydarzeniem podjął decyzję o niekandydowaniu, a zaraz po nim ją ogłosił.
Na tym właśnie polega nowatorstwo koncepcji Urbaniaka i Kublik, że można wyciągać dowolne wnioski na każdy temat w teraźniejszości, zakładając, że delikwent coś tam wiedział w przeszłości. Tego jeszcze nie było ani w logice, ani w dziennikarstwie, nie mówiąc już o propagandzie.
Wiadomo jest bowiem, że nawet nieprawda powtarzana dostatecznie często i długo w końcu zabrzmi jak najprawdziwsza prawda w zbiorowym rozumieniu. Nie ma powodu, żeby sądzić, żeby było inaczej z tezą podbudowaną domysłem na temat przeszłości, choćby nie wiem jak były absurdalne.
Aż żal człowieka ściska, że metoda śledcza tandemu Urbaniak-Kublik nie była znana w czasie afery Rywina, tam dopiero było zatrzęsienie zbiegów okoliczności oraz koincydencji w terminach ! Chociaż z drugiej strony trzeba przyznać, że w odróżnieniu od casusu Kaczyńskiego, na Michnika wystarczyła wtedy klasyczna dedukcja w wykonaniu Rokity.
http://wyborcza.pl/1,86116,7539512,CBA___Cudowna_Banda_Amatorow.html
Inne tematy w dziale Polityka