Jak wszystkim wiadomo, teologia dogmatyczna uprawiana przez Gazetę Wyborczą w sprawach gospodarczych czerpie objawienie głównie z pism Leszka Balcerowicza. W codziennej, szarej rzeczywistości przywiązanie do jego dogmatu objawia się w tropieniu wszelkich odstępstw od kultu „ojca naszej gospodarczej transformacji”. Pół biedy dla inkwizytorów z Wyborczej, gdy chodzi o Kaczyńskiego, Bugaja, Kołodkę czy innego polityka, którym można przystawić stempel oszołoma lub postkomunisty i po sprawie.
Gorzej jest z tak zwaną apostazją, wtedy gdy herezja lęgnie się wśród wiernych wyznawców Antypisa, czyli we własnych szeregach. Niedawno bardzo ostrożnie nawoływał do ponownego przemyślenia boskiej natury planu Balcerowicza sam Jacek Żakowski. Wcześniej młody Gdula porównał logikę reform Balcerowicza do logiki stanu wojennego.
Dzisiaj Sławomir Sierakowski zabluźnił jeszcze mocniej w samym centrum kultu, czyli na łamach Gazety Wyborczej. Bez najmniejszych zahamowań zelżył okropnie samo bóstwo razem z jego obecnym wcieleniem, czyli Balcerowicza z Rostowskim, wymawiając ich przenajświętsze imiona w jednym akapicie z Kaczyńskim.
Bluźnierstwo Sierakowskiego cytuję w całej okazałości : - „Pytany przez dziennikarkę Jacek Rostowski, czy ustalenia Okrągłego Stołu w jakiś sposób nie krępowały państwa poszukiwań, odpowiadał bez żenady: Oczywiście, i chodziło głównie o odejście od tych umów. Kaczyński jest antydemokratycznym szkodnikiem, gdy żąda wywrócenia politycznych ustaleń Okrągłego Stołu, ale gdy Rostowski i Balcerowicz zrywają ekonomiczne ustalenia tego samego dokumentu, to są demokratyczni i rozsądni”.
Uff, koniec cytatu ! Mocne prawda ? I to nie mówi jakiś ciemnogród z Psiej Wólki, to jest oficer największych nadziei liberalno-lewicowej michnikowszczyzny, to jest ich cacuszko intelektualne, obecnie dopieszczane i szlifowane na stypendium w Princeton. I proszę sobie wyobrazić, że żaden grom z jasnego nieba w bluźniercę nie trzasnął, nawet nie otworzyły się drzwi i nie wpadł ojciec redaktor ze szklaneczką wody święconej, nic z tych rzeczy.
Agacie Nowakowskiej i Dominice Wielowieyskiej, chyba mowę ze zgrozy odebrało, kiedy delikwent zakwestionował dogmat o nieomylności Balcerowicza. Bo dalej było jeszcze gorzej, ponieważ rozzuchwalony bezkarnością apostata brnął w obrazoburcze manowce coraz głębiej. Oto na pytanie kapłanek, czy lata 1989-1991 to klęska w historii Polski, Sierakowski w bluźnierczym zapamiętaniu zrzuca z cokołu i rozbija w drobny mak kamienne tablice z przykazaniami sławetnego planu Balcerowicza : „stopa inflacji miała spaść do jednocyfrowej w końcu 1990 roku, a udało się to osiągnąć dopiero dziesięć lat później. Bezrobocie miało być tymczasowe i osiągnąć 400 tys., a już w końcu pierwszego roku wzrosło do ponad 1mln, w drugim do ponad dwóch mln, zbliżając się w trzecim roku do 3mln osób. Dochód narodowy, zamiast przewidywanych 3,5 proc., spadł w ciągu roku o ponad 11 proc., a za dwa lata wyniósł 18 proc.”.
Co tu dużo komentować, Sierakowski kropka w kropkę powtórzył bluźnierstwa w duchu Jarosława Kaczyńskiego, gdy ten mówił, że ekonomiczne bóstwo świątyni Antypisa myliło się bardzo często. Ba, co tam Kaczyński, w końcu inteligent z Żoliborza - w tym kontekście wygląda na to, że rację mogło mieć także dwa miliony byłych pegeerowców z dnia na dzień pozbawionych środków do życia tylko dlatego, że ich zakłady pracy były obciążeniem dla budżetu.
Nie koniec na tym, wredny apostata Sierakowski drwił i wyśmiewał kapłankom w żywe oczy ich dogmaty wiary, co jest sprzeczne z duchem praw człowieka i obywatela. Kpi sobie także z socjaldemokratycznej proweniencji ojców założycieli SLD, Kwaśniewskiego i Cimoszewicza, gdy stwierdza, że socjaldemokracja w Polsce nie powstanie, dopóki nie przestanie śmieszyć opinia, że w Polsce za racjonalną politykę gospodarczą uchodzi tylko taka, której nie krytykuje Balcerowicz.
Nie chciałbym filarowi „Krytyki Politycznej” żadnej przykrości wykrakać, ale doświadczenie mi mówi, że może on podzielić los Herberta, Cichego lub Rymkiewicza. Piszę to poważnie, nie zdziwię się, gdy wkrótce przeczytam lub usłyszę opinię kogoś znacznego ze świątyni Antypisa, że Sierakowski cierpi na jakąś depresję albo zgoła fiksację psychiczną. Są precedensy.
„Do kosza poszły ideały Sierpnia”, GW, 23.02.2010
http://wyborcza.pl/1,76842,7384679,Balcerowicz_musi_byc_przemyslany.html
Inne tematy w dziale Polityka