seaman seaman
145
BLOG

Kandydat Platformy - do trybunału czy kabaretu ?

seaman seaman Polityka Obserwuj notkę 115

Jeśli wierzyć Gazecie Wyborczej, to kandydat PO na sędziego Trybunału Konstytucyjnego jest najnowszym wcieleniem barona Munchausena.  Gdyby natomiast dać wiarę Kazimierzowi Barczykowi, to Polacy nie wiedzą ( z wyjątkiem władz Platformy Obywatelskiej), jaki wybitny obywatel marnował nam się przez te lata w cieniu.

Wedle Gazety Barczyk zaliczył sobie sześć lat asesury do praktyki na stanowisku sędziego; powołał się na poparcie prof. Zolla, który rzekomo miał wysunąć jego kandydaturę, czemu profesor zaprzeczył; obwołał się współtwórca reformy samorządowej, czemu zaprzeczyli z kolei inni współtwórcy, zresztą też profesorowie. Wreszcie przedstawił się jako wybitny sędzia z jednym procentem uchyleń wyroków, podczas gdy Ministerstwo Sprawiedliwości informuje, że w roku 1977 został zwolniony ze stanowiska asesora, gdyż „nie opanował umiejętności prowadzenia i rozstrzygania spraw cywilnych".

Wygląda więc na to, że Munchausen jak żywy, ale ja do Wyborczej mam zaufanie jedynie w granicach obowiązującego prawa, więc zajrzałem na stronę internetową Barczyka.  A tam, klękajcie narody !  Wymienię tylko funkcje, godności i tytuły z notki biograficznej w kolejności jak lecą : adwokat, radca, absolwent, założyciel, przewodniczący, radny, poseł, lider, członek, sędzia, prezes, minister, sekretarz, inicjator, doradca, współautor, małopolanin, samorządowiec, wiceprzewodniczący.

Uff ! A chłop ma dopiero 60 lat i ani myśli spocząć. Wyobraźcie sobie, że dodałbym do tego instytucje, które Barczyk zaszczycił, a przecież wiele z wymienionych funkcji się powtarza w różnych miejscach.  Najbardziej mnie ujęło, gdy Barczyk przytacza opinię pewnego profesora o swojej działalności w Centrum Obywatelskich Inicjatyw Ustawodawczych, którego był prezesem – że był to „największy społeczny wysiłek prawników od czasu Konstytucji 3 Maja”.

No, jeśli to nie baron Munchausen, to człowiek renesansowy, czyli renesansiak, jakby to ujął Stanisław Michalkiewicz.  Mimo wszystko sprawa wymaga rozstrzygnięcia, bo to robi poważną różnicę jednak – czy w Trybunale Konstytucyjnym zasiądzie prawdziwy renesansiak, czy gość ze skłonnością do naciągania i koloryzowania swoich osiągnięć ?  Oczywiście, może być dwa w jednym, ale w tym kontekście to wydaje się jeszcze gorsze niż jedno w jednym, bo nigdy nie będziemy wiedzieli, z którym wcieleniem mamy aktualnie do czynienia.

Poza tym z relacji w Wyborczej wynika, że Barczyk silnie się mijał z prawdą i to być może  świadomie. Sam doszukałem się w internecie nielichej ciekawostki.   Kazimierz Barczyk 18 lutego przed Komisją Sprawiedliwości oświadczył, że w latach 1974-1982 był sędzią w sądach rejonowych i wydał około 3 tys. orzeczeń.  

Natomiast zaledwie dwa tygodnie wcześniej, 5 lutego w wywiadzie dla Dziennika Gazety Prawnej mówił, że „jestem prawnikiem, który był osiem lat sędzią rejonowym. W sądzie tym wydałem prawie 500 orzeczeń". 

Z kolei na nowej stronie internetowej pod wyrafinowanym tytułem -"Kazimierz Barczyk - kandydat na sędziego Trybunału Konstytucyjnego" - napisano, że "rocznie wydawał 500 orzeczeń, łącznie prawie 3 tys.". Jak łatwo policzyć, to czyni 6 lat orzecznictwa Barczyka i tu już całkiem zgłupiałem.

To wszystko zakrawa na jakieś kompletne pomieszanie w głowie delikwenta albo w redakcji. Taki galimatias zapewne mieści się w osławionych standardach Platformy Obywatelskiej, ale nie bardzo mieści się w mojej głowie.  Bo są jakieś granice ściemniania, nawet w polityce, ale cały ten mętlik z Barczykiem można łatwo odcyfrować.  Przecież są gdzieś papiery, czy był osiem lat sędzią czy dwa lata, w końcu Barczyk to nie faraon egipski.

Barczyk twierdzi dzisiaj, że asesor to jak sędzia, więc jego informacja biograficzna oddawała istotę sprawy, ale na swojej stronie w chronologii pracy zawodowej poprawił sędziego na asesora.  Z kolei Jerzy Stępień, b. prezes Trybunału Konstytucyjnego, twierdzi, że "zrównanie w biogramie asesury z sędziowaniem to niedopuszczalne nadużycie.  Okres asesury, choć też wiąże się z orzekaniem, to absolutnie nie to samo, co orzekanie jako sędzia".

No więc pytanie o charakter Barczyka musi być rozstrzygnięte.  Na pewno nie dowiemy się tego od niego samego - żeby nie być gołosłownym ponurakiem,  na koniec przytoczę dość rozweselający fragment dialogu z przesłuchania Barczyka przed Komisją Sprawiedliwości.


 

Przewodniczący poseł Ryszard Kalisz (Lewica):
Chciałbym zadać panu jedno pytanie porządkowe. Co pan rozumie pod słowem „wydałem”?

Kandydat na sędziego TK Kazimierz Barczyk:
Jako przewodniczący rady programowej zaproponowałem cykl wydawnictw.

Przewodniczący poseł Ryszard Kalisz (Lewica):
Czy pan był autorem, czy wydawcą?

Kandydat na sędziego TK Kazimierz Barczyk:
Jako przewodniczący federacji oraz stowarzyszenia…

Przewodniczący poseł Ryszard Kalisz (Lewica):
Panie mecenasie, przepraszam, czy był pan autorem tych książek?

Kandydat na sędziego TK Kazimierz Barczyk:
Jestem za nie odpowiedzialny, to znaczy wymyśliłem, wydałem tych książek kilkadziesiąt, wszystkie monitorowałem i pilnowałem ich poziomu, dobierałem współpracowników do pisania.

Przewodniczący poseł Ryszard Kalisz (Lewica):
Ale pisali inni.

Kandydat na sędziego TK Kazimierz Barczyk:
Wspólnie pisaliśmy.

Przewodniczący poseł Ryszard Kalisz (Lewica):
Aha. To jest pan autorem tych książek, czy nie?

Kandydat na sędziego TK Kazimierz Barczyk:
W szerokim tego słowa znaczeniu, jestem współautorem. Czy autor to tylko ten, co napisał, czy też ten, kto wymyślił, opracował, zrealizował, wydał?

Przewodniczący poseł Ryszard Kalisz (Lewica):
Zostawmy to na boku. Dziękuję.


 

.
http://wyborcza.pl/1,75478,7610813,Barczyk___sedzia_mniej_czy_wiecej.html


http://orka.sejm.gov.pl/Biuletyn.nsf/wgskrnr6/SPC-199


 

http://209.85.129.132/search?q=cache:6cKStv6wt8wJ:prawo.gazetaprawna.pl/wywiady/395881,panstwo_musi_gwarantowac_jasne_reguly.html

www.barczyk.pl/stronysn/strona.php?idwyb=13

seaman
O mnie seaman

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (115)

Inne tematy w dziale Polityka