Zagadnięty przez dziennikarza o wskazanie wielkiego projektu państwowego ostatniego dwudziestolecia, opowiada o informatyzacji MON oraz kupnie przez nasze państwo inteligentnego budynku w Brukseli. I wymawia swojemu następcy w tym resorcie, że anulował przetarg na samoloty rządowe.
Na pytanie o ambitne cele rządu odpowiada, że te czasy wielkich zamierzeń się skończyły, po czym kilka zdań dalej przekonuje, że rozumie potrzebę przełomu. Według niego odpowiednikiem symbolicznego projektu przedwojennej Gdyni, będą stadiony na mistrzostwa Europy w piłce nożnej. I autostrady do nich prowadzące, a właściwie „kościec autostrad”, dosłownie tak się wyraził. Zresztą w rankingach idziemy w górę.
Kiedy usiłuje zademonstrować swój obiektywizm wobec obecnej prezydentury, nie może się powstrzymać, aby chociaż mimochodem nie wspomnieć o jego małostkowości. Mówił poprzedniemu premierowi i obecnemu prezydentowi, co robić, ale oni go słuchali. Bon mot nie został zrozumiany przez niektórych – niezależnie od postury prezydent nie może być małostkowy.
Bo prawdziwą polityką jest rozmawianie. Generalnie najważniejsze jest, żeby rozmawiać. No i jeszcze, żeby inni o nas rozmawiali w przyjaznym tonie. Teraz jesteśmy w dobrej sytuacji, bo nie dość, że inni z nami chętnie rozmawiają, to nawet zapisują sobie w notesikach, co my mówimy.
Białoruś – trzeba rozmawiać; Rosja – trzeba rozmawiać; Gruzja – trzeba rozmawiać; prezydent – musi rozmawiać; wszyscy – muszą rozmawiać. Natomiast kiedy obecny prezydent rozmawia o bezpieczeństwie energetycznym, to tylko obraca się w sferze werbalnej.
Z kolei, gdy on mówi jednocześnie o konieczności łagodnej polityki wobec Rosji oraz o konieczności przeciwstawienia się tejże Rosji, to proszę nie budować na tym żadnej filozofii, bo to nie jest sprzeczne.
Bo postęp cywilizacyjny buduje się powoli i bez szarży. Przykładowo, ostatnio udało się nakłonić Niemcy do zakopania rurociągu bałtyckiego, tak aby nie utrudniał, także w przyszłości, dostępu do portu w Świnoujściu.
Ekonomiści w kółko apelują o poważne reformy ? - Ależ minister finansów zaproponował kolejny pakiet reform. Bo my jesteśmy konserwatystami przez małe „k” w sensie finansowym, bez żadnych szarż makroekonomicznych.
"Chciałbym w tandemie z Donaldem Tuskiem kontynuować dzieło modernizacji Polski, niezależnie od urzędu, jaki będę sprawował".
Ale już zapomniał, czy może nie chciał dodać, że chodzi mu o polskę przez małe „p”. Ale czego można wymagać od kandydata przez małe "k" ?
„Powoli, bez szarży” - Z Radosławem Sikorskim rozmawia Igor Janke - „Rzeczpospolita” 6-7 Marca 2010r.
Inne tematy w dziale Polityka