Weekend ma swoje prawa nawet w polityce, a w tym kontekście nie ma lżejszego tematu niż prawybory w Platformie Obywatelskiej. Ucieszne przekomarzania prekandydatów wyznaczonych przez premiera do udziału w tym programie oraz gagi i facecje posła Palikota to najmodniejszy wątek w mijającym tygodniu.
Jednym słowem, grzechem byłoby nie podjąć takiego rozrywkowego tematu, tym bardziej że zakneblowany Palikot nie może się odszczeknąć premierowi, który zawarczał na niego aż z dalekiego Kazachstanu czy innej Mezopotamii. Jednak zasadniczym powodem, dla którego zabieram głos w tym temacie, jest fakt, że biłgorajski polityk wypowiedział kwestię, z którą ja się w zupełności zgadzam, a to rzadkość z mojej strony, jeśli chodzi o jego osobę.
Mało tego, że jestem z nim taki wyjątkowo zgodny, to jeszcze niezmiernie mi imponuje, że właśnie z jego ust padło potwierdzenie tezy, że premier Tusk już ustalił, iż to marszałek Komorowski będzie barmanko-kelnerką dla jego rządu. Dziennikarka z radia tok.fm zadała Palikotowi podchwytliwe pytanie, czy wie kogo woli mieć premier w Pałacu ?
Na co poseł odparł skwapliwie, że on „oczywiście wie i jak mu się wydaje, jest to Bronisław Komorowski”, ale wedle niego, „Tusk nigdy tego nie powie, bo taka deklaracja popsułaby ideę prawyborów”. Ponieważ Palikot sam się wystraszył tej wypowiedzi do tego stopnia, że ponoć dobrowolnie zaniemówił do końca imprezy zwanej preelekcją, postanowiłem samodzielnie dokonać egzegezy tego wątku.
Sprawa jest oczywiście jasna jak słońce, jeśli założymy, że Palikot mówił szczerą prawdę i tylko prawdę. Wtedy prawybory jawią się nam jako jeszcze jedna komedia Platformy, która funduje igrzyska gawiedzi, a przy okazji pełno jej w mediach, gdzie występuje w roli prekursora wprowadzającego nowe standardy demokratyczne w dzikim kraju. A tak dygresyjnie tylko zapytam – czy ktoś zauważył, że w Platformie w ogóle zaprzestano używać określenia „standardy”, gdyż podobno kojarzą się z aferą hazardową ?
W każdym razie ja jestem za tą wersją już od dawna i uważam, że Palikot powiedział prawdę. Premier Tusk, który oficjalnie zadeklarował, iż obietnice wyborcze Platformy mogą zostać zrealizowane tylko w obecności przychylnego prezydenta, nie może sobie pozwolić, żeby jakieś durne prawybory we własnej partii zniweczyły jego reformatorskie zamysły. O ile w ogóle takowe zamysły premier posiada, ale to już całkiem inna bajka. Na moje oko, to jednak ta druga część wypowiedzi tak rozsierdziła Tuska, że aż z dalekiego kraju złorzeczył swojemu partyjnemu koledze.
Bowiem zdanie posła Palikota, że „Tusk nigdy tego nie powie, bo zepsuje prawybory”, to jest osobista opinia Palikota, która nie podlega weryfikacji przez fakty. Zatem po pierwsze, Palikot wyrażając publicznie swoje przekonanie, że premier ma swojego faworyta Komorowskiego, już psuje prawybory taką wypowiedzią.
Tym gorzej dla niego, że jednocześnie stawia Tuska pod ścianą. Jeśli bowiem ten będzie milczał, to potwierdzi opinię Palikota; gdy powie, że to nieprawda, to oznaczać by mogło, że popiera Sikorskiego; jeśli zaś stwierdzi, że jednakowo ceni obu, to ośmieszy się Palikot.
Co prawda, dla niego to nie pierwszyzna, ale po raz pierwszy doszłoby do tego, że Tusk potwierdzi, że jednym z najbardziej prominentnych działaczy jego partii jest zwyczajny błazen, którego wypowiedzi nie można traktować poważnie. To już nie są wyzwiska i obraźliwe happeningi pod adresem Kaczyńskich, których sens można było dowolnie interpretować przy pomocy przyjaznych mediów – tym razem Palikot zakwestionował publicznie głoszoną neutralność premiera i jego starannie pielęgnowaną rolę arbitra ponad podziałami.
Stąd wynika, że Tusk nie może się odnieść do słów Palikota, gdyż każda wersja jest albo dla Platformy albo dla Palikota i dla premiera osobiście, ośmieszająca. Pozostało mu jedynie zakneblować posła, który zresztą sam poddał się karze.
Jest jeszcze jeden aspekt tej śmiesznej imprezy, który powoduje szewską pasję premiera. Czy pamiętacie końcową scenę z pierwszej części „Szklanej pułapki”, gdy ktoś ze zgromadzonego tłumu, obserwując wybuchy i fajerwerki w biurowcu opanowanym przez terrorystów zauważa : To tylko Święta, cóż dopiero będzie się działo na Sylwestra...
Wyobraźcie sobie, co by się działo w Platformie, gdyby premier nie wyznaczył uczestników do tej imprezy i nie zabronił ataków na przeciwnika. Gdyby to były takie prawdziwe, najprawdziwsze prawybory...
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,7648962,Tusk_popiera_Komorowskiego__ale_nigdy_tego_nie_powie_.html
Inne tematy w dziale Polityka