Jeśli sensowne jest zestawienie kolaboracji Ryszarda Kapuścińskiego ze służbami reżimu komunistycznego oraz współpracy amerykańskich dziennikarzy z CIA, to niewątpliwie jest też symetria pomiędzy prezydentem Bushem a gensekiem Andropowem. Obaj byli szefami służb wywiadowczych, potem zostali przywódcami swoich państw i służyli im, jak mogli.
Taką mniej więcej logikę proponuje Adam Leszczyński, doktor z Krytyki Politycznej, który uważa też, że PZPR może uchodzić za wzór pluralizmu w porównaniu do IPN, bo zdarzały się tam frakcje i struktury poziome. Można by pójść dalej tropem rozumowania Leszczyńskiego i wskazać pierwotny wzór pluralizmu, jakim była niewątpliwie partia-matka PZPR, czyli Komunistyczna Partia Związku Radzieckiego, gdzie struktury poziome rosły tak obficie, że trzeba je było regularnie wycinać i składować głęboko pod ziemią na dalekiej Syberii.
Jeśli jednak myślicie, że wyżej wymieniony doktor jest jakimś koryfeuszem, czy przodującą postacią tej linii, to nic z tych rzeczy, to tylko ścieżka obok drogi. O niebo dosadniejszy jest przykładowo niejaki Michał Kozłowski, który pisał kiedyś w Trybunie, że„tajni współpracownicy SB w pierwszym rzędzie są ofiarami państwowego systemu przymusu i represji. Dlaczego w pierwszym rzędzie ? Dlatego, że taka powinna być hipoteza wyjściowa ich oceny.”
Całkiem niedawno w tym samym środowisku wygłoszono pochwałę heroiczności cnót morderczych lewaków z niemieckiej frakcji czerwonej armii. Trudno się nawet dziwić takiej tezie - skoro frakcyjność jest dobrem z definicji, to tym bardziej frakcja czerwonej armii zasługuje na uznanie. Albo słowa starszego kolegi Leszka Millera, który uważa PiS za współczesną wersję narodowego socjalizmu.
Jeden jest tylko element tabu w tych porównaniach – nie można pod żadnym pozorem porównywać skutków, czyli owoców działalności tych poszczególnych instytucji. Wtedy okazuje się bowiem, że nie można zestawiać dziesiątek milionów ofiar komunizmu z dziesiątkami milionów ofiar faszyzmu, bo doktorzy mają na myśli intencje. Zatem Hitler mordował dla swojej sadystycznej satysfakcji, a Lenin dla idei i jego ofiary powinny to docenić.
Kapuściński mógł robić karierę pod egidą ludobójczego reżimu w Polsce stalinowskiej, bo w tym czasie amerykańscy dziennikarze współpracowali z CIA, które tym samym zostało zrównane z KGB. Pisze Leszczyński, że „dla wielu PRL był państwem legalnym i własnym, chociaż mogli go serdecznie nie znosić. Był też państwem uznanym za granicą. Kapuściński służył więc swojemu państwu”.
Ale jest przecież oprócz analogii amerykańskiej analogia państwa hitlerowskiego, które spełniało również powyższe kryteria pieczołowicie przytaczane przez Leszczyńskiego – jednak nie ma co liczyć, że sięgnie do tej krynicy. A szkoda, bo Niemcy wówczas masowo wręcz traktowali III Rzeszę jak własne, legalne państwo i są tam setki tysięcy przepięknych przykładów służby państwowej, że aż włos się na głowie jeży. Pomyślcie sobie tylko, jak niesprawiedliwie według tej logiki osądzono Goebelsa i cały jego aparat propagandowy ?
IPN w obecnej postaci jest w tej chwili największą przeszkodą w napisaniu nowej historii PRL dla młodocianych totalniaków z okolic dawnej PZPR. A nowa historia jest im niezbędna, żeby z nią ruszyć do ludzi, którym PRL ciągle śmierdzi totalitaryzmem i zaprzaństwem. Dlatego wygodniej jest pisać o państwowotwórczych raportach Kapuścińskiego dla wywiadu, niż wspominać, że te same służby mordowały skrytobójczo ludzi, którzy ten rodzaj służby i kariery odrzucali.
Jeszcze niedawno nikt nie protestował przeciwko tezie, że nie można zbudować osobistej pomyślności na fundamencie zła i ludzkiej krzywdy – okazuje się dzisiaj, że niektórzy nie tylko mogli wspierać swoim talentem opresyjny reżim, ale nawet może to być chwalebne. Niegdysiejsze przesłanie publicysty z Gazety Wyborczej, że to wola i talent czynią kogoś równiejszego wśród równych, znajduje i obejmuje coraz to nowe obiekty troski.
Generalne przykazanie młodej polskiej lewicy jest takie, że można się ześwinić na każdy sposób, jeśli jest to wystarczająco antyamerykańskie i ma na celu dobro postępowej ludzkości. A co się zalicza do postępu, decydują oczywiście sami postępowcy.
http://wyborcza.pl/kapuscinski/1,104743,7612063,Leszczynski_do_Semki__niemadre_obsesje_lustratorow.html
Inne tematy w dziale Polityka