seaman seaman
238
BLOG

Charyzma Komorowskiego

seaman seaman Polityka Obserwuj notkę 66

Kiedy opadło już nieznośne napięcie związane z oczekiwaniem na zwycięzcę w prawyborach Platformy, wszyscy Polacy odprężyli się znacznie.  Oczywiście z wyjątkiem samych członków tej partii, którzy podeszli do tego wydarzenia z imponującą flegmą i spokojem, o czym dobitnie świadczy frekwencja.

Ja również odczułem ulgę, ale nie na długo, bo jako niepoprawny maniak zacząłem czytać różne komentarze i natychmiast popadłem ponownie w emocjonalne tarapaty.  A konkretnie rozeszło się o sondaż zamieszczony na stronie TVN 24, w którym zapytano obywateli, jak oceniają długo oczekiwany wybór prawyborców z Platformy.  Otóż przeczytałem tam, że 22 % z ogólnej liczby 3883 respondentów uważa, że Bronisław Komorowski to dobry kandydat, ponieważ jest charyzmatyczny.

I tu mnie zagięło jak po zgniłym korniszonie, gdyż ja sam uważam, że w Komorowskim jest mniej więcej tyle charyzmy, co nie przymierzając, w stogu siana.  Przy czym proszę nie sądzić, że odmawiam jakichkolwiek predyspozycji prezydenckich kandydatowi Tuska do Pałacu Namiestnikowskiego, chociaż idąc za Ściosem, mógłbym bez trudu podać kilka okoliczności dyskwalifikujących go do pełnienia funkcji państwowej.  Nie wykluczam mimo wszystko, że kryją się w nim cechy, o które go nie podejrzewamy.  W końcu nawet Jaruzelski jakoś przebrnął przez prezydenturę bez większej kompromitacji, ale w jego przypadku to nie sztuka biorąc pod uwagę kilkudziesięcioletnią służalczość wobec bolszewii, kiedy to kompromitował się codziennie i totalnie.

Jednak ponieważ nie mam wygórowanego mniemania o sobie, pomyślałem, że być może ja po prostu źle rozumiem pojęcie charyzmy.  Mam już w tej kwestii osobisty precedens, ponieważ identyczne odczucie miałem w 2005 roku.  Wówczas to młodzieżówka pomorskiego SLD promowała na kandydata tej partii do prezydentury Longina Pastusiaka, również pod tym samym pretekstem – że jest charyzmatyczny. Ten argument młodocianych adeptów postkomunizmu zdumiał mnie wtedy niezmiernie, bo mnie na sam widok Pastusiaka ogarniała senność, więc gdzie tu charyzma ?

Nie wiem, czy ktoś jeszcze pamięta Pastusiaka, byłego marszałka Senatu z SLD, który niezwykle dużo pisał i mówił, tylko że przeważnie o niczym.  Mnie on podpadł całkiem prywatnie, bo kiedyś szukałem w katalogu bibliotecznym pewnego pisarza na literę P i nie mogłem się przedrzeć przez gruby plik fiszek z pozycjami charyzmatycznego Longina.  Ze złości policzyłem – było dwudziestu trzech Longinów Pastusiaków i jeden Blaise Pascal.  Poszedłem z tym wyliczeniem do pani bibliotekarki i powiedziałem jej, że jak na instytucję naukową, to mają bardzo nietypowy profil, ale ona na moje dictum tylko się rozdziawiła w niemym zdumieniu.

Pamiętam dobrze, jakie mieszane uczucia mnie wtedy ogarniały, gdy myślałem o młodocianych adeptach postkomunizmu w kontekście nieszczęsnego Pastusiaka.  Niestety, zlekceważyłem przed laty mój kłopot z charyzmą i dzisiaj przeżywam te same rozterki w kwestii rozumienia trudnych słów zagranicznego pochodzenia.  Zatem żeby raz na zawsze przeciąć węzeł gordyjski, zajrzałem do słownika wyrazów obcych, który szczęśliwie uchował się w mojej biblioteczce po wyprowadzeniu się dzieci na swoje.

Dygresyjnie tylko dodam do wiadomości zwolenników korzystania z Wikipedii, że do tej krynicy nie zaglądam od czasu, gdy przeczytałem tam pierwsze słowa z notki biograficznej Sławomira Nowaka informujące, że jest to politolog polski.  Ale mniejsza o Nowaka, który ma takie warunki, że mógłby występować nawet w książce kucharskiej.

Otóż wedle mojego słownika charyzma to są  „nadzwyczajne właściwości przypisywane jednostce, tworzące i utrzymujące jej niekwestionowany autorytet u innych”.  W tym kontekście, jeśli ktoś ma oczy do patrzenia, a uszy do słuchania, to przyzna, że nadzwyczajności w Komorowskim jest tyle, co kot napłakał.  Jeśli zaś chodzi o domniemany autorytet, to posługuje się nim chyba tylko w gronie rodzinnym i zaufanych współpracowników.

Są podobno różne rodzaje charyzmy i być może Komorowski jest jakimś szczególnie wyrafinowanym przypadkiem, lecz maskuje to perfekcyjnie.  Rzecz jasna, charyzma niejedno ma imię i w swoim czasie był o nią posądzany nawet Lech Wałęsa, ale od czasu, gdy zadzierzgnął serdeczną komitywę ze swoim kapciowym, to gdzieś się ta jego właściwość ulotniła. 

Bo charyzma dla polityka jest bardzo pożądanym towarem, gdyż poza tym, że zjednuje pewien rodzaj elektoratu, to również doskonale zastępuje program. Ostatnio najbardziej popularnym wariantem jest charyzma mokrej ścierki, którą podobno cieszy się prezydent UE, niejaki van Rompuy, ale to przypadek ekstremalny i Komorowski pod niego nie podpada.

Gdybym ja miał przytoczyć jakąś rzucającą się w oczy cechę u obecnego marszałka, to rzekłbym, że ma właściwość biurowego przycisku do papierów – można go dowolnie przestawiać, schować do szuflady albo odstawić na bok lub w złości prasnąć nim o podłogę.  Na pewno nie zginie, przez okno nie wyfrunie i nikt go sobie nie przywłaszczy.  Reasumując, jeśli kamień przydrożny może mieć charyzmę, to jest możliwość, że posiada ją również Komorowski. Ale głowy bym nie dał.

http://www.tvn24.pl/1002908,1,1,jak-oceniasz-wybor-kandydata-platformy,sondy.html

seaman
O mnie seaman

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (66)

Inne tematy w dziale Polityka