seaman seaman
572
BLOG

Gdzie Moskwa, gdzie Waszyngton, a gdzie Magdalena Żakowska ?

seaman seaman Polityka Obserwuj notkę 43

Banalne pytanie w tytule nie jest retoryczne o tyle, że nie chodzi przecież w nim o geograficzną znajomość świata, lecz o cywilizacyjną odległość.  I bynajmniej nie chcę tu mówić o siermiężności Rosji i świetności Ameryki w sensie gospodarczym, lecz raczej kulturowym.  Rzecz jasna piszę to w kontekście tragedii mieszkańców Moskwy poddanych zbrodniczemu terrorowi i jego przyczynach i uwarunkowaniach, a jeszcze konkretniej o różnicach.

Zaś różnica podstawowa pomiędzy Rosją a Ameryką jest taka, że jeśli prawdą jest, że ostatnich zbrodni w moskiewskim metrze dokonali Czeczeńcy, to niestety jest to akcja typu odwetowego – terror za terror.  Rosja bowiem Czeczenię najpierw totalnie spacyfikowała, a osadzając tam u steru władzy krwawego zbira Kadyrowa, totalnie sterroryzowała.  Z tego punktu widzenia zamachy w Moskwie są symetrycznym odwetem – z jednej i drugiej strony giną i są mordowani niewinni cywile.

Jest oczywiście druga strona medalu, która pozwala nam zachować normalność i zdrowe zmysły, gdy stajemy w obliczu potwornej zbrodni i Bogu ducha winnych ofiar.  Jest to mianowicie - albo przynajmniej powinna być - niepodważalna zasada, że każdy został zabity przez tego, kto go zabił. 

W tym sensie nie ma żadnego usprawiedliwienia dla zamachowców, jakkolwiek byliby represjonowani przez bandziora sprawującego urząd z rosyjskiego nadania w Czeczenii – należy ich ścigać i zabijać nawet w kiblu, jak to kiedyś romantycznie ujął prezydent Putin, czyli właśnie naczelny oprawca Czeczenii.  W ten sposób zamyka się kaukaskie kredowe koło terroru w Rosji.

Jeśli jednak świat zrezygnuje z takiego postawienia sprawy, że winny jest ten, kto zabił, a bezpośredniego sprawcę zaczniemy usprawiedliwiać moralną odpowiedzialnością ponoszoną przez kogoś innego, to zwariujemy niechybnie i pogrążymy się w szaleństwie.  Pokaz takiego myślenia dała dzisiaj w radio tok.fm Magdalena Żakowska z Gazety Wyborczej, która wedle mojej oceny jest podręcznikowym okazem antyamerykanizmu jaskiniowego.

Przede wszystkim opanowała do perfekcji złotą zasadę lewackiej retoryki, która pozwala jednym tchem i w jednym zdaniu wymieniać Amerykę i ZSRR w kontekście terroryzmu. Robi to tak wdzięcznie, lekko i od niechcenia, i z taką wprawą, że należy wykluczyć spontaniczność, a raczej podejrzewać żmudne ćwiczenia i długotrwałe szkolenie głosu.

Żeby nie być gołosłownym – wedle Żakowskiej to Amerykanie w dużej mierze stoją za tym, jaki jest dzisiejszy Iran, bo ten kraj kiedyś miał szanse na demokrację, ale Amerykanie obalili premiera Mossadeka w 1953 roku, gdyż bali się wpływu komunistów.  A ponieważ tako rzecze w swoich pismach na nowo odkryty moralny autorytet  Kapuściński, to dla pani Żakowskiej causa finita, nawet gdy dla Kapuścińskiego demokratyczny znaczy czerwony, co przytomnie zauważył inny gość w studio(chyba Waldemar Kuczyński ?!).

Pani Żakowska jednak tylko na moment straciła rezon i natychmiast zasugerowała, że w Iraku przez Amerykanów zginęło milion ludzi, w tym dziewięćdziesiąt procent cywilów, ale ani słowem nie napomknęła, kto ich zabił.  Dopiero zdegustowana oporem wobec swojej tezy, jako dowód na morderczą podłość Amerykanów podała fakt, że w Iraku tych zamachów przed amerykańską inwazją nie było.  Jakoś nie przyszedł jej do głowy analogiczny idiotyzm o wkroczeniu bohaterskiej armii radzieckiej do Afganistanu.

Każde dziecko w gimnazjum potrafi chyba wskazać na mapie Moskwę i Waszyngton, ale konia z rzędem temu, kto potrafi wskazać, gdzie odleciało i w jakich przestworzach przebywa lewactwo w swojej nienawiści do Ameryki.  Już nie pamiętam kto powiedział, czy napisał, że za rewolucyjnym szaleństwem skrajnej lewicy kryje się bolesny kompleks niższości wobec polityczno-ekonomicznego sukcesu Stanów Zjednoczonych.  Nie słyszałem do tej pory lepszego uzasadnienia bezmiaru podłości i bezczelności w sugerowaniu symetrii pomiędzy USA i ZSRR.

Inaczej po prostu nie da się tego wyjaśnić – odniosłem wrażenie, że Magdalenę Żakowską zwyczajnie fizycznie boli, że naród amerykański osiągnął niespotykaną w świecie skalę pomyślności i dobrobytu społeczeństwa nie odwołując się do jej ulubionej ideologii.

Sądzę, że wszystkie razem wzięte katastrofy, jakimi są rządy lewicy gdziekolwiek na świecie, tak nie bolą lewactwa, jak fakt, że czołowa światowa demokracja świetnie prosperuje właśnie dzięki ideologicznemu rozgromieniu instytucjonalnej lewicy.


 

http://www.tok.fm/TOKFM/0,88789.html

seaman
O mnie seaman

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (43)

Inne tematy w dziale Polityka