Jestem pewien, że gdyby świętej pamięci Prezydenta Lecha Kaczyńskiego ktoś za życia zagadnął, czy chciałby być pochowany na Wawelu, odpowiedziałby: A dlaczego nie w osobnej piramidzie obok Kopca Kościuszki ?! Jestem pewien, ponieważ wiem, że nieżyjący prezydent nie miał ani krzty megalomanii osobistej, zgoła przeciwnie – miał do siebie dystans.
W tym sensie widzę pewną rozbieżność pomiędzy wizerunkiem Mojego Prezydenta Lecha Kaczyńskiego i Pani Marii Kaczyńskiej, a monumentalną pomnikowością Wawelu dla Polaków. Z drugiej strony mam niezbitą pewność, że gdyby w podobnych okolicznościach miał być chowany jego brat, Lech Kaczyński zgodziłby się bez wahania na Wawel.
W tym kontekście - bliskości braci bliźniaków należy tę decyzję o pochówku pary prezydenckiej rozpatrywać, a także w kontekście woli Kościoła Katolickiego w osobie kardynała Dziwisza, który to życzenie wyraził i uzasadnił. Trzeci kontekst jest mój osobisty, gdyż ja najzwyczajniej uważam, że uzasadnienie Dziwisza nie tylko jest słuszne, ale też moje.
Prezydent Kaczyński był wybitnym patriotą, którego zasług dla Polski nie da się przecenić, a tragiczna śmierć na służbie państwa i w miejscu wręcz uświęconym dla Polaków, dodatkowo predestynuje go do tego miejsca wiecznego spoczynku. Nie znamy zresztą wszystkich konsekwencji i osiągnięć tej prezydentury, ja stanowczo podtrzymuję twierdzenie, że to będzie iskra...
Tym bardziej należy pamiętać, że kontrowersje wokół pochówku na Wawelu nie są w Polsce niczym nadzwyczajnym. Przypomnę, że z pochowaniem Piłsudskiego (który sam sobie zażyczył pochówku w tym miejscu!) też były wielkie problemy, a niektórzy co bardziej krewcy oficerowie, nawet się do szabel brali przeciwko arcybiskupowi i płazować chcieli...
Inną rzeczą jest wczorajsza wrzaskliwa demonstracja przeciwko prezydentowi na Wawelu przeprowadzona w czasie żałoby narodowej. Najłagodniejsze określenie zawdzięczam Krzysztofowi Leskiemu - to pomysł chory. Nie wiem, czy to prawda, że eurodeputowana Róża Thun była współorganizatorką tej hucpy, ale jeśli tak, to należy przypuszczać, że postradała zmysły.
Dzisiaj, czy to się komuś podoba, czy nie, fraza „Prezydent Polski Lech Kaczyński” brzmi dumnie, a najlepiej o tym świadczy reakcja świata. Na Wawel przybędą Obama, Sarkozy, Merkel, Miedwiediew, Rassmusen i wielu innych. Tak to już jest, że w historii ludzkości oraz poszczególnych narodów liczą się nie tylko czyny, ale również okoliczności, moment, miejsce. W tej konkretnej chwili świat patrzy na Polskę i przyłączam się do apelu Cezarego Krysztopy: Nie kłóćmy się o ten Wawel, proszę !
P.S. Na koniec coś dla koneserów medialnych osobliwości. Redakcja Gazety Wyborczej w tekście krytykującym decyzję o Wawelu jako miejscu pochówku prezydenta, uzasadniła swoją postawę takimi słowy : „Niestosowne jest wymaganie, by Lech Kaczyński po śmierci musiał sprostać sąsiedztwu Józefa Piłsudskiego, twórcy niepodległości Polski.”
Osobliwe w tym zdaniu jest to, że środowisko GW, o którym chyba można przypuszczać, że ma wielki wpływ na wczorajszych demonstrantów przeciwko Lechowi Kaczyńskiemu na Wawelu, przeciwstawia mu jego osobowościowy wzór, a jednocześnie swojego ideologicznego wroga. Czytajcie, czytajcie, bo już drugi raz nie przeczytacie w Gazecie Wyborczej, że Piłsudski był twórcą niepodległości Polski !
http://wyborcza.pl/1,86116,7769431,Pochopna_decyzja.html
Inne tematy w dziale Polityka