seaman seaman
753
BLOG

Czekając na Palikota

seaman seaman Polityka Obserwuj notkę 110

Po tragedii w Smoleńsku trudno znaleźć bardziej miarodajne odniesienie do obecnej sytuacji politycznej w naszym kraju niż milczenie posła Janusza Palikota.  Wczoraj minęły dwa tygodnie od katastrofy prezydenckiego samolotu i w tym czasie ulubieniec salonu ani razu nie dał głosu, co jest niespotykanym ewenementem w jego poselskiej karierze, a trzeba zauważyć, że nie milczał nawet wtedy, gdy zabraniano mu paplania byle czego partyjnym nakazem w czasie prawyborów.

Jeszcze bardziej znamienny jest fakt, że nikt na oficjalnych łamach prorządowych mediów nie usiłuje się dopytać o tę dziwną absencję ani dochodzić, kto go zakneblował.  Jan Maria Rokita w niedawnym wywiadzie dla tefauenu opowiadał o kampanii prowadzonej przeciwko Lechowi Kaczyńskiemu w tej przerwanej kadencji. Był obiektem wyjątkowej, jak na głowę państwa kampanii, jakiej nie znaliśmy od czasów endeckiej kampanii wobec Gabriela Narutowicza.  To są mocne słowa, ale jeszcze mocniejsze padają z ust Rokity za chwilę: Ta kampania miała swoją niezwykłą i niesłychanie charakterystyczną twarz – twarz nihilisty z Biłgoraja.

Te słowa o niesłychanie charakterystycznej twarzy są kluczem do zrozumienia, dlaczego przychylne dla rządu media nie dopominają się o nihilistę z Biłgoraja, a sam premier trzyma go twardo pod kamieniem i nie puszcza na światło dzienne.  Ten narodowy szloch po śmierci Lecha Kaczyńskiego, która tak wstrząsnęła ludźmi i uświadomiła im nagle, jak bardzo zakłamany obraz prezydenta był im prezentowany, mógłby się powtórzyć, gdyby na scenę ponownie wkroczył wesoły koleś w swojej różowej koszuli.

Gdyby tak się stało przed wyborami, gdyby ludzie zobaczyli tę niesłychanie charakterystyczną twarz, to marszałek Komorowski może od razu zwijać swoje sztaby i pakować manatki, bo w Pałacu nie miałby co szukać. Proszę zauważyć, jak karkołomnych wyczynów dokonuje choćby Gazeta Wyborcza, żeby zdeprecjonować zmarłego tragicznie prezydenta, a jednak największy medialny atut, nihilista z Biłgoraja tkwi ciągle pod swoim głazem i ani myśli wypełznąć. I nikt się o niego dopomina.  Powód jest łatwo domyślny i stanowi tajemnicę poliszynela.  Ludzie, którzy go jeszcze przed kilkunastoma dniami hołubili, zapraszali, promowali i wysławiali jego inteligencję pod niebiosa – jak choćby Monika Olejnik czy Janina Paradowska – jakby zapomnieli o swoim niegdysiejszym faworycie: kamień w wodę, można powiedzieć. 

A przecież publikuje się bez najmniejszej żenady artykuły wspominające sławetną podróż prezydenta do Gruzji, sugerujące naciski na pilota; usiłuje się kneblować każdego, komu przyjdzie na myśl zamach.  Dochodzi do groteskowych sprzeczności w tym samym towarzystwie – o możliwości zamachu rzekomo nie wolno wspominać bez dowodów do chwili zakończenia śledztwa, natomiast bez komentarza zostawia się słowa byłego premiera Millera, który z góry przesądził winę i żałuje, że pilot nie odmówił lądowania na lotnisku w Smoleńsku w sytuacji, gdy absolutnie nie powinien tam lądować.

I w takim momencie, gdy larum grają Nałęcz na spółkę z Milewicz, IV RP ante portas, Kaczyński chce dawać świadectwo, PiS-owi rośnie, Platformie spada - i w takiej sytuacji ma zabraknąć  wypróbowanego cyngla ?  Otóż tak, jeśli ktoś może na nasz naród podziałać, jak przysłowiowa czerwona płachta na byka, to jest tym kimś właśnie nihilista z Biłgoraja.

Dlatego jego ewentualne pojawienie się lub dalsze niepojawianie się, tak dużo mówi, co w trawie piszczy i kto jest na wierzchu, a kto się nadal kotłuje pod dywanem.  Co tu dużo mówić, skoro na socjologów liczyć nie możemy, sondaże są zamawiane pod określoną tezę lub rezultat, to Palikot jest barometrem rozwoju sytuacji. Gdy pojawią się oficjalne medialne naciski na Tuska, żeby reanimować typa, można przypuszczać, że na Czerskiej ogłosili alarm czerwony, wszystkie ręce na pokład.

Ale premier musi czekać na lepsze czasy, a konkretnie na lepsze sondaże, a czasu nie ma.  Wygląda na to, ze Palikot niepotrzebnie się naczytał Gombrowicza, powinien był studiować raczej Biblię – kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie.  Nihilista z Biłgoraja ginie od gęby, którą wojował i którą własnoręcznie, z dużym własnym staraniem sobie przyprawił.  Ten paradoks jest iście metafizyczny.

Problem w tym, że pogoda dla Palikota może nie nadejść przed wyborami, a wszystko wskazuje, że już wcale nie przyjdzie. Jest duże prawdopodobieństwo, że skończy się jak w sztuce Beckett`a – Platforma nie doczeka się swojego Godota.


 

http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,7803834,Miller__Trzeba_zadac_pytanie__kto_personalnie_ponosi.html

http://wyborcza.pl/1,90913,7805039,Z_ziemi_smolenskiej_do_Polski.html

seaman
O mnie seaman

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (110)

Inne tematy w dziale Polityka