seaman seaman
73
BLOG

Krokodyle ponad podziałami

seaman seaman Polityka Obserwuj notkę 67

Gazeta Wyborcza gorąco apeluje, żeby wybory prezydenckie nie stały się kampanią podziałów („Niech to nie będzie kampania podziałów”), a jednocześnie, tym samym tchem wyraża zaniepokojenie, że Jarosław Kaczyński „przemówił w imieniu wszystkich ofiar katastrofy”.  Dosłownie, nie zmieniam nawet kropki w cytatach. I ten fakt, że prezes PiS-u nie podzielił ofiar na nasze i wasze, ma być według redaktora Kurskiego potwierdzeniem jego obaw, że kandydat PiS chce dzielić Polaków.

Wyobraźmy sobie wobec tego, co mógłby napisać Kurski, gdyby Kaczyński podkreślił różnice między ofiarami albo dobitnie dał do zrozumienia, że mówi w imieniu jedynie niektórych ofiar.  Zachowując proporcje obu tych wariantów wypowiedzi prezesa PiS, zostałby on niechybnie posądzony przez redaktora Gazety Wyborczej co najmniej o podżeganie do wojny domowej.  Ten intelektualny harmider w głowie jednego z szefów GW świadczy najlepiej o frustracji i konfuzji środowiska wobec faktu kandydowania Jarosława Kaczyńskiego na prezydenta.

Jest to również przyczynek do przemyślenia dla tych osób, które uważają, że w przypadku prezesa PiS, to właśnie ton i agresywność jego wypowiedzi są nie do przyjęcia i najwięcej mu szkodzą, bardziej nawet niż wrogie mu media oraz politycy.  Z tekstu Kurskiego, z jego ducha, wynika jasno moim zdaniem, że samo istnienie Kaczyńskiego w polityce jest szkodliwe i takie jest przekonanie pewnych środowisk.  Czy kandydat PiS będzie milczał, czy mówił, a także bez względu na to, co będzie mówił i jakby wymownie nie milczał, to jakiś redaktor Kurski zawsze będzie się niepokoił i wyrażał obawę o podziały w społeczeństwie.

Jedynym plusem, a zarazem nauką z tej sytuacji jest spostrzeżenie, że gdy Kaczyński staje się powściągliwy i małomówny, to żurnaliści z prorządowych mediów zmuszeni są pisać ewidentne bzdury, żeby podtrzymać linię redakcji.  I to jest godne zapamiętania na najbliższą przyszłość, a tę wypełni kampania prezydencka.

Innym przykładem szczerych chęci Gazety Wyborczej trwania ponad podziałami jest artykuł Agaty Nowakowskiej, która nigdy nie zmarnuje okazji, żeby siedzieć głośno, gdy chodzi o Kaczyńskich.  Według niej prezydent Lech Kaczyński był przez media oceniany jak każdy polityk i nie do obrony jest teza, że to media traktowały go surowo, wyszydzały i ośmieszały, a naród swoje wiedział. Bo prezydent miał bardzo duży elektorat negatywny. 

 W przypadku takiego postawienia sprawy, a jest to moim zdaniem przypadek kliniczny, należy zadać pytanie następujące: skoro tak było, to skąd my Polacy dowiadywaliśmy się jeszcze niedawno, że prezydent Lech Kaczyński jest chamem, pijakiem, durniem, kartoflem, postacią jak ze Shreka, małym człowiekiem, zawistnikiem i kim tam jeszcze ?  Z jakich źródeł czerpaliśmy takie informacje, skoro media go traktowały rzekomo normalnie ?  Z drugiej strony, ale z tego samego grona przeciwników politycznych zmarłego prezydenta, mamy głos Jana Marii Rokity, że Lech Kaczyński był obiektem wyjątkowej, jak na głowę państwa kampanii, jakiej nie znaliśmy od czasów endeckiej kampanii wobec Gabriela Narutowicza.

Wobec takiej rozbieżności ocen – opiniotwórczej publicystki oraz wybitnego polityka – narzuca się podejrzenie, że ktoś postradał zmysły albo zwyczajnie wciska nam ciemnotę ponad podziałami.  Mając jednak na uwadze powszechną w narodzie znajomość epitetów, jakimi obrzucano Lecha Kaczyńskiego, należałoby chyba założyć, że Agata Nowakowska ma słaby kontakt z rzeczywistością w naszym kraju, co z kolei jest trudne do uwierzenia.

Jednak skądinąd wie, że w starciu na programy modernizacji PiS nie miał i nie ma szans, ale już na wszelki wypadek nie pisze, co Platforma zmodernizowała w Polsce przez dwa i pół roku rządzenia.  Postawę ponad podziałami w rozumieniu Gazety Wyborczej najtrafniej charakteryzuje końcowe zdanie z tekstu Nowakowskiej : I nawet postawienie Joanny Kluzik - Rostkowskiej, PiS-owskiej liberałki i ekspertki od spraw społecznych, na czele sztabu wyborczego kandydata Kaczyńskiego nic tu nie zmieni.

Trzeba przyznać, że w odróżnieniu od mdłego apelu Kurskiego, to jest dość czytelna deklaracja intencji – chcemy być ponad podziałami, ale racja musi być po naszej stronie. Jako żywo, ta narracja do złudzenia przypomina sławny greps babci Pawlakowej z obrazu „Sami swoi”.

Jednak kiedy czytam tę frazę Nowakowskiej z Gazety Wyborczej, która oznajmia w gruncie rzeczy, że cokolwiek zrobi PiS, to opinii jej środowiska i tak nie zmieni, to przypomina mi się film przyrodniczy z Afryki.  Olbrzymie stado antylop przechodzi przez rzekę, gdzie na łatwą zdobycz już czyhają krokodyle. Wyobrażam sobie właśnie, że te drapieżne stworzenia są przeciwko podziałom między antylopami i bardzo pragną, żeby te przeprawiały się przez głęboką wodę w jednym miejscu i całym stadem.

http://wyborcza.pl/1,86116,7817842,Niech_to_nie_bedzie_kampania_podzialow_.html

http://wyborcza.pl/1,86116,7815577,Smolensk_zamiast__ukladu_.html

http://wyborcza.pl/1,86116,7817641,Tusk_ma_krew_na_rekach.html

seaman
O mnie seaman

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (67)

Inne tematy w dziale Polityka