seaman seaman
127
BLOG

Nasz dom Polska vs salon III RP

seaman seaman Polityka Obserwuj notkę 64

Okazuje się, że Jarosław Kaczyński nawet wówczas, gdy pogrąża swoją kandydaturę oraz partię i zmierza ku klęsce wyborczej, też robi źle i jest krytykowany przez swoich wrogów.  Według nich bowiem, dotychczasowa kampania PiS jest to sztampa, przewidywalność, brak pomysłu, oryginalności oraz ersatz, czyli sztuczny miód - po prostu gorzej być nie może.

Niby wygląda, że dla adwersarzy PiS taka niemrawość to powinna być sama słoneczna radość i szczęście, tymczasem jesteśmy świadkami jakiegoś groteskowego paradoksu - jest dokładnie odwrotnie i głoszą oni, że w ten sposób kandydat PiS wyborów nie wygra i z niecierpliwością oczekują kampanii „z prawdziwego zdarzenia”.  Mam na myśli te głosy, które domagają się intensywnego udziału JK w kampanii wyborczej, gdyż rzekomo dopiero wtedy ich głód demokracji zostanie zaspokojony.  Osoby te czują się poszkodowane brakiem JK w bieżącej batalii, mimo że jednocześnie w najbardziej stanowczy sposób sprzeciwiają się jego obecności w polityce i deklarują głosowanie przeciwko niemu na dowolnego innego kandydata.

Zupełnie nie wiem, jak mam to sobie wytłumaczyć, ponieważ osobiście raczej nie mam uczucia dyskomfortu, gdy sprawy toczą się pomyślnie dla mojego faworyta w polityce.  W związku z tym zastanawiam się, czy ja czegoś nie straciłem w procesie dojrzewania emocjonalnego: być może jest jakaś emocja pozytywna a rebours ( coś na przeciwieństwo schadenfreude), która nie pozwala się człowiekowi cieszyć, nawet gdy w jego mniemaniu rzeczy idą ku lepszemu.  Owszem, dopuszczam możliwość, że jest jakaś inna przyczyna tego dziwnego zachowania przeciwników PiS, ale nie jestem w stanie nic racjonalnego na ten temat wykoncypować, a nie będę przecież tu uprawiał teorii spiskowych...

Nie mogę natomiast zmarnować okazji do komentarza wobec wczorajszego zdarzenia, a mianowicie drastycznej i wręcz brutalnej przewagi partii Jarosława Kaczyńskiego, która zebrała więcej deklaracji poparcia dla swojego kandydata niż wszyscy pozostali kandydaci razem wzięci.  Z tego zdarzenia wyciągam jeden fundamentalny wniosek( poza wnioskiem oczywistym o beznadziejnej wiarygodności sondaży ), że ostatecznie upadła hipoteza salonu, zresztą zgrabna skądinąd, że niedawne manifestacje żalu po Lechu Kaczyńskim na Krakowskim Przedmieściu, na uroczystościach pogrzebowych w Krakowie i całym kraju, to były po prostu demonstracje szacunku do urzędu i wyrażały w większości tylko propaństwowy instynkt Polaków.

Powiedzmy sobie szczerze, ta nieprawdziwa narracja właśnie wzięła w łeb i tej teoryjki już nie usłyszymy w postępowych mediach i salonach politycznych.  Nie chcę przez to powiedzieć, że wszyscy żegnający prezydenta Kaczyńskiego w tamtych gigantycznych kolejkach i zgromadzeniach, to zwolennicy PiS, w żadnym wypadku.  Jestem jednak mocno przeświadczony, że znaczna większość zademonstrowała tam swój sprzeciw wobec tak zwanej michnikowszczyzny  (w rozumieniu Rafała Ziemkiewicza, którego opis zjawiska pod tym samym tytułem jest znany).

Dosłownie rzecz biorąc, to była manifestacja protestu przeciwko zakłamaniu wizerunku zmarłego prezydenta w brutalny, a nawet obsceniczny sposób, który uosabia nihilista z Biłgoraja, a który otrzymał co najmniej życzliwe, a często entuzjastyczne poparcie od tego właśnie środowiska.  W praktyce oznaczało to zajęcie stanowiska przez społeczeństwo wobec ordynarnego procederu Palikota, Bartoszewskiego, Niesiołowskiego, Komorowskiego, Nowaka czy Sikorskiego, żeby wymienić tylko najbardziej „zasłużonych” w kampanii nienawiści.

Tutaj nie ma co tłumaczyć ani uzasadniać - jak był traktowany zmarły tragicznie prezydent, każdy widział i pamięta.  Ludzie też pamiętają i ta ich opinia przekłada się właśnie na horrendalną ilość zebranych przez JK podpisów.  A jest to przełożenie bezpośrednie, co oznacza, iż Jarosław Kaczyński ponownie stał się dla ludzi uosobieniem i twarzą walki przeciwko zakłamaniu rzeczywistości przez elity III RP.

To dlatego Bartoszewski wczoraj musiał (tak, musiał !) się tłumaczyć w Gazecie Wyborczej z frazy użytej przezeń w wywiadzie dla zagranicznego dziennika; z tego powodu milczy Palikot i miota się Niesiołowski; to jest przyczyną nadzwyczajnej powściągliwości Tuska.  Podpisując się tak licznie pod kandydaturą JK, ludzie wskazali też środowisko, którego obecnym faworytem jest partia Donalda Tuska, a które za fałszowanie obrazu rzeczywistości jest odpowiedzialne.  Gdzieś tam w zakamarkach zbiorowego umysłu błysnęła zapewne też myśl, że Platforma Obywatelska to opakowanie zastępcze, konik na biegunach, wyrób czekoladopodobny.

Gdyby to ująć metaforycznie: Polacy podczas kwietniowej żałoby narodowej uświadomili sobie, że ktoś obcy zaczyna nam się rządzić w naszym domu, że to nie jest nasz język ani sposób bycia, ani obyczaj.  Oczywiście pisząc obcy, mam na myśli tradycję, poczucie wspólnoty, religię i kulturę, a nie odmienność poglądów czy pochodzenie.  Okazuje się, że Polacy w swoim domu nie akceptują polityki totalnej, nieliczącej się ze zwyczajną ludzką wrażliwością i brakiem wszelkich reguł.

Można powiedzieć, że w ten sposób ludzie skrócili niektórym politykom linie frontu, wytyczyli całkiem nowe pole walki.  Nie wiadomo na jak długo to wystarczy, ale już teraz dla jednych takie postawienie sprawy oznacza wypadnięcie z gry, a dla innych nowe rozdanie.

Nigdy jeszcze tak wielu nie żałowało tak bardzo, że kiedyś nie zachowali ludzkiej przyzwoitości. I tego już nie zmieni żaden sondaż na tysiącosobowej próbie autorytetów moralnych.

http://wyborcza.pl/1,75248,7851338,Bartoszewski__Uzylem__nekrofilii__jako_metafory__a.html

seaman
O mnie seaman

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (64)

Inne tematy w dziale Polityka