Czy Sławomir Nowak, szef sztabu wyborczego kandydata Platformy Obywatelskiej, a także sam kandydat na prezydenta, uprawiają nekrofilię ? Tak by wypadało powiedzieć, jeśli przyjąć za prawdziwą definicję tego procederu, wyartykułowaną parę dni temu przez innego funkcjonariusza rządu Donalda Tuska, czyli Władysława Bartoszewskiego. Orzekł on autorytatywnie, że uprawiają nekrofilię ci, którzy w polityce powołują się na posłanie zza grobu.
Tymczasem Nowak, nie bacząc na interpretację autorytetu moralnego III RP, całkiem beztrosko stwierdził wczoraj, że marszałek Komorowski wypełnia w Moskwie wolę zmarłego prezydenta. Niestety, nie wiemy na pewno, czy Komorowski świadomie i z premedytacją wypełnia tę wolę, bo jeśli tak, to jego też można uznać za politycznego nekrofila. Ba, z marszałkiem jest jeszcze gorzej, bo on z kolei wyraził dodatkowo opinię, że zmarły tragicznie prezydent niewątpliwie był bardzo uwikłany w lojalność wobec własnego brata.
To by znaczyło ni mniej ni więcej, że Komorowski w Moskwie wypełniał wolę Jarosława Kaczyńskiego, czyli swojego własnego rywala w walce o prezydenturę: zatem nie dość, że ciąży na nim zarzut nekrofilii, to jeszcze jest pośrednio lojalny wobec wroga publicznego numer jeden III RP.
Pomyśleć, ileż to zamieszania w polityce może narobić chorobliwie zacietrzewiony starszy człowiek, zwłaszcza gdy mu się przyzna dożywotni mandat moralny. Gdyby bowiem Bartoszewski był jednym z wielu polityków Platformy, jego głupstwa nie miałyby takiej wagi, jednakże Donald Tusk zapragnął mieć w rządzie autorytet moralny i teraz ma do wyboru trzy mało ponętne opcje : udawać, że nic nie wie; zdeprecjonować autorytet; albo uznać Nowaka i Komorowskiego za nekrofilów. Sytuacja jest naprawdę nie do pozazdroszczenia, bo nawet Gazeta Wyborcza, która ma duży udział w autorytecie Bartoszewskiego, zdecydowała się go przesłuchać na okoliczność nekrofilii. Jeśli chodzi o Tuska, to chyba wybrał swoją ulubioną opcję – nic nie widziałem, nic nie słyszałem.
W moim osobistym odczuciu Bartoszewskiego przebija jednak inny polityk Platformy, a mianowicie Kazimierz Kutz, który podobno lubi rzucić grubym słowem i sprośnym kawałem, a w związku z tym w kręgach michnikowszczyzny uważany jest za wyrafinowanego estetę, króla życia i w ogóle za arbitra stylu. O ile bowiem Bartoszewskiego cechuje niepohamowana szewska pasja, gdy spotka się z jakimkolwiek sprzeciwem wobec własnej osoby czy poglądów, to znany reżyser fascynuje kompletnym odklejeniem od rzeczywistości, od ludzi, wśród których przecież w końcu żyje, żeby już nie wspominać o narodzie.
Ostatnio wściekle się obruszył na żałobę noszoną przez ludzi po ofiarach katastrofy pod Katyniem – kandydat na prezydenta w czerniach, pani też jest cała w żałobie, to ja myślałem, że jestem w mauzoleum Lenina. Takie dictum usłyszała posłanka Elżbieta Jakubiak od senatora Kutza, który zadziwił tym nawet dziennikarza z tefauenu, a w przypadku takiego postępowego rozmówcy to jest naprawdę rzadkość w tej stacji. Znamienna jest reakcja Kutza, któremu żałoba kojarzy się z mauzoleum Lenina. Takie skojarzenia ma człowiek, który osiem dziesiątków lat żyje wśród nas, w naszym kraju, w dodatku cały czas miał pełną swobodę ruchów, nikt go w ciemnicy nie trzymał. I kiedy widzi kobietę w czerni, to ma wrażenie, że jest w mauzoleum Lenina.
Powtarzam tę jego frazę, bo poza prymitywnym kontekstem i skojarzeniem, pokazuje ona, co dla Kutza znaczy tolerancja. Zapewne, gdyby go zapytać wprost (ale chyba także Bartoszewskiego), co sądzi o tolerancji, dałby się posiekać, że jest wyznawcą i zwolennikiem w każdym wymiarze. Tymczasem, ponieważ żałoba jest dla jego ugrupowania politycznego niewygodna ze względu na kampanię wyborczą, deprecjonuje intencje milionów ludzi, którzy tę żałobę traktują poważnie.
Ale nawet ten kompletny brak empatii i tolerancji jeszcze nie jest najbardziej symptomatyczny w przypadku Kutza: w polityce nie takie rzeczy widzieliśmy i można by przejść nad wybrykiem senatora Platformy do porządku dziennego. Najbardziej charakterystyczne jest, że on sobie nie zdaje sprawy, jakie wrażenie oraz konsekwencje dla niego – ale również, a może przede wszystkim, dla jego partii – może wywołać taka postawa wobec rozmówczyni-kobiety, wobec ludzkiego żalu, którym przecież jest żałoba, a także wobec tradycji narodu, który tu żyje.
Taka dezynwoltura świadczy o odklejeniu od rzeczywistości społecznej, politycznej i takiej czysto ludzkiej, w której wszyscy jesteśmy obecni. Wygląda na to, że Kutz żyje w innym wymiarze, ale nie potrafię powiedzieć na pewno w jakim, ani czym to odklejenie jest spowodowane.
http://wyborcza.pl/1,75248,7851338,Bartoszewski__Uzylem__nekrofilii__jako_metafory__a.html
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,7858810,Jakubiak_w_Radiu_ZET__Dzis_Rosjanie_dyktuja_nam_to.html
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,7857967,Wybory_2010__Komorowski__Lech_Kaczynski_byl_uwiklany.html
Inne tematy w dziale Polityka