Znawcy i specjaliści od czytania z ludzkiej fizjonomii dopatrzyli się oznak cierpienia na obliczu premiera podczas wczorajszej imprezy w Łazienkach. W kwestii tych przeżyć Donalda Tuska moja mowa będzie krótka: nikt nie ma prawa się temu dziwić, a ja nawet przez chwilę premiera pożałowałem – ludzka rzecz w końcu, proszę mnie nie ganić za moment słabości.
Dramatyczną niezborność kampanii Bronisława Komorowskiego oddają słowa najbardziej chyba dostojnego członka jego komitetu poparcia: Zupełnie obcy ludzie różnych narodowości przychodzą do mnie i mówią: "Drogi panie Bartoszewski, ale ten Komorowski to będzie wybrany" - opowiadał Bartoszewski. Nie wiem, może ja mam uczulenie na egzaltację i niezręczność sformułowań, ale to jest po prostu tak naciągane, natrętne i głupie, że wierzyć się nie chce.
Ja to zacytowałem jednak z "Rzepy", poważnej w końcu gazety i jeśli to jest prawda, to pamiętając o pozycji Bartoszewskiego w Polsce (dawno temu słusznie osiągniętej, ale z tamtej formy pozostały tylko mgliste wspomnienia), trzeba powiedzieć, że ten człowiek ośmiesza nas w sensie merytorycznym. Nie za granicą, ale w naszym własnym kraju ośmiesza nas, obywateli tego kraju – a to z tego powodu, że jest uważany za intelektualistę i autorytet. Jeśli on w obecnej kondycji psychofizycznej piastuje tak wybitną pozycję w rządzie, polityce, społeczeństwie i życiu intelektualnym, to znaczy, że jesteśmy narodem pariasów bez szans na doścignięcie świata zachodniego. Tak wynika z prostego odniesienia proporcji obecnego statusu delikwenta do aktualnych możliwości intelektualnych. A on jest promowany w postępowych mediach jako elita III RP.
Trzeba obiektywnie przyznać, że we współzawodnictwie na mocno sponiewierane intelekty oraz słomiane autorytety nie ustępuje mu ani na milimetr Andrzej Wajda, który ogłosił wojnę domową o żyrandol oraz bez ogródek wymienił sojuszników medialnych Platformy Obywatelskiej. Ta niedźwiedzia przysługa spowodowała, że w innym świetle należy patrzeć na dotację miasta stołecznego Warszawy na budowę stadionu – chyba, że się TVN odetnie od sędziwego autorytetu.
Ale tak jasno jeszcze nikt nie postawił sprawy i trudniej już będzie zaprzyjaźnionym z PO mediom tokować, że są bezstronne, skoro sam mistrz przywołał ich do tablicy. Znany reżyser na zawołanie – czy to mediów, czy to partii – występuje, podpisuje, deklaruje, popiera i protestuje, jak nie przymierzając jakiś aktywista dawnej przewodniej siły narodu. Wczoraj mocno koloryzował także o rzekomym ubolewaniu biskupa Ryczana, że nie uległ katastrofie samolot, którym leciał Tusk 7 kwietnia.
Moim zdaniem znany reżyser ciągle odreagowuje traumę z 1981 roku, kiedy to komuna go nie raczyła internować i to nim tak wstrząsnęło, że przeżywa do tej pory. Wszystkie autorytety poszły siedzieć, tylko on został na swobodzie, a to jest taki typ, że nie może znieść najmniejszego podważenia własnego mitu o sobie. Jeden z kolegów, konkretnie Zebe, zamieścił na swoim blogu zdjęcie Wajdy wrzeszczącego coś wniebogłosy wczoraj w Łazienkach - wygląda, jak wypisz wymaluj, gość honorowy na sabacie czarownic. Najtrafniejszy komentarz do tej fotografii dała córeczka blogera Kisiela: „Moja córeczka, gdy zobaczyła to zdjęcia, zawołała: o matko!” Nic dodać, nic ująć, link pod tekstem.
W popełnianiu kolejnych gaf i nietaktów nie daje się za bardzo wyprzedzić również sam kandydat Platformy. Bronisław Komorowski raz po raz strzela sobie w stopę (wyobraźcie sobie, co się dzieje na polowaniach z jego udziałem!), co jest miłe mojemu sercu - zwolennika JK , ale tylko z jednej strony. Z drugiej strony bowiem jest dość przerażająca refleksja, że człowiek, który z Wikipedii dowiaduje się, czym jest Rada Bezpieczeństwa Narodowego, ma ogromne szanse zostać prezydentem.
Wczoraj komplementując premiera za hojność, jednocześnie wytknął skąpstwo mieszkańcom Krakowa i Poznania; przedwczoraj klapa ze stroną internetową, a swoje przemówienia duka z intonacją, jak nie przymierzając, Olejniczak po angielsku. Każda jego wypowiedź lub inicjatywa to medialna plajta.
W związku z tym mam skromny apel do premiera, który zresztą może posłużyć komuś jako hasło wyborcze: Donaldzie, nie męcz człowieka - kup mu żyrandol !
P.S. Moja działalność blogerska może ulec poważnemu osłabieniu w ciągu kilku najbliższych tygodni , gdyż jutro wyjeżdżam, w dodatku na tereny obecnie zagrożone powodzią:)))
http://andromeda.salon24.pl/182751,przegrali-wszystko-z-dniem-dzisiejszym
http://www.rp.pl/artykul/480543_Komitet_wyborczy_kandydata_Platformy.html
Inne tematy w dziale Polityka