seaman seaman
143
BLOG

W jakiej Polsce nie chcę żyć ?

seaman seaman Polityka Obserwuj notkę 121

Przede wszystkim, po pierwsze, po drugie i po każde następne: nie chcę żyć w kraju, gdzie społeczeństwo jest podzielone według schematu orwellowskiego, czyli na równych i równiejszych. Nie oznacza to wcale , że jestem wrogiem podziału w ogóle i z zasady.

Jestem natomiast przeciwko podziałom sztucznym, narzuconym i niemerytorycznym. Podziały według opinii, poglądów oraz przekonań religijnych czy ideowych nie są same w sobie czymś złym. Społeczeństwo to nie jest radio tok.fm - musimy się różnić, dzielić oraz sprzeczać, inaczej w najlepszym wypadku umrzemy z nudów, a w najgorszym zastygniemy w niemocy i stagnacji.

Nie mam nic przeciwko temu, że ktoś jest ode mnie zdolniejszy, mądrzejszy, odważniejszy oraz bardziej pracowity i dzięki temu góruje nade mną pozycją społeczną, zawodową, materialną i każdą inną. Jest to gradacja naturalna i stara jak ludzkość, a w związku z tym nie podlega dyskusji. Decyduje natura i charakter, którym dajemy wsparcie osobiste, stosownie do naszych możliwości oraz chęci. Są oczywiście jednostki i grupy, których możliwości są w sposób obiektywny ograniczone przez zły los lub okoliczności albo czyjeś złe intencje - tym staramy się powetować ułomność lub niesprawiedliwość. I to jest dobre.

Jednak istnieją także osoby i całe środowiska, które próbują obejść te reguły i osiągnąć pozycję górującą nad innymi wbrew tym naturalnym kryteriom. Taką sytuację obserwujemy w Polsce obecnie - w Polsce, czyli III RP, gdzie mamy w tej chwili do czynienia ze zjawiskiem uzurpacji wyjątkowego statusu przez jedno środowisko.

To środowisko - zwane salonem, michnikowszczyzną, bądź jeszcze dziwaczniej: elitą III RP - usiłuje stworzyć nowy rodzaj elitarności, który ma być rezultatem samej przynależności. Przynależność ma być jedynym kryterium, przepustką oraz certyfikatem nowej elity. Oczywiście, ta przynależność jest reglamentowana oraz  obwarunkowana wyznawaniem jedynie słusznych poglądów środowiska. Koło się zamyka - jestem elitą, bo należę do elity. 

Przynależność ma być dożywotnia, niepodważalna i nieweryfikowalna bez względu na zaszłości oraz przyszłości. Lojalność zastępuje moralność, a nawet ją unieważnia. Lojalny członek tej elity może wszystko i wszystko będzie mu wybaczone. W tym układzie nie ma bowiem grzechu ani zbrodni ani kary. Można zaprzeczyć wszystkim prawom i obyczajom, znieważyć i podeptać ludzki i boskie reguły - gdy ktoś wyrazi sprzeciw, zostanie zaliczony do bydła albo trafi do mauzelum Lenina.

Jest rzeczą dość oczywistą, że wejście w taki układ, konfigurację społeczno-towarzyską, w taką hybrydę zachłanności i pychy,  musi wynikać z wielkiego strachu. To jest strach podobny do lęku hochsztaplera, że ktoś mu sprawdzi papiery. Dokładnie tak dzieje się teraz w Polsce, w której ta elita ciężko przestraszonych walczy o przetrwanie. 

Wszystkie te brutalne, obcesowe i histeryczne wystąpienia Kutza, Bartoszewskiego i Wajdy to objawy strachu przed ludźmi. Zwyczajnymi ludźmi, którzy wyznają proste zasady, oddzielają dobro od zła, żądają kary i nagrody, współczują, żałują za grzechy, oceniają, porównują i rozróżniają prawdę od kłamstwa.

Zaryzykuję stwierdzenie, że od czasu rozbiorów, od pamiętnej insurekcji i konfederacji, nie było w elitach naszego państwa takiego strachu przed społeczeństwem, jaki prezentują obecne elity III RP.  Stworzone na zasadzie samonominacji, autokreacji, autoreklamy, bez serc i bez ducha - faktycznie mają czego się bać. 

Wszystkie epitety, jakie od nich usłyszeliśmy: bydło, ciemnogród, mohery, oszołomy, karły moralne, watahy - to wszystko emanacja ich strachu przed społeczeństwem.  Nie łudźmy się, oni nigdy nie pozwolą po dobroci, żeby ich oceniać lub weryfikować, nigdy też nam nie wybaczą, że chcemy ich traktować jak samych siebie traktujemy, czyli jak zwykłych ludzi.

Z całym poszanowaniem proporcji oraz okoliczności, a także abstrahując od od historycznego kontekstu - obecne aspiracje środowiska zwanego salonem przywodzą na myśl znany skądinąd syndrom ubermensch`a.

Ja w takiej Polsce nie chcę żyć; przeciwko takiej Polsce występowali bracia Kaczyńscy; na taką Polskę nie godzi się Jarosław Kaczyński. Dlatego nie mam żadnych wątpliwości w kwestii oddania głosu w najbliższych wyborach, nie potrzebuję czasu do namysłu ani chwili na przemyślenie decyzji. Ja już wiem, że w tej sytuacji jedynym wyjściem dla mnie jest głosowanie na JK.

 

seaman
O mnie seaman

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (121)

Inne tematy w dziale Polityka