...w sukurs bieży sprytny Donek. Proszę mi wybaczyć tę szczyptę poezji na samym początku, ale przecież wiemy, że są w życiu kwestie, które potrafi oddać jedynie natchniona strofa. Zresztą ja proszę o wybaczenie tylko pisowców - zwolennicy marszałka niechybnie poznają, że naśladuję styl i głębię utworu, którym Bronisław Komorowski uświetnił ucztę u Palikota. Gdzieś miałem link, ale się zapodział, kto ciekawy, to sobie znajdzie.
W ogólności chodzi mi o to, że jak donosi „Polska The Times”, Platforma doszła do wniosku, że na Jarosława Kaczyńskiego potrzebny jest zawodnik wagi nieporównanie cięższej niż marszałek i to może być jedynie Donald Tusk. Oznacza to, że w łeb wzięły wszystkie strategie, taktyki wyborcze oraz wymyślne wizerunki Komorowskiego skonstruowane przez spółkę autorską Kidawa Błońska-Nowak Sławomir. Ten ostatni podobno mocno oberwał od premiera i to by wyjaśniało, dlaczego zaczął wczoraj wysławiać solidarność społeczną.
Przede wszystkim niewypałem okazała się agresywna retoryka antypisowska według wzoru Bartoszewskiego, Nowaka i Niesiołowskiego, wspomagana potężnie ze świątyni Antypisa na Czerskiej. To Platforma wyszła na pieniaczy, oszczerców i karczemnych awanturników. Nawet tak skuteczny niegdyś Palikot, wobec niewzruszonego spokoju i postawy JK na wiecu w Lublinie, wypadł na podobieństwo napitego furmana.
Zawiodła kompletnie maska marszałka jako męża stanu – wobec niezliczonych głupstw, jakie palnął w bardzo merytorycznych kwestiach. Nie przyniósł punktów procentowych wizerunek setnego chłopa i czerstwego gajowego, który i babę uszczypnie, i kielicha rąbnie, a i w mordę da, gdy zajdzie okoliczność. Wrodzone sztywniactwo oraz nieporadność językowa zepsuły obraz współczującego przywódcy na wałach przeciwpowodziowych.
Gra trumną Barbary Blidy też nie przyniosła Bronisławowi Komorowskiemu spodziewanego zwycięstwa w pierwszej turze. Nawet umizgi do Cimoszewicza i Belki okazały się nic niewarte w procentach poparcia, a wcześniejsze wyzwiska pod adresem Napieralskiego oraz SLD raczej pogrzebały nadzieję na przepływ tego elektoratu. A dodatkowy problem jeszcze w tym, że gdy Napieralski nie poprze żadnego z kandydatów, to przecież tym samym zrównuje w oczach swoich wyborców Komorowskiego z Kaczyńskim, to byłaby wręcz zachęta dla nich, żeby zostać w domu w drugiej turze. Dla Platformy, której szkodzi taka absencja, jest to fatalny prognostyk.
Ostatnią nadzieją Platformy w tym obszarze jest chyba wczorajsze poparcie przez Urbana, co jest gromkim śmiechem historii – Jaruzelski, Urban, Dukaczewski, Cimoszewicz – brakuje tylko Kiszczaka...ale jeszcze dziesięć dni pozostało, może i on się wstawi za Komorowskim. Zatem sytuacja jest taka, że na półtora tygodnia przed datą wyborów premier włącza się na całego do walki o wyszydzony przez siebie żyrandol – zapowiedział, że wykorzysta każdą chwilę, by wesprzeć Komorowskiego.
Tym razem zaiste nie wiadomo, jaką strategię przyjmie Donald Tusk, z wyjątkiem tego, że porzuci agresywne chamstwo w stylu Nowaka i Palikota. Ale jednocześnie jego totumfacki zapowiada wojnę w wypadku, gdy zwycięży Kaczyński. Jakież hasło może zatem zaoferować i przekazać wyborcom premier, występujący niejako w zastępstwie nieporadnego kandydata swojej partii, w sytuacji zagrożenia wojną ? „Polacy, nic się nie stanie, ja będę czuwał nad Bronkiem” ?
Pora wyjaśnić, skąd wziął się ten dziarski Bronek w tytule postu. Od pewnego czasu w kampanii JK zaczęło robić karierę hasło: „Przebrała się miarka, głosuję na Jarka”, a my skandowaliśmy na wiecach „Jarek, Jarek!” Platforma zupełnie nie wyczuła nastroju tego naszego zdrobnienia i tonu współczucia, a nie mając własnego pomysłu, zapragnęła mieć dziarskiego swojaka Bronka.
Ale my przecież, kiedy to skandujemy, to robimy to z czułością. Tak, pomni ogromu osobistej tragedii JK robimy to z czułością i nie wstydzimy się tego, a sam JK przyjmuje to tyle ze wzruszeniem, co z nieudawanym skrępowaniem.
Natomiast efekt piarowskich zabiegów Platformy widać było w czasie wiecu w Sopocie – tyle było w tym autentycznej naturalności, co w niemieckich westernach kręconych w byłej Jugosławii. Dlatego Donald Tusk musi iść na wojnę o pogardzany żyrandol.
http://www.polskatimes.pl/stronaglowna/273107,z-odmienionym-pis-em-powalczy-odmieniona-platforma,id,t.html
Inne tematy w dziale Polityka