seaman seaman
279
BLOG

Nie podołał dziarski Bronek...

seaman seaman Polityka Obserwuj notkę 56

...w sukurs bieży sprytny Donek. Proszę mi wybaczyć tę szczyptę poezji na samym początku, ale przecież wiemy, że są w życiu kwestie, które potrafi oddać jedynie natchniona strofa.  Zresztą ja proszę o wybaczenie tylko pisowców - zwolennicy marszałka niechybnie poznają, że naśladuję styl i głębię utworu, którym Bronisław Komorowski uświetnił ucztę u Palikota. Gdzieś miałem link, ale się zapodział, kto ciekawy, to sobie znajdzie.

W ogólności chodzi mi o to, że jak donosi „Polska The Times”,  Platforma doszła do wniosku, że na Jarosława Kaczyńskiego potrzebny jest zawodnik wagi nieporównanie cięższej niż marszałek i to może być jedynie Donald Tusk. Oznacza to, że w łeb wzięły wszystkie strategie, taktyki wyborcze oraz wymyślne wizerunki Komorowskiego skonstruowane przez spółkę autorską Kidawa Błońska-Nowak Sławomir. Ten ostatni podobno mocno oberwał od premiera i to by wyjaśniało, dlaczego zaczął wczoraj wysławiać solidarność społeczną.

Przede wszystkim niewypałem okazała się agresywna retoryka antypisowska według wzoru Bartoszewskiego, Nowaka i Niesiołowskiego, wspomagana potężnie ze świątyni Antypisa na Czerskiej. To Platforma wyszła na pieniaczy, oszczerców i karczemnych awanturników.  Nawet tak skuteczny niegdyś Palikot, wobec niewzruszonego spokoju i postawy JK na wiecu w Lublinie, wypadł na podobieństwo napitego furmana.

Zawiodła kompletnie maska marszałka jako męża stanu – wobec niezliczonych głupstw, jakie palnął w bardzo merytorycznych kwestiach. Nie przyniósł punktów procentowych wizerunek setnego chłopa i czerstwego gajowego, który i babę uszczypnie, i kielicha rąbnie, a i w mordę da, gdy zajdzie okoliczność. Wrodzone sztywniactwo oraz nieporadność językowa zepsuły obraz współczującego przywódcy na wałach przeciwpowodziowych.

Gra trumną Barbary Blidy też nie przyniosła Bronisławowi Komorowskiemu spodziewanego zwycięstwa w pierwszej turze.  Nawet umizgi do Cimoszewicza i Belki okazały się nic niewarte w procentach poparcia, a wcześniejsze wyzwiska pod adresem Napieralskiego oraz SLD raczej pogrzebały nadzieję na przepływ tego elektoratu. A dodatkowy problem jeszcze w tym, że gdy Napieralski nie poprze żadnego z kandydatów, to przecież tym samym zrównuje w oczach swoich wyborców Komorowskiego z Kaczyńskim, to byłaby wręcz zachęta dla nich, żeby zostać w domu w drugiej turze. Dla Platformy, której szkodzi taka absencja, jest to fatalny prognostyk.

Ostatnią nadzieją  Platformy w tym obszarze jest chyba  wczorajsze poparcie przez Urbana, co jest gromkim śmiechem historii – Jaruzelski, Urban, Dukaczewski, Cimoszewicz – brakuje tylko Kiszczaka...ale jeszcze dziesięć dni pozostało, może i on się wstawi za Komorowskim. Zatem sytuacja jest taka, że na półtora tygodnia przed datą wyborów premier włącza się na całego do walki o wyszydzony przez siebie żyrandol – zapowiedział, że wykorzysta każdą chwilę, by wesprzeć Komorowskiego.

Tym razem zaiste nie wiadomo, jaką strategię przyjmie Donald Tusk, z wyjątkiem tego, że porzuci agresywne chamstwo w stylu Nowaka i Palikota. Ale jednocześnie jego totumfacki zapowiada wojnę w wypadku, gdy zwycięży Kaczyński. Jakież hasło może zatem zaoferować i przekazać wyborcom premier, występujący niejako w zastępstwie nieporadnego kandydata swojej partii, w sytuacji zagrożenia wojną ? „Polacy, nic się nie stanie, ja będę czuwał nad Bronkiem” ?

Pora wyjaśnić, skąd wziął się ten dziarski Bronek w tytule postu. Od pewnego czasu w kampanii JK zaczęło robić karierę hasło:  „Przebrała się miarka, głosuję na Jarka”, a my skandowaliśmy na wiecach „Jarek, Jarek!” Platforma zupełnie nie wyczuła nastroju tego naszego zdrobnienia i tonu współczucia, a nie mając własnego pomysłu, zapragnęła mieć dziarskiego swojaka Bronka. 

Ale my przecież, kiedy to skandujemy, to robimy to z czułością. Tak, pomni ogromu osobistej tragedii JK robimy to z czułością i nie wstydzimy się tego, a sam JK przyjmuje to tyle ze wzruszeniem, co z nieudawanym skrępowaniem.

Natomiast efekt  piarowskich zabiegów Platformy widać było w czasie wiecu w Sopocie – tyle było w tym autentycznej naturalności, co w niemieckich westernach kręconych w byłej Jugosławii.  Dlatego Donald Tusk musi iść na wojnę o pogardzany żyrandol.

http://www.polskatimes.pl/stronaglowna/273107,z-odmienionym-pis-em-powalczy-odmieniona-platforma,id,t.html

seaman
O mnie seaman

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (56)

Inne tematy w dziale Polityka