seaman seaman
415
BLOG

Idzie ku wojnie...

seaman seaman Polityka Obserwuj notkę 274

Po wczorajszej debacie prezydenckiej widmo ognia, głodu i wojny stało się całkiem realne i z najbliższej odległości zaświeciło Polakom w oczy. Mam na myśli oczywiście słynną już tezę Grzegorza Schetyny, drugiego co do ważności męża stanu w Platformie, że w przypadku zwycięstwa Kaczyńskiego w tych wyborach, będzie wojna. Wszyscy zatem widzieliśmy wczoraj w telewizorze, co się święci, Kaczyński ante portas.

Przestrzegam przed lekceważeniem Schetyny, bo on swój rozum ma. Proszę się nie sugerować, że Tusk go traktuje niczym stojak na parasole. To właśnie świadczy o jego klasie, skoro jest tak przesuwany z kąta w kąt, a mimo to jego strategiczne dla państwa wypowiedzi nie są dementowane.

Jeśli jest wojna, to jest także ruch oporu, jak zawsze w Polsce od czasów piastowskich. W związku z tym możemy spodziewać się różnych form walki – jedni będą pisać na tajnych blogach, inni wysadzać supermarkety albo wykonywać wyroki na liberałach, ale ja z góry zapowiadam, że już wybrałem – idę do lasu. W związku z tym zacząłem się przygotowywać, a pierwszą myślą było, że na wojnie jak to na wojnie, ale nie samą wojną człowiek żyje.

Co robili partyzanci w długie jesienne wieczory przy ognisku, może mi ktoś powie, hę ? Otóż śpiewali tęskne partyzanckie pieśni, które umilały im pieski żywot w krótkich przerwach pomiędzy zajęciami bojowymi. Zakładam, że to będzie wojna klasyczna, czyli nie obejdzie się bez Ruskich i Niemców, martyrologii wojennej, tęsknoty, zdrady i tym podobnych atrybutów życia partyzanta polskiego. Standard, można powiedzieć.

Dlatego nie ma sensu wymyślać nowych przebojów, tylko przerobić już sprawdzone na wojennych ścieżkach i leśnych ostępach oraz ulicach uciemiężonych miast. Ponieważ czas nagli – wojna może wybuchnąć już w noc wyborczą 4 lipca – naprędce opracowałem roboczą wersję pewnego utworu z filmu „Zakazane piosenki”, mam nadzieję, że się spodoba.

Nie jest to stricte tekst dla leśnych ludzi, ale trzeba coś mieć, żeby duch nie zgasł na samym początku wojny. Nie ukrywam również, że postanowiłem na poważnie wziąć się w końcu za poezję, bo przecież nie święci garnki lepią. Szczerze mówiąc, przeczytałem wiersz Komorowskiego, który uświetnił bal u Palikota, po czym doszedłem do wniosku, że jeśli tak, to każdy może i ja również.

Siekiera, piłka, orlik, Donek

Trumną Blidy zagrał Bronek

Zmyłka, bajer, pic, Platforma

Bronek tutaj jest pro forma


 

Stocznie, hazard, gaz i łupek

Nie skorzysta tylko głupek

Płatnik, netto, dług, Norwegia

Nie pomoże Wikipedia


 

Gazeta, Urban, Bolek, WRONa

To elita, niech ja skonam

Donald i Sławek, dobra rada

Janusz zmyśla, Bronek gada


 

Żyrandol, penis, Janusz, wpadka

Nie pomoże świńska gadka

Miro, Zbychu, Grześ i Bronek

Wyłysieje przez nich Donek

To tyle na razie, dalsze strofy są w opracowaniu, ale myślę, że na pierwsze partyzanckie ognisko, wokół którego spoczniemy po bitwie, będą gotowe. Poza tym pomyślałem też, żeby ściągnąć do lasu jak najwięcej młodzieży (obojga płci zresztą – parytet co najmniej 50%), żeby się ćwiczyła w patriotyzmie oraz miłości ojczyzny. Z tym że jako młodociani będą mogli przebywać w lesie tylko do godziny 22.00.

Jak wiadomo, młodzi ludzie są mniej odporni na rozstania. Postanowiłem zatem opracować specjalnie dla nich młodzieżową wersję sławnej partyzanckiej pieśni  „Dziś do ciebie przyjść nie mogę, czeka na mnie leśna brać”.  Ale to już po wybuchu wojny. Oczywiście, jeśli już znajdą się chętni do dzielenia trudów partyzanckiego życia, to proszę się deklarować pod tekstem.

P.S. Podaję do wiadomości wszystkim zainteresowanym, że w partyzantce mam zamiar pozostać przy swoim pseudonimie seaman. Więc jeśli usłyszycie z reżimowych mediów o bandzie leśnej niejakiego Seamana, to będę ja, seaman - bloger drugiej klasy z Salonu 24.

seaman
O mnie seaman

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (274)

Inne tematy w dziale Polityka