486 obserwujących
872 notki
2501k odsłon
  2525   0

Powstanie- alternatywa

Wszyscy piszą o Powstaniu i wszyscy, a w każdym razie większość rozpatrują sytuację w kategorii zerojedynkowej, to znaczy Powstanie wybuchło- i tu plusy i minusy, w zależności od poglądów ofiara była usprawiedliwiona, albo nie. Powstanie by nie wybuchło, Warszawa by ocalała. Tyle, że to nieprawda.

Hitler planował zniszczenie Warszawy jeszcze przed wybuchem powstania. Nie chce mi się szukać linka, więc sięgnę do swojej pamięci, bodajże w styczniu, czy lutym 44 wyraźnie mówił, że choćby Rzesza miała zginać, to siedlisko polskiej dumy będzie zniszczone. Zresztą, przecież to samo planował dla Rzeszy, przecież wydał zupełnie jasne i jednoznaczne rozkazy zniszczenia wszystkiego, co miało jakąkolwiek wartość, bo naród niemiecki okazał się niegodny swego wodza i idei tysiącletniej Rzeszy. Te rozkazy zostały zignorowanie przez Speera, który zachował resztką zdrowego rozsądku i wiedział, ze wojna się skończy, a Niemcy zostaną i wkrótce ich potencjał będzie największy w Europie. Dokładnie tak, jak się stało.

Tak, powstanie było klęską, bo alianci nie pomogli, zresztą, trzeba tu oddać sprawiedliwość, że nie mogli- loty z zaopatrzeniem nad Warszawą miały największe statystyki strat w całej wojnie. Samoloty musiały lecieć przez całą Europę, i zamiast lądować na sowieckich lotniskach kilka kilometrów za frontem, musiały wracać tą samą drogą, doskonale znaną Niemcom, bo innej nie było. Wiele alianckich samolotów zostało zestrzelonych, polskich, kanadyjskich. Winniśmy im część i wdzięczność. Polska Brygada Spadochronowa, która była sformowana właśnie do wspomożenia Armii Krajowej w Polsce, krwawiła zamiast tego pod Arnhem.

I tym większa hańba pada na Sowietów, którzy nie dość, że zatrzymali ofensywę i z niezmąconym spokojem przypatrywali się egzekucji, którą sami by zrobili, ale Hitler ich wyręczył, ale wręcz wyraźnie zapowiedzieli, ze każdy aliancki samolot, który przeleci na ich stronę, będzie traktowany, jak wrogi. To znaczy, powiedzieli, ze niestety nie mogą gwarantować ich bezpieczeństwa.

Dopiero potem, po Powstaniu pozwolili u siebie ( to znaczy u nas, bo to przecież polskie tereny) lądować Latającym Fortecom bombardującym Niemcy.

Warszawiacy byli od lat gotowi do walki, wspomnienia pokazują wręcz kipiący pod przykrywką kocioł. W przeddzień powstania Niemcy wezwali do kopania rowów 100 tysięcy młodych ludzi. Nikt się nie zgłosił. Nieuchronnie nastąpiłyby represje, nieuchronnie doszłoby do niekontrolowanych potyczek, strzelanin, ofiar. Pamiętajmy, że wciąż obowiązywała zasada, ze Niemcy rozstrzeliwali 100 Polaków za każdego zabitego Niemca.

 Zamiast ofiar powstania mielibyśmy ofiary masowych represji, Polaków wyciąganych z domów i mordowanych, jak barany w pokazowych egzekucjach.

Wyszłoby na to samo, z drobną różnicą- hańbą bezradności i bezczynności.

Już widzę, jak ci wszyscy krytycy Powstania wrzeszczeliby o hańbie AK, która, mają zorganizowane oddziały i broń pozwoliła, by Warszawiaków wymordowano, jak barany, a miasto zniszczono zgodnie z rozkazem Hitlera. Przecież głównym motywem komunistycznej propagandy było rzekome stanie z bronią u nogi, podczas, gdy bohaterska Armia Czerwona krwawiła za pokój i socjalizm i za Stalina, co, oczywiście na to samo wychodzi.

W PPRowskich biuletynach pełno jest frazesów o zdrajcach narodu z AK, o mózgach przeżartych zdradą i tchórzostwem, W przeddzień Powstania radiostacja PPR, szczekaczka NKWD, nawoływała ludność Warszawy do walki.

Co czekało Akowców po „wyzwoleniu”, wiemy, wystarcza popatrzeć na Wilno, na Kresy. Śmierć i łagry czekały na nich niezależnie od tego, co zrobili, bądź nie zrobili. Jeden przykład:

W dniach 12-19 lipca 1945 r. oddziały Armii Czerwonej i NKWD przeprowadziły masową pacyfikację w rejonie Puszczy Augustowskiej. Działania te prowadzono głównie przy użyciu sił sowieckich - oddziałów NKWD oraz SMIERSZ (kontrwywiadu wojskowego) 3. Frontu Białoruskiego. Funkcjonariusze UB, MO oraz miejscowi konfidenci uczestniczyli w akcji, wskazując osoby do aresztowania i pełniąc rolę przewodników, następnie pełnili rolę tłumaczy oraz asystentów podczas brutalnych przesłuchań. W sumie zaangażowano kilkanaście tysięcy funkcjonariuszy i ich współpracowników. Najprawdopodobniej zatrzymania żołnierzy AK trwały w dalszym ciągu, aż do 28 lipca. Dochodziło również do potyczek oddziałów podziemia z Sowietami, podczas których wielu żołnierzy AK wzięto do niewoli, a spora część zginęła. Następnie zatrzymani zostali uwięzieni i poddano ich brutalnemu śledztwu oraz torturom. Spośród ok. 7 tys. osób kilka tysięcy przekazano organom litewskim, które prowadziły analogiczną akcję. Dowództwo operacji znajdowało się w Augustowie.
Z pozostałych 2 tys. wybrano grupę ok. 600 osób (były w niej kobiety w ciąży i nastoletni chłopcy), którą wywieziono ciężarówkami, a ich los jest nieznany. List naczelnika SMIERSZ gen. Wiktora Abakumowa do Ławrientija Berii, opublikowany przez Nikitę Pietrowa, jest pierwszym dowodem na to, że zostali zamordowani. Istnieją poszlaki, że doszło do tego w pobliżu Grodna na Białorusi. Dla przeprowadzenia egzekucji z Moskwy przybyła specjalna grupa funkcjonariuszy SMIERSZ. Mieli oni staranny plan mający na celu ukrycie rozstrzeliwań i zapobieżenie ucieczkom.

Lubię to! Skomentuj41 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale