Kto dopuścił do tego skandalu, pytam!? Jak można dobroczynne siostry zakonne oskarżać o taką niegodziwość jak bicie „po twarzy” niepełnosprawnych podopiecznych? Przecież dziennikarze, którzy zdecydowali się naświetlić całą sprawę, zachowali się jak nieodpowiedzialni gówniarze. Jasna sprawa, że po takim ambarasie drastycznie spadnie liczba powołań zakonnych żeńskich, a co za tym idzie, i poziom dobroduszności.
„Afera uderzeniowa” z pewnością będzie miała swoje przełożenie na stosunek społeczeństwa, jak i poszczególnych pacjentów do domów opieki, czy placówek wychowawczych. Niewykluczone, że liczba wolontariuszy gwałtownie zmaleje, a Ci już zatrudnieni, będą domagać się wyższych pensji, za co zapłacimy, my – podatnicy. Skandal!
Czy tak ma wyglądać odpowiedzialne dziennikarstwo?
A pytam nie bez kozery, gdyż mam w pamięci stosunkowo świeża aferę z doktorem Mirosławem G. Pamiętacie Państwo? Wielokrotny łapówkarz i lekarz o moralności na poziomie gnojówki, przedstawiony był jako symbol ucisku kaczyzmu-ziobryzmu i anioł cnotliwości. I nie wolno go było krytykować, bo spadnie liczba przeszczepów i przez Ziobrę będą ludzie umierać.
Wtedy, w 2007r. nikt nie pytał, czy mamy do czynienia z przestępcą w białym fartuchu. Wszyscy skupili się na (jakoby) przedwczesnym osądzie, jakiego to dokonać miał na nim Zbigniew Ziobro. Inna sprawa, że słowa jakie wypowiedział, z prawnego punktu widzenia sformułowane zostały poprawnie i bez nadużycia. Liczyło się, aby dowalić Kaczorom i partii „łamiącej standardy demokracji”. Tomasz Lis nawet zrobił na ten temat serię programów, w której starał się przekonywać, jak nisko upadła polska polityka (o dziwo, gdy w tym miesiącu wybuchły trzy o wiele poważniejsze afery, jego program niebezpiecznie ślisko omija ich penetrowanie).
A może tak dla równowagi, czy chociażby iluzji dziennikarskiej obiektywności, warto by było sprawę sióstr zakonnych przedstawić tak, jak to robiły (wtedy) antyrządowe media?


Komentarze
Pokaż komentarze