Jak nam donoszą ci, co donoszą, w Senacie RP praca wre.
Pracowicie senatorowie zakręciłi się koło problemu i wyszło im, że najlepiej będzie, gdy legislatura zajmie się likwidacją sprzedaży alkoholu na stacjach paliw. Oczywiście, jest to szalenie słuszne stanowisko, zwłaszcza że wsparte kolejnymi takimi, więc nic jeno przyklasnąć i po problemie. Niektórzy pamiętają ten dreszcz emocji, gdy w nocnej ciszy, chodziło się do zaprzyjażnionej babki i pukało do drzwi w umówiony sposób. Widać, senatorowie, w większości leciwi i sentymentalni, zatęsknili za tamtymi czasy, gdy nie było wiadomo, kto za drzwiami czuwa : babka, czy ZOMO.
A ta cała gadka o związku sprzedaży z wypadkowością drogową, to tylko pic na wodę i kamuflaż.
Byłoby więc miło, gdyby Narodowa Swiątynia Dumania, poszła o krok, dwa kroki dalej i zdecydowała się wnioskować o zakazanie handlu paliwami w miejscach ich dystrybucji.
Nie ma towaru, to wypadków brak. No, chyba że napruty jak autobus, któryś z państwa zadumanych, wracając rowerem, cichą nocką od babki, wpadnie do rowu i już raban na kraj cały gotów. Będą postulować zasypanie tych rowów ? Hm. (Opublikowane w : wirtualnemedia.pl )


Komentarze
Pokaż komentarze (2)