Tylko jedna okoliczność mogła uratować tamtą nieszczęsną wyprawę ; nawet wtedy, gdyby było jak chcą nam wmawiać niektórzy , że generał był pijany, prezydent wściekle zdeterminowany, pasażerowie spędzeni pod przymusem, , a załoga sterroryzowana i nieprzygotowana. Gdyby Jak-40, wyleciawszy wcześniej, rozbił się w Smoleńsku.
Jak-40 wylądował.
A potem, to już bezustanna narracja o tym, jak w chwili najwyższej próby, państwo zdawało egzamin. Wbrew faktom, ale nic to; tylko faktom gorzej. Ponieważ państwo owszem, zdawało kolejne szczeble egzaminu i to celująco : z indolencji, niekompetencji , zaniechania, fałszu i pospolitej głupoty. Z wielu innych osiągnieć również, ale o tym dowiemy się dopiero za dekadę lub dwie, gdy będziemy mieli normalne państwo. Nie republikę łobuzów i mentów.
Ograniczę się tylko do przypomnienia elementarnej sprawy : to był lot maszyny wojskowej, z wojskową załogą, z dowódcą wojsk lotniczych i Zwierzchnikiem Sił Zbrojnych na pokładzie.
Lot skierowany na zapasowe, wojskowe lotnisko Rosjan, co jednak nie przeszkadzało uznać go za rejs cywilny, ze wszystkimi konsekwencjami, a w szczególności, z oddaniem śledztwa w sprawie katastrofy, w "życzliwe", przyjazne i kompetentne ręce MAK-u.
Absurdalnie nierzeczywistą klamrą, spinającą tamte nieodległe dzieje, jest historia ostatnich dni : sprawa Amber Goldu. I OLT Express. Plichta też wylądował. Już obliczono,że na masowym wycofywaniu "złotych" lokat przez klientów, pan właściclel zarobi 20 baniek. Marne 20, nie licząc tego, co już wywiózł przy pomocy własnych linii.
No, ale oczywiście, państwo wciąż dalej zdaje egzamin - ze specjalności jak wyżej. Szczególnie prokuratura, sądy i rozdział kompetencji pomiędzy szefem prokuratury a szefem sprawiedliwości. JAKIEJ, DO KROĆSET , SPRAWIEDLIWOŚCI ? Dodajmy, że piękno i ozdoba lokalnej administracji wiedzącej co trzeba o Plichcie, który nie był u siebie przygodnym Marsjaninem, także biją po oczach. Oczywista, bez winy pozostaje Komisja Nadzoru Finansowego, która co wiedziała - powiedziała, ale tylko komu trzeba, jednak z pominięciem opinii publicznej. Po co ludziska stressować ? Po co narażać się Plichcie na proces ? A to wiadomo, co kto go kryje i czyni bezkarnym i pewnym siebie?
Podobnie zapewne myślał pan premier rządu RP , informując niejakiego Józefa Bąka o swej wiedzy, z pominięciem szerszego przekazu. Niech krajowcy mają o nim, panu premierze, nadal wysokie mniemanie. Wiadomo , chciał dobrze, jeno ponownie durnowato wyszło.
W normalnym kraju, takim jak dajmy na to Węgry, rząd i formację polityczną, która tę władzę wykreowała, dawno by szlag trafił. Ale my żyjemy w Polsce - kraju perkalu i paciorków. Za które u nas można w zasadzie wszystko.
opublikowano w : wirtualnemedia.pl


Komentarze
Pokaż komentarze (15)