Cała prawda o drogowych bandytach, najzacniej wychodzi zimą. Prawdziwą. Wystarczy rzut okiem na drogi wojewódzkie , czy powiatowe. Winnych nie ma, winnych brak, chociaż mizeria , jak na dłoni.
Państwo postawi na tych " arteriach " kolejny tysiąc fotoradarów i po kłopocie; po co przejmować się - od tego powstają wrzody.
Statystyczny kierowca wyjeżdża i nie wie, czy cało powróci do domu ; to wyprawa w nieznane. Kiedy się uda, powiada " -Oł Dżizas , szczęście dziś miałem! " - Państwo szczęśliwe też jest, bo akurat nie MUSI płacić odszkodowań. Takie to szczęście krajowców w tubylczym kraju.
Nie jest istotne, że tuż za jego granicą, do najbliżeszej niemieckiej wiochy, wiedzie czarna wstęga całego asfaltu. Może warto pomodlić się w intencji rządu , tego rządu ? Aby -uchowaj Boże - nic mu się nie stało , na publicznej, nieodśnieżonej drodze, tak cudnie zapluskwionej fotopstrykadłami. Na tym niedościgle pięknym symbolu postępu i nowoczesności POLSKI.
Zapytasz, gdzie tu bandyci ? Nie pytaj; pomyśl lepiej, co dla nich możesz zrobić.



Komentarze
Pokaż komentarze (4)